środa, 18 maja 2016

Narwiański Park Narodowy w połowie maja

Narew na odcinku od Suraża do Rzędzian (czyli NPN) jest rzeką anastomozującą – już ostatnią w Polsce, choć kiedyś było ich więcej. Na czym to polega, ładnie jest opisane w tym artykule: Narew niczym Okawango
Jednak nie to było dla mnie niespodzianką, lecz niezwykle urozmaicony nurt Narwi na tym odcinku, pełen cofek, bocznych pływów i wirów, który współtworzą wody wypływające spod szuwarów i być może podziemne. Płynąc kanu widać tę nadzwyczajną dynamikę wód bardzo wyraźnie, lecz właściwie nie sposób sfotografować – musicie mi uwierzyć na słowo.
Na innych rzekach czegoś podobnego jeszcze nie widziałem – tu można było odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z żywą istotą. Nie dziwię się naszym przodkom, że przypisywali elementom przyrody cechy ludzkie i boskie. Ciekawym jak nazywała się bogini Narwi, może Narew po prostu?
















Może ktoś wie co to jest?































Nuda, monotonia, nic się nie dzieje? Ależ oczywiście, że tak, właśnie po to tam popłynąłem :)

8 komentarzy:

  1. Czekałem na Twój nowy spływ Darku :) Zdjęcia super. Widzę że pogoda raczej dopisała. Ile tym razem przepłynąłeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda bardzo zmienną była, "zimni ogrodnicy" i "mokra Zośka" nie zawiedli :)
      W sumie nieco ponad 40 km w fajnym towarzystwie.

      Usuń
  2. Nuda i monotonia jest tylko pozorna. Dla uważnego obserwatora dzieje się bardzo dużo, co i rusz pojawiają się jakieś gatunki ptaków i rzeka nigdzie nie jest taka sama. Grądziki, szuwary, trzciny, grązele, osoka aleosowata, pojawiające się znienacka piaszczyste brzegi , gwałtowne zakręty, rozdzielający się nurt, wodorosty, odgłosy ptaków, ryby w wodzie. To jest fascynująca potęga i różnorodność przyrody w najlepszym wydaniu. Nie ma miejsca tu na nudę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, "nuda" to mała prowokacja :)
      Dla mnie (i chyba dla ciebie też) to była istna symfonia przyrody, ale jak dobrze wiesz nie każdy potrafi ją zauważyć i docenić.

      Usuń
  3. Kumie, zazdrość mię ogarnęła. Normalnie żółć jajca żurawia :) Zdjęcie numer 20 uważam za genialne, subtelność brzegów wśród piękna rzecznej przyrody. A wersalka w Parku Narodowym? Kurde, człowiekowo podobni już nie potrafią normalnie na tyłkach wysiedzieć... Jak patrzę na te szuwary przypomina mi się mój ulubiony węgierski film z karłem :) No wiesz, porwał białogłowę i tam miłe rzeczy wyczyniał . Żartuję .

    OdpowiedzUsuń
  4. Darku, coś podobnego jest na jednym z lokalnych rzeczek pod Płockiem. Idąc ok. 15 m od brzegu wpadłam w dół po brzuch! Myślałem, ze to sprawka boberków, ale po chwili ujrzałem żywy nurt podziemnego dopływu, który dopływa do rzeczki. Tak, rzeki to żywe istoty, uwierz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się wie, czuje, nie trzeba wiary :)

      Usuń
  5. Witam. Wreszcie sezon wodny wystartowal, czekam na dalsze relacje. Pozdrawiam KolarzPL.



    OdpowiedzUsuń