poniedziałek, 13 czerwca 2016

Krutynia i nie tylko w stylu retro

Krutynią i mazurskimi jeziorami zawsze dobrze się pływa, ale po lekturze książek Wojciecha Kujawskiego pływa się jeszcze przyjemniej, bo uruchamiają wyobraźnię, która dopisuje do tego, co widzimy tu i teraz nostalgiczny obraz przeszłości tej krainy. Oczywiście możliwe jest to tylko dla tych, którzy umieją spojrzeć na nią oczami Marion Dönhoff, która we wstępie do swej książki „Nazwy, których nikt już nie wymienia” potrafiła napisać:
„Za każdym razem, gdy ponownie widziałam te aleje, samotne jeziora i ciche lasy, czułam, że przyjechałam do domu. Krajobraz jest bowiem ważniejszy niż wszystko inne. W ostatecznym i istotniejszym rozumieniu nie jest on zresztą niczyją własnością, a jeśli już, to należy do tego, kto potrafi kochać, nie posiadając.”

piątek, 10 czerwca 2016

Smutne, ale prawdziwe :(

Rospuda ubiegłego lata
Od miesięcy mam nieprzyjemność obserwować co wyczynia i wygaduje ten człowiek nowej władzy. Powierzenie mu teki ministra środowiska to jakiś koszmar dla polskiej przyrody!
Następnym razem zastanówcie się dobrze, na jaką partię oddajecie swój głos w wyborach, bo może być jeszcze gorzej. Ja oczywiście na „dobrą zmianę” nie głosowałem, bo nawet pamięć rozwielitki wystarczy, żeby nie dać się zwieść obiecankom prezesa tej partii, która po raz kolejny wystawiła polską przyrodę na pastwę ministra Szyszki.