środa, 2 marca 2016

W objęciach węża


Prawie półtora roku temu delektowałem się książką „Zaginione plemię”, a przedwczoraj miałem wreszcie okazję obejrzeć film „W objęciach węża”, który może stanowić swoiste pendant do tej książki – a może odwrotnie? Wszystko zależy od kolejności, w jakiej zapoznamy się tymi dziełami. Tym, którzy ich w ogóle nie znają, polecam najpierw obejrzenie filmu, a potem lekturę.
Na recenzję filmu jeszcze przyjdzie tu czas, ale chcę go obejrzeć jeszcze co najmniej raz, zanim go wchłonę i przetrawię na tyle, aby podzielić się refleksjami, a tymczasem zachęcam do czatowania na powtórki w „Ale kino”. Dlatego, że warto film obejrzeć w dobrej jakości i legalnie, ponieważ zasługuje na to, a poza tym jest nakręcony w skali szarości i na jakiejś słabej kopii, po prostu niewiele będzie widać. Lepiej chyba wtedy w ogóle odpuścić sobie oglądanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz