poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Sny o potędze, a wody brak

W „Zielonych wiadomościach” ukazał się bardzo ważny artykuł na temat zakusów betonowego lobby na ostateczną dewastację polskich rzek.
„Rządowe plany rozwoju śródlądowych dróg wodnych grożą zniszczeniem polskich rzek, które powinny być kontrolowane i zarządzane przez lokalne społeczności, a przynajmniej z ich udziałem.
Unikalne przyrodniczo rzeki Wisła i Odra są wspólnym dobrem Polaków i Europejczyków, które – w interesie wąskiego lobby i w imię fałszywej obietnicy rozwoju gospodarczego i lepszej ochrony przeciwpowodziowej – może doznać wielkich szkód. W rzeczywistości plany te doprowadzą niechybnie do większych powodzi, suszy, konfliktów oraz zniszczenia niezwykle cennych siedlisk, nie poprawiając bynajmniej dobrostanu lokalnych społeczności.”

Całość tutaj:
Zapłacz nad rzeką. Polskie rzeki – zagrożone dobro wspólne

W sieci wrze dyskusja, polecam jedną z najsensowniejszych wypowiedzi, na jaką trafiłem, pan Artur dotarł do sedna tego inwestycyjnego oszustwa, które bezpowrotnie zniszczy urok polskich rzek, nie dając zgoła nic w zamian, poza kredytami do spłacenia, pewnie jeszcze dla naszych prawnuków.


Dla pewności, zamieszczam poniżej zrzut tego komentarza, bo z czasem może zniknąć z fejsa.

4 komentarze:

  1. Szkoda, że blog o bytowaniu w przyrodzie zmienił się w blog o niszczeniu przyrody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od początku od tym też był. Jeśli ktoś lubi bytować w przyrodzie powinien mocno się zainteresować jej stanem, bo niedługo nie będzie miał gdzie bytować. Np. lasek, z którego pochodzi większość wcześniejszych fotek na blogu już prawie został wycięty dzięki bezmyślnej ustawie Szyszki.
      W obecnych czasach bytowanie w przyrodzie, to głównie walka o przetrwanie jej i nas :(

      Usuń
  2. Zastanawiające, że Odra była żeglowna w bardzo dużym stopniu w okresie "paskudnego komunizmu", nie będąc przy tym regulowana i kanalizowana na bardzo wielu odcinkach. Z poszanowaniem naturalnej retencji. W takich miejscach, jak Malczyce, były stocznie remontowe. Teraz przeciętna barka nie jest w stanie wpłynąć do stoczni w Malczycach, zresztą stocznia chyba już upadła. Kurczę, jakoś nie trzeba było betonować rzek żeby dało się pływać. Pływały pogłębiarki, które pozyskiwały płukany piasek rzeczny z dna. Teraz już chyba się nie widuje barek w Oławie, a kiedyś, pamiętam, pływało tego całkiem sporo. Ogólnie Wrocław jest mocno narażony na powodzie ze względu na to, że systemy drenażowe poniemieckie nie są utrzymywane. Po 1997 roku to się trochę poprawiło, ale mimo wszystko, zapominamy o retencji, budujemy osiedla na polderach, a później jeszcze betonowanie rzek... Absurd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak było, wiem, bo kiedyś mieszkałem na południu :)
      Teraz przede wszystkim kraj jest przesuszony, obok zmian klimatycznych, odpowiedzialna jest tzw. regulacja (nawet potoków) i tzw. melioracja. Brakuje małej retencji, woda wręcz pędzi do dużych rzek i do morza. Budowanie w XXI w. dróg wodnych w kraju bez wody to jakiś absurd. Poza tym już za późno o jakieś 200 lat. W XIX w. "padł" z powodu konkurencji kolei żelaznych świeżo zbudowany kanał "Ostródzko-Elbląski, to jakim cudem dziś barki mogą wygrać z szybkimi kolejami, ciężarówkami i samolotami? Aż tyle masowych surowców nie mamy, energetyka węglowa pada, stal produkuje się poza Europą, co rząd zamierza wozić powolnymi barkami - nie mam pojęcia?
      Podejrzewam, że chodzi wyłącznie o "przewalenie" ogromnej kasy, głównie z kredytów, przez lobby betonowe, a potem niech się dzieje co chce.

      Usuń