wtorek, 1 sierpnia 2017

Gwiżdżący Opinel Outdoor


Dawno nie było nic o sprzęcie, zatem nadrabiam zaległości, tym razem kilka słów o unowocześnionym francuskim koziku Opinel No. 8 Outdoor Orange.
To nóż chyba najczęściej przeze mnie noszony, bowiem towarzyszy mi codziennie na spacerach z psem. Z banalnego powodu, bo ma wbudowany głośny gwizdek, który przydaje się w sytuacjach szybkiego, alarmowego przywołania psa. Nóż ma drobne wady, ale w roli gwizdka z dodatkiem ostrza sprawdza się. Noszę go w tylnej kieszeni bojówek, ponieważ w bocznej łapie piasek, paprochy, które utrudniają obracanie Viroblocka. Doraźnie pomaga przepłukanie ruchomych części silnym strumieniem wody, radykalne czyszczenie wymaga zdjęcia pierścienia. To możliwe, bo jest bardzo sprężysty, filmik pokazuje jak.

Poniżej rzetelna recka tego noża, autor uczciwie wyłapał jego wady i zalety, które sam zauważyłem. Tylko z tą ostrością nie jest aż tak dobrze, Sandvik 12C27 to jednak niezbyt twarda stal i wymaga podostrzenia po cięższej pracy, za to bardzo łatwo się ostrzy.
Opinel No. 8 Outdoor Azur – recenzja
A tu jeszcze jedna recka, nieco przesłodzona:
Opinel outdoor no.8 – nowa inkarnacja klasyka

Opinel Outdoor nadaje się też na nóż ratunkowy na spływach, tylko trzeba trochę poćwiczyć awaryjne otwieranie jedną ręką. Jest w 100% nierdzewny, drobny, lekki, można go zawsze mieć przy sobie, ząbki ułatwiają cięcie lin, taśm, pasów, sieci, a w razie nieszczęścia lżej gwizdać niż krzyczeć, zwłaszcza kiedy człowiek zziębnięty, a gardło już zdarte od wzywania pomocy.
Na koniec jeszcze jedna zaleta – przystępna cena, jest tańszy niż większość noży ratowniczych uznanych firm, zwłaszcza gdy uda się go upolować na wyprzedaży w Decathlonie. Oczywiście wszystkomający chiński nóż ratowniczy no name kupimy za kilkanaście złociszy, ale lepiej na bezpieczeństwie nie oszczędzać i kupić coś o przewidywalnej jakości.

4 komentarze:

  1. O właśnie... W naszym przypadku potrzebny jest nóż bezpieczeństwa w stajni. Nieraz kiedy koń zaplątał się w coś, udało się szybko oswobodzić zwierzę z pomocą jakiegoś ostrza. Co prawda, nasze konie stoją i czekają na pomoc (są uczone, że człowiek pomoże), ale różnie bywa. Mamy teraz scyzoryk typu monterskiego czy może nawet odpustowego. Nie kosztował dużo, ale wykonany jest z miękkiej, co prawda nierdzewnej stali. Ostrzyć trzeba przed każdym użyciem, co wyklucza go jako nóż bezpieczeństwa. Kurcze nie znam się szczególnie na nożach. Ale inspirujesz. Poczytam, dowiem się. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zerknąć na te noże, wydają się odpowiednie do opisanych okoliczności, są markowe i w rozsądnej cenie.
      https://cqb.pl/ratunkowy-gerber-rescue-yellow-06971-p-8027.html
      https://www.militaria.pl/mora/noz_mora_companion_fs_pomaranczowy-zabkowany_nz-cfs-ss-24_h_p48632.xml

      Usuń
  2. Kupiłem Gerbera z pierwszego linku. W sumie męczył mnie brak dobrego noża. Zobaczymy jak to wygląda jak już przyjdzie. W każdym razie dzięki. Nie miałbym czasu szukać i czytać teraz, a sprawa jest ważna, u nas konie są częścią rodziny. Nie darowałbym sobie, jak by się coś stało z powodu moich zaniedbań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da radę, też mam Gerbera - nieco innego, jeszcze mnie nie zawiódł. Ten wygląda na produkcję jeszcze Made in USA, z przyzwoitej nierdzewnej stali 420 HC (high carbon). Ważne, że poręczny, lekki, da się szybko otworzyć jednorącz i awaryjnie przetnie co trzeba, nawet pasy w samochodzie - ząbki robią swoje.
      Do ich ostrzenia (na zaś, trochę zejdzie zanim się stępią) można sprawić sobie odpowiednią ostrzałkę np.
      https://www.youtube.com/watch?v=N3imf7VCzu0
      A tu poradnik jak ostrzyć ząbki:
      https://forum.knives.pl/index.php?topic=125597.0
      Teraz pełno zwykłych noży kuchennych ma ząbki, taka osełka i wiedza się przyda :)

      Usuń