czwartek, 4 lutego 2016

Polska w czerwieni


Wczoraj był wpis o przepięknej Polsce w podczerwieni, a dzisiaj dwie rozmowy z Zenonem Kruczyńskim o Polsce w czerwieni – szkarłacie krwi ponad miliona zwierząt (nie tylko dzikich) zabijanych rocznie przez myśliwych. Zabijanych nie z konieczności, lecz dla osobliwej frajdy.
Polują Szyszko i Kukiz. Co roku polscy myśliwi zabijają 1,5 mln zwierząt
„Badania opinii społecznej wskazują, że prawie 70 procent Polaków nie akceptuje współczesnego łowiectwa. Nie chcą, by myśliwi w psychopatyczny sposób traktowali zwierzęta jak przedmioty.
Psychopatyczny?!
- Polowanie to hałaśliwa, gruba operacja. Nie jest tak, że się strzela i zwierzę cicho gaśnie. Myśliwi sami piszą, że nawet w jednej czwartej przypadków ofiara jest dobijana, bo strzelają niecelnie. Psy tego rannego biedaka szarpią - leje się krew. Zwierzę zrobi wszystko, żeby przeżyć - chowa się i ucieka, więc dobija się je kolejnymi strzałami. Potem trzeba wypróżnić ciało z serca, wątroby, jelit. Wnętrzności porzuca się na miejscu, a resztę myśliwy zabiera do samochodu, zazwyczaj kładąc ciało na specjalne kratki, które wystają poza auto.
Po co?
- By krew nie kapała do środka”.

Najpierw polował na zwierzęta, później na myśliwych
„Nawet gdyby ktoś znalazł powody dla istnienia współczesnego myślistwa, to dla polowań zbiorowych ich nie ma. Nie godzi się dla rozrywki używać życia innych istot. Na zbiorówkach strzela się do zwierzęcia, które przede wszystkim jest w ruchu, najczęściej w biegu. To powoduje, że odsetek ranionej i nieodnalezionej zwierzyny jest gigantyczny. To minimum 30 proc., bo snajperów wśród myśliwych jest jak na lekarstwo. A te z rannych, które uda się odnaleźć, póki żyją cierpią jeszcze bardziej. Najpierw ścigane i gryzione przez psy, poranione, ciągnące jelita po igliwiu, w ostatniej chwili życia swoimi przerażonymi oczyma oglądają człowieka, który za chwilę zada im śmierć”.

7 komentarzy:

  1. Nie pochwalam i nigdy nie pochwalałem myślistwa, ale dla mnie ludzie wznoszący wielkie larum na temat takiego traktowania zwierząt, przy jednoczesnej aprobacie i usprawiedliwianiu działania całej wielkiej machiny przemysłu mięsnego, pozostają czystej krwi hipokrytami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Zenek jest wegetarianinem i buddystą, ale nawet gdyby nie był, to pozostają jeszcze co najmniej cztery poważne problemy łowiectwa:
      1. Moralna ocena zabijania dla samej przyjemności – czy w jakikolwiek sposób da się to uzasadnić etycznie, bardzo wątpię?
      2. Bezmiar bólu i cierpienia podczas polowań – jednak hodowlę, ubój w rzeźni i eksperymenty na zwierzętach udało się trochę ucywilizować. Choć oczywiście nadal to straszne miejsca.
      3. Skutki ekologiczne polowań – eliminacja grubo ponad miliona zwierząt musi mieć wpływ na życie lasu, choćby przez brak tej biomasy padliny. Dodajmy do tego toksyczny zrzut ołowiu do środowiska, szacowany w Polsce na ok. 600 ton rocznie, w Europie ok. 40 tys. ton. Ołów wycofano z farb, paliw, obrót akumulatorów jest ściśle kontrolowany itp., a tu grupa hobbystów beztrosko wali go w przyrodę rocznie o 200 ton więcej niż cała przemysłowa emisja w Polsce. To absurd, ale jak najbardziej legalny!
      Pozostają jeszcze drobniejsze kwestie: uprzywilejowania, nadużyć, wypadków i dostępu do broni.

      Usuń
    2. Oczywiście masz rację. Łowiectwo to nie tylko bezpośrednie mordowanie zwierząt, ale też czynniki które wymieniłeś, od zanieczyszczania środowiska począwszy a na dostępie do broni skończywszy.
      To bardzo złożony problem i trzeba o tym mówić. Ale podobnie jest z przemysłem mięsnym. Samo zabicie zwierzęcia to nie clou problemu. Nawet jeśli warunki bytowe niektórych z nich uległy polepszeniu, to doszły inne, drastyczne czynniki. Jednym z nich jest ogromna liczba karmy gmo (mączki rybne), dodawanej masowo do pożywienia zwierząt. Jak pokazały przypadki z Holandii czy Danii, skutkuje to straszliwymi chorobami i upośledzeniami, na czele ze ślepotą, niewydolnością mięśni czy owrzodzeniami skóry. Coraz więcej zwierząt z chowu przemysłowego trafia na ubój już chore i zainfekowane. O tym się nie mówi. Podobnie wyciszana jest sprawa odczuwania potwornego strachu przed śmiercią. Krowa, koń,świnia czy drób są świadomymi istotami, które zachowały pierwotny instynkt przetrwania i stosownego reagowania na zagrożenie. I reaguje w sposób podobny do dzikich zwierząt. Nie na darmo publikowano badania biochemików, którzy pobierali krew zwierząt tuż przed "egzekucją", a która posiadała wręcz olbrzymią ilość genów stresu (RYR1/RN), która to w konsekwencji przekłada się też na zubożoną jakość mięsa (niższy poziom glikogenu, niższa zawartość białka, duży spadek pH).
      Ale fakt pozostaje faktem. Nawet jeśli zapewnimy zwierzętom poprawne warunki bytowania tuż przed ubojem, to przed samym jego aktem, nie uda nam się wyłączyć im emocji.

      Usuń
    3. Masz rację, tak jest :(
      Dodajmy do tego kwestie ekologiczne, tu polecam film Cowspiracy, łatwo namierzyć go w sieci.
      Ale myślistwo w żaden sposób nie rozwiązuje tych problemów, ale jeszcze pogłębia promując eksploatacyjne podejście do pozaludzkich istot.

      Usuń
  2. No tak, Zenek jest wegetarianinem i buddystą i najchętniej nas wszystkich w takich barwach by widział - zero tolerancji…. Niedźwiedź, ryś, wilk zbijają i nie macie Państwo nic przeciwko temu a dlaczego odbieracie to prawo człowiekowi, czy ja jestem gorszy od zwirzęcia??? A morze widzieliście jak wataha wilków zabija jelenia? Otóż jeleń jest powalany na ziemię, trzymany najczęściej za gardo przez jednego osobnika a pozostałe zjadają go na żywca poczynając od genitaliów, podbrzusza itd (części miękkich)... Gro problemu tkwi w tych 1,5mil odstrzeliwanych zwierząt -pewnie nie wiecie ale te ilości są narzucane kołom łowieckim przez "lasy państwowe" jako tak zwany plan, jeżeli koło tego planu nie wykona musi zapłacić kary za tak zwane szkody w uprawach leśnych, poza tym koła wypłacają odszkodowania rolnikom za straty w ich uprawach.A co będzie jeżeli nie zostaną zwierzęta dziko żyjące o te 1,5 mil zredukowane - ano będzie ich o 1,5mil więcej a w następnym roku o kolejne 2 mil więcej a w kolejnym o kolejne 2,5mil więcej - to daje przyrost o jakieś 6 mil w 3 - 4 lata. Taka progresja bo przyrost zrealizowany populacji dzików średnio wynosi rocznie 130% stanu wiosennego, zwierzyny płowej ok 30%, norki amerykańskiej ponad 250%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo mógłby powiedzieć właściciel niewolników, pedofil lub kanibal – „zero tolerancji”. O ile wiem, Zenek nie wzywa do powszechnego wegetarianizmu lub buddyzmu, lecz zaniechania polowań, na razie tylko na ptaki, a i tak nikt go nie słucha. Drapieżniki polują, bo takimi je stworzyła natura, nie mają wyboru, człowiek ma, bo ma wolną wolę, świadomość, a podobno nawet duszę nieśmiertelną w prezencie od Boga? I piąte przykazanie, od tego samego Boga – nie zabijaj!
      Czyżby zabijanie było jakimś przywilejem, że go aż tak zazdrościsz zwierzętom, że gdy tego nie możesz robić, to czujesz się od gorszy? Jeśli rzeczywiście zabijanie czyni cię lepszym, to na twoim miejscu poważnie bym się zastanowił nad leczeniem takich ciągot? Kajetana P. za takie właśnie inklinacje złapali niedawno na Malcie.
      Owszem wilki zabijają okrutnie, ale czy to usprawiedliwia cudze zabijanie, a może zabijanie wilków? Jeśli tak, to mając świadomość tego okrucieństwa (one nie mają) i zachowując się tak jak one, stajesz się od nich jeszcze gorszy, a może lepszy?
      W naturze liczebność populacji nigdy nie jest problemem, bo sama się reguluje, jest mnóstwo barier wzrostu, poza drapieżnikami, które myśliwi z lubością tępią jako konkurencję. Nie przyszło wam nigdy do głowy, że te zwierzęta się tak intensywnie rozmnażają, to rodzaj ewolucyjnej adaptacji, bo je wybijacie w takich ogromnych ilościach i pustoszycie las? Chcą po prostu przeżyć, dlatego gorączkowo się mnożą w obliczu nieuchronnej masowej rzezi.
      M.in. dlatego te obliczenia przyrostu w kolejnych latach to bzdura i dobrze o tym wiesz. A co do poddaństwa wobec leśników, to gdy wystąpisz z PZŁ, a koła się rozwiążą, to nikt wam niczego nakazywał nie będzie, proste? Robisz to, co robisz, bo to lubisz i tego bardzo pragniesz – to wyłącznie twój wybór i odpowiedzialność zarazem.
      Dlatego nie kreuj się na dobroczyńcę natury, zwierzyny, rolników, a za chwilę na obrońcę grzybiarzy przed dzikimi bestiami itp. bo to po prostu śmieszne. W parkach narodowych się nie poluje i jakoś ani problemu nadpopulacji zwierzyny, ani ludożerstwa nie ma :)

      Usuń