niedziela, 4 czerwca 2017

Kanadyjka (kanu) czy kajak?

O zaletach kanu przy uprawianiu minibwp już pisałem, ale nie zaszkodzi powrócić do tematu, bo lato za pasem, a może ktoś jeszcze nie wie czym wyruszyć na łono przyrody. Tym razem zebrałem poglądy doświadczonych polskich wodniaków, warto przeczytać, zanim ruszy się na przepiękne (jeszcze) polskie wody.
„Dziś kanadyjki, zwane też canoe lub kanu, to doskonały sposób na bliski kontakt z przyrodą. W Polsce, w odróżnieniu od upodobań np. naszych zachodnich sąsiadów, zdecydowanie przyjął się wynalazek Eskimosów – kajak. Jest szybszy od „kanady”, łatwiejszy w prowadzeniu, ale za to zdecydowanie mniej pakowny.
Pod względem wygody poruszania się canoe bije kajak na głowę. Mój ojciec, który spędził w kajaku wiele godzin, po paru spędzonych w kanu, powiedział: „moja noga więcej w kajaku nie postanie”. Znajomy, po kilkugodzinnym spływie, krzyczał na środku rzeki, że czuje się w tej łódce – porównując ją z kajakiem – jak król.„

Całość tego zabawnego tekstu:
Na pagaju, Echa Leśne 1/2017, strona 62-63.
Gdyby był jakiś problem, tu alternatywny link.
A w czym kanu jest lepsze od kajaka, jest przecież bardziej wywrotne?
To nieprawda. Wszystkim tak się wydaje zanim do niego wsiądą, a potem okazuje się, że jest wygodne i stabilne. Niektórzy pytają czy w kanu się klęczy, tak jak w sportowej kanadyjce – otóż nie, siedzi się wygodnie, a moje łódki mają nawet dodatkowo oparcia. Przede wszystkim manewrowanie kanu jest bardziej efektywne. Wystarczy lekki ruch wiosłem i łódka skręca tam, gdzie chcę. Ponadto mogę płynąć prosto nawet wtedy, gdy wiosłuję cały czas po jednej stronie. Wsiadanie i wysiadanie jest łatwiejsze niż w kajaku, również pakowanie i wyjmowanie sprzętu biwakowego. W ogóle kanu jest stworzone do warunków, jakie są na naszych jeziorach, kanałach i rzekach. Kajak został skonstruowany na morze.

Dlaczego w takim razie kajaki są u nas bardziej popularne?
Zastanawiałem się kiedyś nad tym i logicznie trudno mi to wyjaśnić. Bo kanu jest tylko trochę wolniejsze niż kajak, a przewyższa go wygodą, sterownością i pakownością. Być może popularność kajaka wynika z tego, że Melchior Wańkowicz pisząc książkę o Warmii i Mazurach pływał właśnie nim? Może też i dlatego, że kanu było takie zachodnie, amerykańskie i źle się kojarzyło za czasów komuny. A może dlatego, że w kajaku wystarczy machać wiosłem i jakoś się płynie, a kanu wymaga instruktażu i choćby krótkiego treningu.”
Całość rozmowy:
Czym pływać po jeziorach ziemi ostródzkiej? Kowalczyk: Kanu lepsze od kajaka
Na Wiśle pod Płockiem.
Czy kanu to kajak? Jakie należy posiadać umiejętności, aby sterować kanu?
JS: Kanu i kajak to nie jest to samo. Aby pływać kanu należy posiadać takie same umiejętności, jak przy pływaniu kajakiem czy pontonem. Trzeba nauczyć się radzić sobie z pagajem, to wcale nie jest aż takie trudne. No i nie można bać się wody, choć należy mieć do niej respekt. Podstawowa różnica jest taka, że w kanu wiosłuje się pagajem z jednym piórem, podczas gdy kajak jest wyposażony w podwójne wiosło. Poza tym kajak jest zdecydowanie mniej pakowny, więc raczej nie zapakujemy w niego trzy- lub czteroosobowej rodziny na weekendowy spływ.”

Całość rozmowy:
Wspieramy najlepszych! Samotny spływ Wisłą Jerzego Smolińskiego
„4. Elegancja i wygoda
Te łódki mają duszę. Taaak, po prostu są piękne. Wrzecionowaty kształt, lekko wygięte końce, idealne proporcje. Tej harmonii nie zakłóca chlapanie wodą czy krzyżowanie wioseł, jak w przypadku kajaków. Nawet na byle chojrackiej „kanadzie” wioślarz wygląda godnie i dostojnie (o ile potrafi prowadzić). Siedzi się wysoko, na suchym siedzisku (czego nigdy kajakarze nie doświadczają) i widać z tej wysokości o wiele więcej niż z kajaka.”

Całość porad:
Kanadyjkowe ABC
Tak się kiedyś zaczynało rozbijać obóz na spływie.
Na deser spojrzenie retro, ale wciąż aktualne:

„Łódź ta posiada wybitne walory turystyczne i z tego względu zasługuje na uwagę. Ojczyzną jej jest północno-amerykańska kraina olbrzymich jezior i bystrych rzek. Przez długi czas czółno było tam jedynym środkiem transportowym, od chwili ruszenia lodów - aż do zamarznięcia nurtu.
Trudne warunki żeglowania, bystrość prądu, sterczące z dna skały, katarakty wymagające „obnoszenia łodzi" po brzegu, wielkie fale na olbrzymich jeziorach - wszystko to złożyło się na powstanie typu łodzi zwinnej a jednocześnie bardzo statecznej, lekkiej a zarazem nadzwyczaj pakownej, krótko mówiąc - doskonałej łodzi turystycznej.[…]
Rozpatrzmy po kolei zalety kanadyjki jako łodzi turystycznej. Przede wszystkiem waga: waha się ona od 25 do 5o kilogramów, ale znam wypadek, gdy jeden z moich przyjaciół skonstruował sobie czółno ważące... 18 kilogramów! Widzimy więc, że ciężar kanadyjek odpowiada mniej-więcej wadze kajaków i przy przenoszeniu przez przeszkody nie stanowi znacznych trudności. Swoją pakownością bije za to kanadyjka wszystkie łodzie turystyczne! Jeździłem kanadyjką sam, jeździłem we dwójkę, jeździłem we trójkę, jeździłem nawet we czwórkę! Jaki typ łodzi pozwoli na taką rozpiętość ilości pasażerów i wiosłujących? Dodajmy do tego, że zawsze dochodził do obciążenia spory bagaż i żywność na dłuższy okres czasu.
Wiosłuje się na kanadyjce krótkiem, jednopiórowem wiosłem. Jeden z wiosłujących siedzi na dziobie - drugi na rufie, ewentualny trzeci i czwarty - pośrodku. Wiosłuje się z jednej strony, prowadząc pióro pionowo, tuż przy burcie. Wioślarz tylny jednocześnie steruje. Ten dziwny napozór i „powolny" sposób wiosłowania ma te zalety, że nie męczy i pozwala na „precyzyjne" prowadzenie łodzi, unika się skręcania jej to w jedną to w drugą stronę (ruch zygzakowaty biegu kajaka) . […]
Siedzi się w kanadyjce dość wysoko na wygodnem, wyplatanem siedzeniu. Pozwala to na wygodne trzymanie nóg i pod tym względem (darujcie mi wyznawcy kajaków!) przewyższa kajaki.”

Całość:
„Kanu” artykuł o kanadyjkach z roku 1935 autor Wiktor Ostrowski
Nasze słowiańskie czółno, kanu, to nic innego, tyle że w lekkiej wersji deluxe :)

4 komentarze:

  1. Wszystko fajnie, ale piękno kocha samotnych wielbicieli. Dlatego przedkładam kajak nad wieloosobowy środek wodo-lokomocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, pływam też w pojedynkę, na kanu to żaden problem, ale dotarcie w trudniej dostępne miejsca solo nie jest ani łatwe, ani bezpieczne. Ogólnie przyjęte zasady bezpieczeństwa na wodzie odradzają samotne wycieczki, wiele może się zdarzyć, choćby jakiś wypadek w głuszy.
      Piękna nie ubędzie, a dwie pary oczu potrafią je przemnożyć przez dwa :)

      Usuń
    2. Noszę okulary, więc nie pływam samotnie ;-).

      Usuń
    3. Ja też, ale nie uznaję ich za towarzysza wycieczek :)

      Usuń