środa, 27 stycznia 2016

Wystrzałowi „miłośnicy” zwierząt i przyrody

Kilka dni temu:
Zastrzelili wilka nad Wigrami. Konsekwencji nie będzie?
„Młody wilk z jednej z żyjących w Wigierskim Parku Narodowym watah padł w ubiegłym tygodniu ofiarą kłusownika. Chronione zwierzę miał zastrzelić myśliwy i podobno trudno mówić o pomyłce czy przypadku. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi sejneńska policja.
Na szczątki zwierzęcia natrafili w miniony wtorek w lesie w okolicach miejscowości Sarnaki strażnicy Wigierskiego Parku Narodowego. Wilk został najprawdopodobniej postrzelony dzień wcześniej, na okolicznych łąkach poza parkiem. Nie padł jednak, jak mówią myśliwi, 'w ogniu', ale krwawiąc, uciekł kilkaset metrów dalej i dopiero tam skonał”.
Aktualizacja (18.0216)
Myśliwy podejrzewany o zastrzelenie wilka w Wigierskim Parku Narodowym
Najdziwniejszy dla mnie jest absurd prawny, który towarzyszy tej sprawie i podobnym. Otóż nielegalne zastrzelenie zwierzęcia z gatunku wpisanego na listę zwierząt łownych prawie zawsze jest przestępstwem, ale zabicie osobnika gatunku chronionego już niekoniecznie. Dopiero wtedy taki czyn staje się przestępstwem, gdy uda się dowieść w sądzie, że doszło w ten sposób do znaczącej straty środowiskowej.
Podejrzewam, że nawet gdyby się to udało, to kara wobec tzw. niskiej szkodliwości społecznej czynu będzie znikoma lub żadna. Tym sposobem myśliwi zadbali, żeby nikt im nie wchodził w paradę – zwłaszcza jacyś ekolodzy – i żeby mogli robić w lesie co chcą. I praktycznie robią, co chcą, a ich ofiarami padają nie tylko zwierzęta, a czasem nawet ludzie – może napiszę o tym szerzej przy innej okazji.
A jak wiele może zmienić nawet śmierć jednego wilka pokazuje poniższy film:


A teraz:
Skłusowany wilk w Bieszczadach. Czemu myśliwi i pracownik LP ściągnęli z niego skórę?
„Wezwani na miejsce policjanci najpierw zatrzymali samochód z myśliwymi z powiatu częstochowskiego, a potem auto podleśniczego, który jechał ze swoim pomocnikiem. W akcji uczestniczyli też funkcjonariusze Straży Leśnej. W samochodzie leśnika znaleźli ślady krwi. Pracownik Lasów Państwowych powiedział policjantom, że myśliwi ze Śląska zauważyli rannego wilka i zadzwonili po niego. Według jego wersji, razem podążyli za zwierzęciem; gdy je znaleźli, było już martwe”.
Materiał TVP Rzeszów

Co łączy te sprawy?
Jak zwykle: pogarda dla prawa, etyki łowieckiej, życia zwierząt i ochrony przyrody jako takiej.
 Uzbrojeni w broń palną mężczyźni, często związani z przemysłem leśnym, czują się władcami lasu tylko dlatego, że uprawiają mniej lub bardziej legalną jego eksploatację. Psychologicznie to nawet zrozumiałe, że tak się czują, bo mają tu monopol na siłę i władzę, ale nie rozumiem, dlaczego całe społeczeństwo, które w zdecydowanej większości nie podziela takich zapatrywań na przyrodę i zwierzęta godzi się na to?
Myśliwych (nawet łącznie z leśnikami) jest mniej niż 1% polskiej populacji, a tak skutecznie zawłaszczyli sobie ponad 30% procent kraju na swe niecne rozrywki. Udało im się nawet ograniczyć „święte prawo własności” osób postronnych, które muszą udostępniać swoje grunty dla cudzych hobbystycznych (łowieckich) celów (ostatnio nie muszą, ale nie łudźmy się, że to coś więcej niż chwilowa luka w prawie).
Większość Polaków kocha las (przyrodę) ze względu na jej walory rekreacyjne i estetyczne, podobnie jest na całym świecie, dlatego to my – obywatele powinniśmy decydować o tym, co można, a czego nie można robić w lesie i właściwie czemu przyroda ma służyć, a nie garstka jej wyzyskiwaczy, którzy od lat zazdrośnie strzegą monopolu na zarządzanie nią. Przede wszystkim we własnym interesie, choć ich usta pełne są frazesów, jak to dobrze robią lasom, zwierzętom i Polakom, chroniąc za nich i dla nich przyrodę.
Mamy XXI w., czas myśliwych i drwali już dawno się skończył – nadeszła era ekologii, współczucia wobec zwierząt, rozwoju zrównoważonego, ochrony biosfery, naturalnych procesów i bioróżnorodności. Mamy dość młodych, wrażliwych, dobrze wykształconych przyrodników, aby przejęli pałeczkę zarządzania polską przyrodą od umundurowanych, wąsatych panów z flintami i w zielonych kapeluszach z piórkiem. Ich interesy i rubaszne zabawy nie służą dobrze przyszłości Polski i przyrody. Są wręcz obciachowe, a często szkodliwe i okrutne.
W nowoczesnej gospodarce rola przemysłu drzewnego i łowiectwa jest marginalna (ok. 2% polskiego PKB), nie da się budować przyszłości kraju na klepaniu euro-palet, produkcji płyt wiórowych, prostych mebli itp. (choć niestety stanowi to aż 10% wartości eksportu naszej „low-tech” gospodarki), dewizowych polowaniach oraz wieszaniu skór i poroży na ścianie. To anachroniczne i byłoby nawet śmieszne, gdyby nie było aż tak smutne w kontekście tego, jak krótkowzrocznie i po macoszemu traktujemy bezcenne skarby polskiej przyrody. Bezmyślnie i okrutnie zabite wilki są tylko jednym z wielu przykładów.

PS. (30.01.16)
Wyszła na spacer z psem. Myśliwy podjechał samochodem i go zastrzelił
„Do zdarzenia doszło we wtorek, na polach w Luchowie Górnym w gminie Tarnogród. Właścicielka psa zawiadomiła policję, że podczas spaceru labrador został zastrzelony przez obcego mężczyznę. Człowiek ten strzelał z samochodu. Kiedy trafił psa, po prostu odjechał”.
Myśliwy zobaczył dwa psy na łące. Wrócił po strzelbę, syna i urządził sobie safari
„Anna Chrobot uważa, że oskarżony urządził sobie safari na oczach dziecka. - Działał nie tylko z premedytacją, ale z pełną świadomością. Pojechał do domu po strzelbę, wziął ze sobą syna, po czym wrócił na miejsce i dokonał egzekucji tych zwierząt - zaznaczyła”.

2 komentarze:

  1. Nie wiem czy jest jakikolwiek sens komentować powyższe przykłady i akty czystej samowolki i bandytyzmu.

    Smutny gatunek ludzki wciąż jeszcze wystarczająco nie zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak sam będzie traktował te wszystkie stworzenia i istoty, które nie są w stanie obronić się przed jego ekspansją i polityką neokolonializmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potępiać zło zawsze jest sens, żeby dać do zrozumienia, że nie wszyscy są obojętni. Myśliwi już czują rosnący ostracyzm społeczny wobec siebie i stają się coraz bardziej agresywni w necie. Dobrze to widać na fejsie, dlatego każdy głos dezaprobaty wobec ich krwawego hobby się liczy. Dziękuję :)

      Usuń