niedziela, 16 maja 2021

Wiosenne Galiny

Dzięki uprzejmości pewnego leśniczego odbyłem wczoraj w jego towarzystwie ciekawą wycieczkę krajoznawczą w okolicach Galin. Miejscowość jest znana głównie z historycznego zespołu pałacowego wraz z zabytkowym parkiem i zabudowaniami folwarcznymi. Niezła atrakcja dla letników i turystów, ale mnie bardziej interesowała przyroda i ciekawy interlokutor. Jak chyba wszyscy polscy zwolennicy ochrony środowiska, czyli tzw. ekolodzy mam w wyobraźni z grubsza utrwalony obraz leśnika, pracownika Lasów Państwowych po roku 2015. Owa złowroga persona jawi się jako gorliwy funkcjonariusz „dobrej zmiany”, dyszący żądzą wycięcia w pień polskich lasów, zwłaszcza Puszczy Białowieskiej, żeby na sprzedanym drewnie zarobić niebotyczną kasę i przelać ją do rajów podatkowych :)

Niestety, ku mojemu głębokiemu rozczarowaniu okazało się, że nie wszyscy leśnicy są tacy, istnieją także nienormalni, którzy lubią przyrodę (włącznie z drzewami) i próbują chronić co ładniejsze jej fragmenty w trudnych realiach służbowej podległości obowiązującej w tej korporacji zawodowej.
Temat wart jest rozwinięcia w przyszłości, pewnie wrócę do niego, kiedy lepiej poznam zagadnienie. Tymczasem zapraszam na wiosenną wycieczkę m.in. po leśnej ścieżce edukacyjnej, która staraniem przyrodnika-leśnika stała się czymś w rodzaju nieformalnego rezerwatu przyrody, ponieważ od ok. 20 lat natura rządzi się tam praktycznie sama. Ludzie ingerują nieznacznie w to, co się tam dzieje, dbając głównie, żeby komuś coś na głowę nie spadło i dało się tam przejść, przejechać rowerem lub konno. Bez tego raczej nikt niczego by nie zobaczył, ponieważ przeleźć przez dzikie chaszcze trudno, komary i kleszcze też nie próżnują. Jaki jest rezultat, oceńcie sami:


Dołem płynie Pisa.





Trzmielina, zwykle krzew, a tu w formie drzewa 😮





Zakole Pisy









Efekt zmagań z lokalnymi syfiarzami, uporem i konsekwencją wywalczono szacunek dla miejsca ogniskowego. Żule już tu nie imprezują, inni sprzątają po sobie - cud?

Odnowienie naturalne dębu, bardzo gęste, bo upadł tu dąb z żołędziami - wyjątkowo interesujące miejsce.

Niektóre z tych młodziaków kiedyś wyrosną na takie potężne drzewa.











Świerkowe chaszcze naturalne :)


Rodzimy korkowiec, no prawie :)

Okoliczne łąki są zachwycające :)


No i koniec wycieczki - wzrok przyciąga wieża gotyckiego kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

2 komentarze:

  1. Kurcze, Darku...gdzie byłeś jak Cię nie było??? Już zachodziłem w głowę co się stało i dlaczego tak zamilkłeś? A tu proszę...powrót i to w jakim stylu! :) Aż ciepło się robi na serduchu od takich zdjęć i wieści. Tak...są jeszcze wspaniałe dziewicze enklawy i ludzie prawdziwie miłujący Naturę i walczący o Jej prawa. Choć zepchnięto ich na margines i zagłuszono modnymi ostatnio sztucznymi hurraekologami, którzy otoczeni zgrabnymi frazesami dbają w większości o objętość swojego portfela.
    Tak czy inaczej miło mi, że znów mogę śledzić Twoje arcyciekawe relacje z pięknych plenerów. Czekam na więcej i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za jakże miłe słowa :)
      Byłem i jestem, ale ochotę na pisanie trudno było wykrzesać widząc co się dzieje z przyrodą dookoła.
      Mam nadzieję, że będzie więcej, z taką zachętą musi być :)

      Usuń

Komentarze moderowane, pojawią się po przejrzeniu.