niedziela, 26 marca 2017

Uwaga - wycinka drzew - wstęp wzbroniony!

To plon tylko jednego, dzisiejszego spaceru, a takie widoki widzę wszędzie od 1 stycznia, jak Polska długa i szeroka. Szyszko i jego fatalna ustawa wprawiła Polaków w jakiś amok samozniszczenia.
2 miliony drzew poszło pod topór
Drzewa to życie i nie ma w tym stwierdzeniu najmniejszej przesady, bezmyślne ich niszczenie pod byle pretekstem, to skrajna głupota.
Na Ziemi rośnie ok. 3,04 biliona drzew, wypada ok. 422 na każdego człowieka. Niby dużo, ale od początku istnienia cywilizacji ludzkość straciła 46% drzew, za to ludzi na planecie przybyło 7 mld - każdy chce oddychać i pragnie cienia na wciąż nagrzewającej się planecie.
Co roku bezpowrotnie tracimy 10 mld drzew, w tym tych najcenniejszych, rosnących w naturalnych lasach nie sadzonych ręką człowieka. Więcej można przeczytać tu:
Policzono ile jest drzew na całej Ziemi
Mapping tree density at a global scale
Na załączonych do artykułu w „Nature” mapkach widać też Polskę i jej zadrzewienie, nie jest dobrze, raczej brązowo niż zielono, filmik przedstawia to podobnie.
Niepokojące jest to, że dopiero niedawno porządnie zbadano tak ważny parametr stanu biosfery, jakim jest globalna ilość i rozmieszczenie drzew na planecie. A przecież stale słyszymy jak to naukowcy, leśnicy wszystko wiedzą, mają dane, kontrolują sytuację, stosują inżynierię ekologiczną, a jak się okazuje w praktyce, błąkają się po omacku, robiąc dobrą minę do złej gry.
Drzewa są bezcenne, w dzisiejszej sytuacji ekologicznej planety, każde jest cenniejsze od złota. Dlaczego? Przeczytajcie:
Dlaczego warto sadzić i pielęgnować drzewa?














Nawet pies tego nie rozumie ;(

3 komentarze:

  1. Zjawisko już zyskało nazwę "Polska masakra piłą mechaniczną".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta ustawa to brzytwa w rękach małpy. Jak dla mnie, fajnie jeśli człowiek, który zasadził, miałby prawo wyciąć. Np aranżuję działkę, po kilku latach drzewo mi przeszkadza, bo zmienia się pomysł i wycinam. Tak jak było wcześniej, do 10 lat drzewo można było wyciąć. Ale już np. nie zadrzewienia śródpolne, które teraz są wycinane przy okazji scalania gruntów, stare alejki po 100 lat i więcej, wierzby głowiaste, drzewa owocowe wzdłuż dojazdów do pól itd. Ludzie nie wiedzą jak bardzo sobie szkodzą. Mam tu gdzie mieszkam scalone grunty bez miedz, nawet bez jednego krzaczka. Jak wieje wiatr, nic go nie zatrzymuje, wieje często z prędkością nawet 100 km/h, a bywa, że lepiej. Sąsiad, który mieszka tu od dziecka opowiadał, że były zadrzewienia śródpolne i wtedy tak nie wiało. Pomijam aspekty takie jak zatrzymywanie śniegu po zimie, dzięki czemu na polach było więcej wody, wtedy kiedy była potrzebna. No i oczywiście cały ekosystem, ptaki które żywią się entomofauną, której kiedyś nikt nie zwalczał opryskami. Ważny jest też aspekt epidemiologiczny; kamienie na miedzach, krzaczki, stanowiły siedlisko jaszczurek, które nie są dobrymi żywicielami krętków borelii, jak np. myszy, dzięki czemu kleszcze nie rozprzestrzeniały boreliozy, tak jak to się dzieje obecnie. Więcej o funkcjach zadrzewień śródpolnych można przeczytać w archiwalnym Dzikim Życiu z czerwca 2013, dostępnym na stronie pisma.
    A wracając do zadrzewień na miedzach, może ja jestem jakiś dziwny i nienowoczesny, ale łyse setki hektarów, mimo, że w wyglądzie minimalistyczne, nie podobają mi się tak, jak pola pocięte miedzami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, bardzo trafne uwagi, mam takie same przemyślenia. "Łysy" po horyzont krajobraz to coś chorego, dosłownie i w przenośni :(

      Usuń