piątek, 29 stycznia 2016

Brytyjski smock i DPM

W tle poncho w holenderskiej odmianie DPM
Brytyjska wojskowa kurtka typu „smock” oraz kamuflaż DPM (Disruptive Pattern Material) tworzą bardzo stylową i udaną parę, mają oddanych fanów – do których także się zaliczam – i doczekały się mnóstwa klonów i podrób.
Np.

Dzisiaj można kupić smocki praktycznie w każdym kamuflażu i z prawie każdego rodzaju materiału, od ciężkich wręcz „pancernych” tkanin po lekkie, przewiewne rip-stopy.
Oczywiście różnią się nieco od oryginału, ale zachowują podstawowy wzorzec, czyli długa, bardzo obszerna kurtka z kapturem, ogromnymi kieszeniami na dole, na piersiach, na rękawach, czasem nawet z boku i z tyłu, do których można zmieścić z pół plecaka.


Ewolucja i stan obecny brytyjskiego smocka i kamuflażu DPM jest nieźle opisana, więc żeby nie powielać informacji, ograniczę się tylko do podania linków:
Smock. Historia prawdziwa
Co ma każda kurtka z serii S95-S2010
Smock, Combat, Windproof, MTP (PCS)
Ewolucja brytyjskiego kamuflażu
Fani DPM – czyli brytyjskie smock i nie tylko

Za co lubię smocka:
1. Jest wielgachny i się w niego mieszczę :)
Co nie jest takie oczywiste, ponieważ kontraktowe sorty mundurowe rzadko są do zdobycia w moim tzw. generalskim rozmiarze, czyli okolice xxxl, a smock był pierwszą kontraktową kurtką, która była na mnie dobra.
2. Jest długi, nerek nam w nim nie przewieje, a jak mamy ciut większy rozmiar, to przy siadaniu materiału wystarczy i pod tyłek.
3. Ma bardzo praktyczny, solidny, dwukierunkowy zamek błyskawiczny, a wszycie jego dolnego zapięcia (tzw. kostki) jest genialne – już nigdy zamka nie zepsujecie nagłym rozkrokiem, przyklękiem lub kucnięciem, co jest zmorą zwykłych kurtek. Co najwyżej trzeba będzie zaszyć rozprucie, ale zamek pozostanie sprawny.


4. Ma długie i oryginalnie skrojone rękawy, to przedziwna kurtka, w której długość rękawa od pachy jest dłuższa niż od ramienia. I jedyna, w której, gdy wyciągnę/uniosę ręce, to zimne wietrzysko nie ziębi mi nadgarstków, bo się nie odsłaniają. Spróbujcie to zrobić w typowo skrojonej kurtce – odsłaniają się wtedy nawet przedramiona.
5. Kieszenie: wewnętrzne napoleońskie na piersi, głębokie aż po pachy oraz zewnętrzne, mocne mieszkowe kieszenie z genialnie prostym zabezpieczeniem przeciwko wypadaniu z nich przedmiotów (nadmiarowa zakładka pod klapką zamykającą kieszeń), które schowają wszystko, co potrzeba, a nawet więcej :)


6. Duże (można je obsługiwać w rękawiczkach) kanadyjskie guziki na tasiemce, które praktycznie się nie urywają i są bardzo dekoracyjne.W najnowszej wersji PCS niestety schowane :(
Są i tacy, którzy w PCS przerabiają guziki u krawca z powrotem na odkryte.

7. Rewelacyjny, ogromny kaptur z drucianym usztywnieniem. Żadna śnieżyca nam nie straszna. Zależnie od wersji kaptur jest stały lub dopinany do wysokiego, "sztormowego" kołnierza.


8. Świetna fabryczna impregnacja przeciwdeszczowa i ogólna wiatroodporność kurtki przy niezłej oddychalności.

Co mi się mniej podoba w smocku:
1. „Pancerność” i wielość kieszeni skutkuje słabą oddychalnością przodu kurtki w porównaniu z tyłem (plecami). Za to dobrą nieprzewiewnością, ale nie zawsze zimny wiatr wieje z przodu :)
W najnowszej wersji smocka – PCS, próbowano to wyrównać, wstawiając od wewnątrz siatkę zamiast warstw tkaniny.
Średnio to wyszło, bo do siatki upierdliwie czepiają się rzepy listwy osłaniającej zamek, a ponieważ w ogóle nie przepadam za rzepami, to je wyprułem i zastąpiłem zatrzaskami.
Inne firmy dodają po prostu podszewkę na plecy dla ocieplenia i nieprzewiewności, a ja sobie radzę, zabierając na dłuższe wyprawy zimną porą plecak, nawet prawie pusty, który osłania od wiatru i miło grzeje plecki :)
2. Brak wewnętrznych kieszeni do ogrzania rąk – w dolnych mieszkowych, choć są duże, średnio wygodnie chowa się ręce, a nawet wtedy bywa, że nadal marzną.
Dlatego ubierając smocka zimą, trzeba zawsze pamiętać o zabraniu dobrych rękawiczek, najlepiej plus zapasowe. Zapasowe rękawiczki, to w ogóle dobra zimowa zasada w terenie.
W wersji PCS próbowano marznięciu rąk jakoś zaradzić, dodając ocieplające polarowe kieszenie pod mieszkowymi, ale wg mnie to średnio udany pomysł. Dłonie wprawdzie można ogrzać, ale przez to mieszkowe kieszenie jakoś wiszą, odstają, a do kurtki leci szparą zimno.

Gdyby te polarowe były zapinane na zamek, tak jak kieszenie w kurtce/parce Bundeswehry może byłoby lepiej?

3. Krój w wersji 2005 i PCS, który powoduje, że gdy założy się grubszy polar lub inny ocieplacz przyciasno jest pod pachami i w barkach. Związane jest to pewnie z tymi długimi rękawami i licznymi kieszeniami z przodu, smock jest szerszy z przodu niż z tyłu i stąd mało miejsca w barach na ocieplacz. Co dziwne, wersje 95, 2010 i SAS w tym samym rozmiarze co 2005 i PCS są w tych miejscach luźniejsze, a zatem lepsze na zimę.
Mimo to na większe mrozy lepsza i wygodniejsza jest wg mnie kurtka/parka bundeswehry. Ma nieco grubszy, cieplejszy materiał, inaczej wszyte rękawy, dlatego z czymś grubszym pod spodem czuję się w niej swobodniej i ma te skośne dolne kieszenie, w których można ogrzać dłonie.
4. Waga – przy swej obszerności, wytrzymałości, tylu zamkach i kieszeniach smock musi ważyć i waży.
Ale i na to jest rada, mianowicie model (podobno SAS-u) na poniższym obrazku:
To lżejsza i nieco uproszczona wersja smocka z cieńszej, ale wciąż świetnie zaimpregnowanej i wiatroodpornej tkaniny. Najłatwiej odróżnić ją od zwykłego smocka po tym, że ma zwykłe, a nie kanadyjskie guziki, nie ma napoleońskich kieszeni zamykanych na pionowy zamek i usztywnianego drutem kaptura. Zamiast tego ma kieszeń wewnętrzną tzw. portfelową, małe kieszonki na ramionach, duże kieszenie wewnętrzne z tyłu, ma też mniejszy i miękki kaptur z charakterystycznym blokerem ściągacza kaptura.





Po dobrym zwinięciu zmieści się do bocznej kieszeni plecaka, a nawet kieszeni cargo bojówek. Często ją biorę jako awaryjną kurtkę na niespodziewane okoliczności, załamania pogody itp. Do codziennego łachania lepszy jest zwykły smock, ale i SAS-owy w razie czego daje radę, a co najważniejsze nie zajmuje wiele miejsca i wagi w bagażu, co pieszo lub na spływie ma znaczenie.Występuje też w wersji pustynnej i całkowicie czarnej, w MTP jeszcze nie widziałem.

Za co lubię DPM:
1. Jest to bardzo ładny, malarski wzór kamuflażu, plamy wyglądają jak pociągnięcia pędzla, a barwy są świetnie skomponowane.
Amerykański woodland wygląda przy nim jak prymitywna bazgranina, a polska „pantera”, czyli wz. 93 jawi się jak tandetna chińska podróba kamuflażu na paramilitarne dziecięce ubranka. Na jakimś forum wyczytałem, że podobno „puzzle” wz. 93 spodobały się prezydentowi Wałęsie i dlatego je wybrano spośród kilku ówczesnych propozycji kamuflażu dla polskiej armii :)
2. Kolory są żywe, z charakterem i bardzo trwałe (na oryginalnych sortach mundurowych), poza tym ładnie się starzeją, tzn. spierają się i blakną z czasem wraz ze zużyciem w szlachetny sposób. We wcześniejszych modelach jasny komponent żółkł z czasem i wyglądał jak holenderski DPM, ale potem zmieniono barwnik i już nie żółknie. Może jesienią ta żółć nie wadzi, ale ogólnie za ładna nie jest i razi latem.
3. Mimo że to stary „analogowy” wzór, to wciąż jest skuteczny, najlepiej daje radę późną jesienią (kiedy liście już na ciemno zbrązowieją), bezśnieżną zimą i wczesną wiosną.
4. DDPM (Desert DPM), czyli pustynny DPM też jest ładny na swój minimalistyczny sposób – tylko dwa kolory.

Niestety rzadko sprawdza się w Polsce, w zasadzie tylko w trzcinach i suchych trawach na przedwiośniu oraz na plażach i wydmach.

Za to basha DDPM dobrze sprawdza się w upały, nie tylko jako daszek przeciwsłoneczny.

Co mi się mniej podoba w DPM:
1. Bywa czasami za ciemny jak na polskie warunki (mocno sprany już nie ma tej wady), a latem rozległe brązy trochę rażą, przydałaby się bardziej zielona wersja. Niby jest tzw. tropikalna wersja DPM, może w tropikalnej dżungli się sprawdza, ale jest trochę zbyt kolorowa na polski czerwiec/lipiec.

Na tę porę roku coś w stylu duńskim/kanadyjskim by się przydało, czyli sama zieleń i trochę czerni. Kiedyś decathlon miał w ofercie tanie namioty w takim kamo – w lecie sprawdzały się rewelacyjnie. Kumpel jeszcze go ma, a ja zwróciłem w ramach gwarancji, bo się zepsuł, a już nie było na co wymienić.


2. Zostało zastąpione przez MTP, które też jest fajnym kamo, chociaż jest tylko lekką modyfikacją multicamu, chociaż ciut ładniejszą od niego. Dlatego róbcie zapasy sortów DPM, bo niedługo nabierze wartości zabytkowej, a tymczasem na rynku jest tańszy od MTP, którym się wszyscy jeszcze zachwycają jako nowością.
3. Podróbki – ponieważ DPM „odgapiło” wiele armii świata, dlatego dość łatwo się na nie nabrać. Kiedyś oryginalny DPM wyróżniały kropeczki na krawędzi plam barwnych, ale i one też bywają podrabiane.
To akurat oryginał  z kropeczkami, ta żółknąca starsza wersja.
Brytyjski DPM, to oczywiście nie tylko smock, ale także fajne spodnie, koszule, bluzy, komplet przeciwdeszczowy oraz świetna basha i pokrowiec na śpiwór – może kiedyś je opiszę.
Jednak smock jest najpopularniejszy i stał się – całkiem zasłużenie – wręcz symbolem brytyjskiej armii i doczekał wielu różnorodnych wcieleń, nawet w cywilu. Jednym z najnowszych jest ubiegłoroczna podróba decathlonowa. Kamo nie najgorsze nawet, ale sama kurtka jakaś taka niedorobiona, mimo stosunkowo wysokiej ceny. Chyba nawet gorsza od podrób Mil-Tec'a i MFH. Do kompletu są też spodnie  – przymierzałem nawet, ale zrezygnowałem, bo miały niewygodny krój. A wystarczyłoby skopiować spodnie BDU i dokładniej, a nie po łebkach, brytyjskiego smocka i byłby świetny komplet.

7 komentarzy:

  1. Super wpis. Dobrze że opisałeś smocki, bo to kurtałki fajne i warte uwagi. Kiedyś przymierzałem się do oryginalnego KSK Leo Kohlera, ale później dostałem w prezencie inną (choć też smocka)i już tak zostało.
    Zalety tych kurtek w terenie są niezaprzeczalne. Prawie mały plecak w nie włazi ;) Ja z czasem sprezentuje sobie jeszcze jakiegoś brytola na MTP, lub duńczyka na M85 bo lubię te kamuflaże a leśny DPM i pustynny raczej średnio mnie jarają (choć i tak 100x bardziej wolę je od wyświechtanego woodlanda) ;)

    A ten wynalazek z decathlonu też oglądałem. Camo to trochę taka fuzja vegetato i arid woodland, ale ujdzie w tłoku. Natomiast wykonanie też szczerze mówiąc nie wzbudziło za bardzo mojego zaufania, choć może to tylko pozory i kurtka sporo wytrzyma.

    Pozdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście M84 miałem na myśli ;)

      Usuń
    2. Dzisiaj można kupić dobrego smocka w każdym kamo, problem tylko w kasie, nowy Leo Kohler to minimum 600 zł, z demobilu z 300 najmarniej :)
      Pewnie, że kontraktowy smock DPM trochę się zestarzał, ale ceną bije wszystkie inne na głowę. No i ma swój demobilowy urok :)

      Usuń
    3. Tak, M-84 na nasze lato to jest to, ale jest problem, bo Duńczycy też przechodzą na multicam :(
      Też fiński i szwedzki kamuflaż warto brać pod uwagę na lato, ale chyba są jeszcze droższe i rzadsze od duńczyka.

      Usuń
    4. Fińskie M04 i M05 są rzadko spotykane, bo obwarowali je nawet jakimiś dziwnymi "klauzulami tajności" i ponoć nawet firmy szyjące kopie nie mogą sobie nim za bardzo "wycierać gęby" ;) Choć jakimś cudem nasz MiWo wypuścił w tym wzorze gacie i coś jeszcze, a ruskie bez skrupułów "szastają" swoim yegerem :)
      Z kolei szwedzkiego szpeju coraz więcej (przynajmniej na aukcjach) i chyba na dzień dzisiejszy jednak zdecydowanie łatwiejszy do wyhaczenia niż oryginalne duńczyki.

      P.S. Duńczycy w multicam powiadasz? Kuźwa...kolejni geniusze dali sobie wcisnąć bajkę o tym uniwersalnym camo. I gdzie oni w tym będą latać, na przedmieściach Kopenhagi? Chyba że wezmą wersję tropik, to jeszcze zrozumiem. Wtedy chociaż bez obciachu będą mogli wejść do lasu :)

      Usuń
    5. Faktycznie, aktualnie na Allegro lekki wysyp szwedzkich mundurów, ale to wyjątek, a po drugie, ciekawe ile z nich to podróby? To drogi, dlatego często podrabiany szpej.
      Czytałem artykuł o multicamie w duńskiej armii, holenderska też ma nowe podobne kamo. To chyba z powodu tych misji w Iraku, Afganistanie za chwilę w Syrii? Na nasze lato niezgorszy jest multicam tropical, trafiły mi się okazyjnie takie spodnie w tym kamo, dlatego mogę coś o nich rzec.

      Usuń
    6. Tak, zapewne multicam potrzebny im na te wszystkie misje na Bliskim Wschodzie. Nabyłeś Explorera od Leo? No to super. Kumpel też je sobie niedawno kupił(tyle że w olive) i ogromnie sobie chwali :) Ja też mam smaka na te gacie, tyle że na zielonym Pen Cottcie.

      Usuń