poniedziałek, 13 czerwca 2016

Krutynia i nie tylko w stylu retro

Krutynią i mazurskimi jeziorami zawsze dobrze się pływa, ale po lekturze książek Wojciecha Kujawskiego pływa się jeszcze przyjemniej, bo uruchamiają wyobraźnię, która dopisuje do tego, co widzimy tu i teraz nostalgiczny obraz przeszłości tej krainy. Oczywiście możliwe jest to tylko dla tych, którzy umieją spojrzeć na nią oczami Marion Dönhoff, która we wstępie do swej książki „Nazwy, których nikt już nie wymienia” potrafiła napisać:
„Za każdym razem, gdy ponownie widziałam te aleje, samotne jeziora i ciche lasy, czułam, że przyjechałam do domu. Krajobraz jest bowiem ważniejszy niż wszystko inne. W ostatecznym i istotniejszym rozumieniu nie jest on zresztą niczyją własnością, a jeśli już, to należy do tego, kto potrafi kochać, nie posiadając.”
Krutynia. Szlak wodny – ein Wasserweg . Ilustrowany przewodnik po dawnych Mazurach. Illustrierter
Reiseführer durch das alte Masuren
, to pierwsza z serii książek-albumów opisujących i przedstawiających ten dawny, ale na szczęście jeszcze istniejący świat, choć oczywiście już odmienny – kilkadziesiąt lat zrobiło swoje, niestety sporo zmieniło się na gorsze, choć nie wszystko. Np. dzięki większej świadomości ekologicznej przyrodę (przynajmniej niektóre miejsca) chronimy lepiej niż Niemcy przed wojną, za to zwiększyła się znacznie antropopresja, której w pogoni za zyskiem nie potrafimy zahamować.
Zapraszam do czytania oraz przeglądania bogato ilustrowanych książek Wojciecha Kujawskiego i oczywiście osobistego poznawania tej przepięknej krainy, najlepiej z perspektywy kanu ;)
Trudno o lepsze miejsce w Polsce do uprawiania wodniackiego minibwp.
Na zachętę kilka linków:
Dawno temu na Mazurach
Po Mazurach – śladami minionych kształtów przestrzeni
Mamry i okolice na archiwalnych pocztówkach
Album Łyna – Wadąg. Szlak wodny
Oraz fotki z dzisiejszej Krutyni:










































2 komentarze:

  1. „Za każdym razem, gdy ponownie widziałam te aleje, samotne jeziora i ciche lasy, czułam, że przyjechałam do domu. Krajobraz jest bowiem ważniejszy niż wszystko inne. W ostatecznym i istotniejszym rozumieniu nie jest on zresztą niczyją własnością, a jeśli już, to należy do tego, kto potrafi kochać, nie posiadając.” Pięknie ujęte. To właśnie czuję za każdym razem, gdy odwiedzam moje ukochane Sudety :)

    Fajnie że piszesz też coś o przeszłości takich miejsc i zachęcasz do ich odwiedzenia. Kto wie...może kiedyś i ja spojrzę na Krutynię z perspektywy kanu? :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, co czujesz, aby to poczuć trzeba nauczyć się oglądać świat inaczej niż z perspektywy zawłaszczania-posiadania-eksploatacji. Niewielu jest to dane, a szkoda. Sudety są piękne, zwłaszcza jesienią, to w zasadzie moje rodzinne góry, stąd sentyment – pozdrów je ode mnie :)

      Usuń