środa, 19 września 2018

Ostatnia kąpiel lata

Ostatnia kąpiel tego lata, jezioro już puste, woda jeszcze do pływania, słońce wciąż grzeje, ale jesień już widać. Nic nam więcej do szczęścia nie było potrzeba, bo w torbie śliwki węgierki - pychota :)

wtorek, 11 września 2018

Jesień idzie

Jesień za pasem, ale pogoda wciąż ładna. Rano mocna rosa, ale w południe ciepło, nawet można się jeszcze wykąpać w jeziorze. Miły koniec lata, tylko ta straszna susza wszędzie :(

czwartek, 21 czerwca 2018

Czym jest letnie przesilenie dla przyrodoluba?

Na słowiańszczyźnie najhuczniej obchodzono święto letniego przesilenia zwane Nocą Kupały, Kupalnocką, Palinocką, Sobótką lub Nocą Świętojańską. Kiedyś świętowano kilka dni po astronomicznym przesileniu, dziś różnie, czasem nawet przed, a częściej po, czekając na pełnię księżyca, która dodaje tej nocy dodatkowego uroku i mocy.

środa, 20 czerwca 2018

World Sauntering Day

Jak to miło natknąć się w sieci na kolejne wcielenie minibwp. Praktykuję ów sauntering od lat i nie miałem pojęcia, że ma to specjalną nazwę, tradycję, a nawet swoje święto 19 czerwca – Dzień Leniwych Spacerów.
Etymologię rozwinął mój ulubiony Thoreau w „Sztuce wędrowania” („Walking”) następująco:
„W moim życiu spotkałem jedną może dwie osoby, które podjęły sztukę chodzenia, czyli podejmowania wędrówek, które posiadały geniusz przechadzania się. Angielskie słowo „sauntering” odnosiło się pierwotnie do tych czczych jednostek, które włóczyły się po średniowiecznych wioskach i zbierały datki pod pozorem rzekomej pielgrzymki do Ziemi Świętej (Sainte Terre), aż pewnie któregoś dnia jakieś dziecko wykrzyknęło: „Tam idzie Sainte Terre”, Człowiek Świętej Ziemi. Ci, którzy nie zmierzają, wbrew temu, co twierdzą, w swych wędrówkach do Ziemi Świętej, to wędrowcy w pełnym sensie tego słowa i o nich będzie moja opowieść. Niektórzy wywodzą słowo „saunter” od zwrotu „sans terre”, to znaczy „bez ziemi” czy też „bez domu”. Odnosi się to więc zarówno do braku konkretnego domu, jak i umiejętności znajdowania domu w wielu miejscach. I to jest właśnie sekret skutecznej wędrówki.”

piątek, 15 czerwca 2018

Szanujmy wodę

Prawie każdemu Polakowi wydaje się wody mamy w bród, można ją marnować, zanieczyszczać, truć, a i tak nigdy jej nie zbraknie. Bozia zawsze z nieba świeżej doleje, dlatego nie szanujemy wody praktycznie wcale, leci z kranu, prysznica, ile wlezie, w toalecie to samo, a jak się nazbiera, szamba lądują w rowach, strumieniach, rzekach, a co tam i tak syf poleci do morza. A żeby leciało szybciej, prostujemy i betonujemy nawet małe rzeki – bez sensu, ale za to da się przy tym zarobić na unijnych dofinansowaniach. Wycinamy stare lasy, drzewa na wsi i w miastach, zabijamy bobry, bo są wredne, robiąc nam gratis małą retencję, budujemy nowe kopalnie odkrywkowe (gdy światowa energetyka porzuca węgiel), od których wysychają jeziora. Rzeki też wysychają, na początku czerwca na Pilicy ze trzy razy musiałem wychodzić z kanu, żeby przeciągnąć łódkę przez płycizny, a co będzie w sierpniu?
A tymczasem żyjemy wedle zasady – hulaj dusza, suszy nie ma, a potem tradycyjnie będziemy mądrzy po szkodzie. A wody już brakuje i będzie jeszcze gorzej, co wtedy zrobimy, pomodlimy się do bozi?