piątek, 19 lutego 2016

„Dzika droga” – film

W telewizji można już zobaczyć film „Dzika droga” na podstawie książki, o której kiedyś pisałem. Przegapiłem film w kinie, dlatego z ciekawością obejrzałem go sobie na Canal+.
Film sam w sobie nie jest aż taki zły, jak sugeruje większość opinii o nim, ale podobnie jak książka nie zachwyca, niestety. Mnie przede wszystkim zabrakło tam natury, a przecież właśnie kontakt z nią na szlaku PCT miał uzdrowić Cheryl Strayed – bohaterkę książki i filmu. Plenerów jest niewiele i nie powalają urodą, bo są zwyczajnie kiepsko sfilmowane. Do tego pojawiający się od czasu do czasu komputerowo generowany lisek raczej śmieszy, niż cokolwiek symbolizuje – podejrzewam, że miał odgrywać rolę jakiegoś duchowego przewodnika, ale słabo to wyszło.
Rozterki duchowe bohaterki i jej decyzję pokonania szlaku PCT trudno zrozumieć bez wcześniejszej lektury książki, a film jednak powinien bronić się jako samodzielne dzieło – w tym przypadku radzę przed seansem przeczytać literacki pierwowzór.
Lubię Reese Witherspoon, to niezła aktorka, ale tu była jakoś mało wiarygodna, np. prawie wcale nie było widać jej cielesnej przemiany po miesiącach wędrówki, domalowane przez charakteryzatora „otarcia” od plecaka i „horror” odrywania paznokcia, to za mało, żeby pokazać fizyczne trudy wędrówki. Za to dała radę Laura Dern, grająca w retrospekcjach rolę matki Cheryl, reszta obsady ginie daleko w tle.
Jeśli czytało się książkę warto obejrzeć film jako formę ilustracji do niej, jeśli nie, to można go sobie podarować, chyba że na zachętę do lektury, choć mam wątpliwości czy aby zachęci?
Szkoda, że zarówno książka, jak i film nie udźwignęły tematu. Życie owszem, bo podczas swojej odważnej wyprawy, i po, bohaterka rzeczywiście się zmieniła, ale nie udało się tego oddać w wybitnej artystycznie formie, a szkoda.
Mimo wszystko ani lektury, ani obejrzenia filmu nie żałuję, nie był to czas stracony, ponieważ wspomnieniami z osobistych minibwp oraz wyobraźnią dopełniłem to, czego – zwłaszcza filmowi  – zabrakło. Najważniejsze, że prawdziwej Cheryl się udało odzyskać życie dzięki uzdrawiającej mocy kontaktu z naturą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz