wtorek, 20 września 2016

Gdy komuś palma odbija…

Jak się okazuje pieniądze to nie wszystko, nawet posiadając ogromną kasę, nie da się kupić piękna natury, za to zniszczyć ją jak najbardziej. Dobrze by było, żeby zrozumiał to także polski minister środowiska, zwłaszcza w kontekście rządowych planów kaskadyzacji rzek, przekopywania Mierzei Wiślanej i podobnych snów o betonowej potędze. Sprawa dotyczy Dubaju, ale podobnie dzieje się w każdym kraju owładniętym inwestycyjnym amokiem motywowanym rządzą zysku za wszelką cenę – skutki jak zawsze nieprzewidywalne i z reguły opłakane, nie tylko dla przyrody, choć akurat ona interesuje mnie najbardziej.
„Gdy pustynia zaczyna się kilka kilometrów dalej, pozyskanie 100 milionów metrów sześciennych piasku do usypania wyspy Palma Dżamira nie powinno stanowić problemu. Tak przynajmniej sądzono. Okazało się jednak, że pustynny piasek zupełnie się do tego celu nie nadaje – ziarna są zbyt okrągłe, drobne i mają za niską przyczepność. Dlatego materiał do budowy trzeba było importować z Australii lub wydobywać specjalnymi statkami z dna morskiego w odległości 11 kilometrów od wybrzeża, co było niezwykle kosztowne. Dosypywanie piasku trwa do dzisiaj. […]
W ciągu zaledwie siedmiu lat u wybrzeży Dubaju zbudowano Palmę Dżamira. Koszt: 10 miliardów dolarów. […]
Zewnętrzny pierścień sztucznej wyspy, na którym wzniesiono słynny hotel Atlantis z 1500 pokojami, został pomyślany jako falochron - jednak w praktyce uniemożliwia cyrkulację wody między "palmowymi liśćmi". Skutek? Mętna woda pełna glonów, komary i smród. Różne metody drenażu i nowe kanały do dziś nie zdołały temu zaradzić.”
„Zdjęcia satelitarne, którymi wcześniej ilustrowano triumfalne w tonie opisy budowy, pokazały (specjalistom) jak na dłoni, że wysepki zbliżają się do siebie, a co gorsza, zaczynają pogrążać się w wodzie. Zanurzają się w tempie pięciu milimetrów rocznie.”

Więcej na ten temat:
Wyspy Palmowe - problematyczny cud świata
Jak powstawały sztuczne wyspy w Dubaju
Prywatny kawałek plaży
Archipelag idzie na dno
Czy czeka nas globalna wojna o piasek?

Ileż pożytków można by uczynić na świecie za gigantyczne pieniądze wydane na tę snobistyczną inwestycję, która poniewczasie okazała się społecznym i ekonomicznym niewypałem, a co najgorsze ekologicznym koszmarem?

4 komentarze:

  1. Większość ludzi w ogóle nie rozumie istoty pieniądza.Teoretycznie są one ekwiwalentem ludzkiej pracy i tylko tyle . Żadne pieniądze tego świata, nie są w stanie odtworzyć raz zniszczonego naturalnego lasu lub rafy koralowej. Bo niby jak miałyby to zrobić? Jedynie co człowiek może uczynić (w przypadku lasu) to posadzić odpowiednie gatunki drzew i czekać wiele lat lub pozostawić teren do naturalnej sukcesji. Jak długo czekać? Pewnie setki lat o ile nie tysiące. Nawet wtedy nie wiemy czy ekosystem powróci do poprzedniego stanu. Ilość interakcji między organizmami,organizmami i środowiskiem jest tak oszałamiająca, że nie mamy matematyki, która w pełni to opisuje. Oczywiście istnieją uproszczone modele pewnych aspektów funkcjonowania ekosytemów (np: gradacja kornika), ale to są wycinki. Nie ma niestety modelu, który by w pełni opisywał działanie takich ekosystemów. Po prostu jesteśmy za krótcy, by zrozumieć w pełni złożoność świata przyrody, a to jest podstawą do przewidywania skutków ingerencji w przyrodę. Obawiam się, że złożoność natury przekracza zdolności poznawcze człowieka. Przykład Dubaju pokazuje niebywałą arogancję i ignorancję człowieka. A przecież do budowy tej palmo wyspy zatrudnili najlepszych specjalistów z całego świata. I co? Wyszło jak zwykle.
    W tym kontekście bajania Szyszki o reperacji szkód przyrodniczych to fantazje lunatyka. Jak można skompensować straty przyrodnicze związane z kanalizacją rzeki? Nie ma takiej możliwości.

    Kloszard

    OdpowiedzUsuń
  2. " Nawet wtedy nie wiemy czy ekosystem powróci do poprzedniego stanu. Ilość interakcji między organizmami,organizmami i środowiskiem jest tak oszałamiająca, że nie mamy matematyki, która w pełni to opisuje.".....................Na pewno nie wroci, bo gdyby wrocil, to Karol Darwin w grobie by sie pewnie zaczal obracac......Infantylno - naiwne wyobrazenia o "ekosysystemie" jak "Wanka - wstanka" wracajym do "normy" sa w gruncie rzeczy wyrazem nawiedzonych fantazji a nie rzeczywistosci....Podlac to tylko "rownowaga" , posolic "klimaksem" i zupa ekulogiczna gotowa. Smacznego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż pcha się na usta proste stwierdzenie - pieniądze to nie wszystko. Mam tylko nadzieję, że inni "pomysłowi" architekci pójdą po rozum do głowy, widząc, jaki los spotkał ten projekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze wątpię, ale nadzieję zawsze warto mieć :)

      Usuń