czwartek, 29 grudnia 2016

To nie jest kraj dla Indian...

Do niedawna sądziłem, że po tylu latach rozwoju (także antropologii kulturowej) cywilizacja zachodnia dostrzegła swoje błędy i dojrzała do szacunku wobec innych kultur i ludów, niestety pomyliłem się sromotnie, chciwość okazała się silniejsza.

wtorek, 20 września 2016

Gdy komuś palma odbija…

Jak się okazuje pieniądze to nie wszystko, nawet posiadając ogromną kasę, nie da się kupić piękna natury, za to zniszczyć ją jak najbardziej. Dobrze by było, żeby zrozumiał to także polski minister środowiska, zwłaszcza w kontekście rządowych planów kaskadyzacji rzek, przekopywania Mierzei Wiślanej i podobnych snów o betonowej potędze. Sprawa dotyczy Dubaju, ale podobnie dzieje się w każdym kraju owładniętym inwestycyjnym amokiem motywowanym rządzą zysku za wszelką cenę – skutki jak zawsze nieprzewidywalne i z reguły opłakane, nie tylko dla przyrody, choć akurat ona interesuje mnie najbardziej.

poniedziałek, 19 września 2016

Samozwańczy władcy lasów i pól

Mnie nie musisz się bać...
Projektowana nowelizacja prawa łowieckiego zaczyna mnie przerażać i wkurzać. Po raz kolejny dano mi jasno do zrozumienia, że w lesie, w przyrodzie jestem obywatelem drugiej kategorii, tylko dlatego nie czerpię satysfakcji i kasy z jej ordynarnej eksploatacji.

sobota, 17 września 2016

Wisła u schyłku lata

Zazwyczaj pływam małymi, w porywach średnimi rzekami, często o brzegach porośniętych lasem – niestety tylko takie są w Polsce jeszcze w miarę czyste i niezdewastowane regulacjami do szczętu. Choć bywa z tym już coraz gorzej. Na tym skromnym krajobrazowo tle Wisła imponuje rozmachem, już sam jej rozmiar, który otwiera szeroko przestrzeń przed wędrowcem, robi wrażenie.

niedziela, 28 sierpnia 2016

Mikrowyprawy, to jednak nie minibwp

Na niedawnym spływie znajomi pokazali mi książkę Łukasza Długowskiego, która ponoć stała się ostatnio dość modna. Najbardziej zaintrygował mnie tytuł – „Mikrowyprawy w wielkim mieście” i fragment wstępu, bo skojarzył mi się oczywiście z minibwp :)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Krutynia i nie tylko w stylu retro

Krutynią i mazurskimi jeziorami zawsze dobrze się pływa, ale po lekturze książek Wojciecha Kujawskiego pływa się jeszcze przyjemniej, bo uruchamiają wyobraźnię, która dopisuje do tego, co widzimy tu i teraz nostalgiczny obraz przeszłości tej krainy. Oczywiście możliwe jest to tylko dla tych, którzy umieją spojrzeć na nią oczami Marion Dönhoff, która we wstępie do swej książki „Nazwy, których nikt już nie wymienia” potrafiła napisać:
„Za każdym razem, gdy ponownie widziałam te aleje, samotne jeziora i ciche lasy, czułam, że przyjechałam do domu. Krajobraz jest bowiem ważniejszy niż wszystko inne. W ostatecznym i istotniejszym rozumieniu nie jest on zresztą niczyją własnością, a jeśli już, to należy do tego, kto potrafi kochać, nie posiadając.”

piątek, 10 czerwca 2016

Smutne, ale prawdziwe :(

Rospuda ubiegłego lata
Od miesięcy mam nieprzyjemność obserwować co wyczynia i wygaduje ten człowiek nowej władzy. Powierzenie mu teki ministra środowiska to jakiś koszmar dla polskiej przyrody!
Następnym razem zastanówcie się dobrze, na jaką partię oddajecie swój głos w wyborach, bo może być jeszcze gorzej. Ja oczywiście na „dobrą zmianę” nie głosowałem, bo nawet pamięć rozwielitki wystarczy, żeby nie dać się zwieść obiecankom prezesa tej partii, która po raz kolejny wystawiła polską przyrodę na pastwę ministra Szyszki.

wtorek, 31 maja 2016

Na Krutyni kilka dni temu...

Ludowa etymologia głosi, że rzeka Krutynia ma właśnie taką nazwę dlatego, że jest krótka. Inne źródła podają, że Crotin, Kritina oznaczało w języku pruskim rzekę wartką i krętą, wijącą się. Koloniści niemieccy, co ciekawe, zachowali pierwotny toponim: Kruttinnen (Cruttinnen).
Faktycznie, zanim Krutynia uzyska swą nazwę na odcinku ok. 30 km między wsią Krutyń a wsią Iznota, jest nazywana wzdłuż szlaku wodnego: Sobiepanką, Grabówką, Dąbrówką, Gancką Strugą, Babięcką Strugą, Zyzdrojową Strugą, Spychowską Strugą (lub Bystrzem), a na koniec wpływa do Bełdan jako Czarna rzeka lub Iznota.

środa, 18 maja 2016

Narwiański Park Narodowy w połowie maja

Narew na odcinku od Suraża do Rzędzian (czyli NPN) jest rzeką anastomozującą – już ostatnią w Polsce, choć kiedyś było ich więcej. Na czym to polega, ładnie jest opisane w tym artykule: Narew niczym Okawango
Jednak nie to było dla mnie niespodzianką, lecz niezwykle urozmaicony nurt Narwi na tym odcinku, pełen cofek, bocznych pływów i wirów, który współtworzą wody wypływające spod szuwarów i być może podziemne. Płynąc kanu widać tę nadzwyczajną dynamikę wód bardzo wyraźnie, lecz właściwie nie sposób sfotografować – musicie mi uwierzyć na słowo.
Na innych rzekach czegoś podobnego jeszcze nie widziałem – tu można było odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z żywą istotą. Nie dziwię się naszym przodkom, że przypisywali elementom przyrody cechy ludzkie i boskie. Ciekawym jak nazywała się bogini Narwi, może Narew po prostu?

piątek, 6 maja 2016

Grodzenie brzegów kwitnie na wiosnę

O chciwym zawłaszczaniu brzegów i oszpecaniu przy tym krajobrazu pisałem tu nie raz. Każdy wodniak miał z tym do czynienia, a problem narasta. Niedawno znajomi żeglarze opowiadali mi, jak na tym tle doszło prawie do bójki o dostęp do pomostu, a kajakarze o tym, jak w czasie burzy nie pozwolono im z dziećmi schronić się na brzegu. Pazerność jak zwykle idzie w parze z agresją i moralną znieczulicą.

poniedziałek, 2 maja 2016

Manowce maksymalizmu – motoryzacyjny obłęd

Kiedyś dłuższy spacer lub rowerowa wycieczka, nieważne szosą czy polną drogą była prawdziwą przyjemnością. Można było podziwiać krajobrazy, chłonąć zapachy kwitnącej wiosny, pokonując bezpiecznie kilometry bez większego hałasu dookoła lub smrodu spalin. Pojazdów spalinowych na drogach było niewiele, jeździły też jakoś spokojniej i przeważnie w konkretnym celu. Niekonieczne było nerwowe rozglądanie się dookoła, aby umknąć przed pozbawionym wyobraźni i/lub rozumu szaleńcem za kierownicą.

sobota, 30 kwietnia 2016

Tragedia polskich rzek - to trzeba przeczytać!!!

Małe rzeki coraz rzadziej tak wyglądają...
Od dawna linkuję u siebie znakomitego bloga "Małe rzeki", który m.in. tropi melioryzacyjne absurdy samorządów i nie tylko, ale to co napisano w tym artykule woła o pomstę do nieba.

czwartek, 21 kwietnia 2016

piątek, 18 marca 2016

Gaja nie śpi...

Ideonella sakaiensis w całej okazałości :)
O pierwszych bakteriach rozkładających plastik pisałem kilka miesięcy temu. Niestety dobra nowina dotyczyła jedynie styropianu, paskudne PET-y zalegające w naszych lasach i wodach były nadal niezagrożone, a ich trwałość szacuje się na setki lat. Kilka dni temu, ku mojemu ogromnemu zadowoleniu, za sprawą japońskich naukowców sytuacja się zmieniła:
„Bakteria, nazwana przez odkrywców Ideonella sakaiensis, jest w stanie całkowicie rozłożyć poli(tereftalan etylenu), potocznie zwany PET. Wykonuje się z niego m.in. butelki do napojów. Nowo odkryty gatunek bakterii wykorzystuje to tworzywo sztuczne jako jedyne źródło węgla – donoszą badacze w najnowszym Science”.
Całość artykułu:
Odkryto pierwsze bakterie, które jedzą plastik. Jak się tego nauczyły?
Rewelacja, Gaja nie śpi, ewolucja trwa i w końcu pojawiła się szansa na naturalny rozkład obrzydliwych plastikowych śmieci niebezpiecznych dla zdrowia i obrzydzających świat. Oby stało się to jak najszybciej.

środa, 2 marca 2016

W objęciach węża


Prawie półtora roku temu delektowałem się książką „Zaginione plemię”, a przedwczoraj miałem wreszcie okazję obejrzeć film „W objęciach węża”, który może stanowić swoiste pendant do tej książki – a może odwrotnie? Wszystko zależy od kolejności, w jakiej zapoznamy się tymi dziełami. Tym, którzy ich w ogóle nie znają, polecam najpierw obejrzenie filmu, a potem lekturę.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Myśliwi pod kontrolą...

 
Jeśli NIK stwierdza, że na skutek panującego bałaganu i przekłamanej dokumentacji nie sposób jest ustalić ani liczebności zwierząt, ani proporcji zwierząt zabitych oznacza to, że nie ma mowy o prowadzeniu jakiejkolwiek gospodarki łowieckiej. Wniosek nasuwa się sam: myśliwi co najmniej naruszają prawo, by nie powiedzieć, że działają nielegalnie. […]

piątek, 19 lutego 2016

„Dzika droga” – film

W telewizji można już zobaczyć film „Dzika droga” na podstawie książki, o której kiedyś pisałem. Przegapiłem film w kinie, dlatego z ciekawością obejrzałem go sobie na Canal+.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Czy do chodzenia potrzebna jest filozofia?

Zadałem sobie to pytanie po przeczytaniu „Filozofii chodzenia” Frédérica Grosa i udzieliłem sam sobie odpowiedzi – nie, raczej nie, chyba lepiej się chodzi bez filozofowania. Ale czy „filozofia chodzenia” (nie tylko jako ta książka) jest w ogóle niepotrzebna?

czwartek, 4 lutego 2016

Polska w czerwieni


Wczoraj był wpis o przepięknej Polsce w podczerwieni, a dzisiaj dwie rozmowy z Zenonem Kruczyńskim o Polsce w czerwieni – szkarłacie krwi ponad miliona zwierząt (nie tylko dzikich) zabijanych rocznie przez myśliwych. Zabijanych nie z konieczności, lecz dla osobliwej frajdy.

piątek, 29 stycznia 2016

Brytyjski smock i DPM

W tle poncho w holenderskiej odmianie DPM
Brytyjska wojskowa kurtka typu „smock” oraz kamuflaż DPM (Disruptive Pattern Material) tworzą bardzo stylową i udaną parę, mają oddanych fanów – do których także się zaliczam – i doczekały się mnóstwa klonów i podrób.

środa, 27 stycznia 2016

Wystrzałowi „miłośnicy” zwierząt i przyrody

Kilka dni temu:
Zastrzelili wilka nad Wigrami. Konsekwencji nie będzie?
„Młody wilk z jednej z żyjących w Wigierskim Parku Narodowym watah padł w ubiegłym tygodniu ofiarą kłusownika. Chronione zwierzę miał zastrzelić myśliwy i podobno trudno mówić o pomyłce czy przypadku. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi sejneńska policja.

środa, 20 stycznia 2016

Antropocen 97 procentowy

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości co do skali ludzkiego zawłaszczania planety, wciąż kwestionuje konieczność ochrony każdego skrawka dzikiej przyrody, siedlisk zagrożonych gatunków i korytarzy ekologicznych oraz ciągle mu się marzy heroiczny podbój puszczy, sprawdzenie się w odwiecznej walce z naturą (survival, bushcraft i inne puszczaństwa), polowanie na dzikie bestie itp. „męskie wyczyny” niech przeczyta ten artykuł i obejrzy wykresy:
Obrazek dnia: masa kręgowców lądowych

wtorek, 19 stycznia 2016

Minibwp a aktywizm polityczny

 
Adept minibwp wzorem Epikura, który zalecał „láthe biósas” (żyj w ukryciu, z dala od tłumu, zgiełku i zamieszania) raczej stroni od polityki i ulicznych manifestacji, ale w sytuacji, kiedy zagrożona jest przyroda, absolutna podstawa ludzkiego bytu i miejsce uprawiania minibwp musi stanąć po jej stronie. Tak nakazuje serce i rozsądek. Dlatego razem z załogą pojazdu zwanego minibwp wybraliśmy się do Warszawy na „Marsz Entów”.

wtorek, 12 stycznia 2016

W sidłach manipulacji...

Wszystkim miłośnikom myślistwa polecam nowy portal internetowy entuzjastów tej szlachetnej sztuki zabijania zwierząt dla satysfakcji (przyjemności?) – tytuł wpisu mówi sam za siebie.
Zachęcam do aktywnego komentowania pod artykułami, zwłaszcza tym, który znęca się nad panią Iwoną (lekarką weterynarii), która miała pecha zabrać tam głos i naraziła się na polowanie z nagonką, wszak to specjalność naszych myśliwych – dżentelmenów :)

niedziela, 10 stycznia 2016

Nutka optymizmu - odrodzenie Rodanu

Właśnie skończyłem oglądać na Planete rewelacyjny francuski film dokumentalny o programie renaturalizacji Rodanu. W porównaniu z tym, co planuje się w Polsce np. zrobić z Wisłą, czy w ogóle jak traktuje się u nas rzeki, w jakich kategoriach myśli się i mówi o przyrodzie, można doznać lekkiego szoku kulturowego.
Na uwagę zasługuje już sam język, którym mówi się w filmie. Język, który upodmiotawia i dowartościowuje rzekę i jej mieszkańców, traktuje Rodan jako samoistny byt, który zasługuje na szacunek i troskę. Rzeka w filmie jest żywym organizmem, który cierpi i męczy się zakuty w industrialne okowy, które dopiero dziś światli ludzie w końcu zdecydowali się zdjąć dla dobra rzeki i nas samych. Walorem filmu są też bardzo dobrej jakości zdjęcia, które pokazują urodę odradzającego się życia rzeki.
Oby nasze rzeki rychło doczekały się podobnego, pełnego szacunku traktowania, zanim sczezną w betonowo-inwestycyjnym amoku.

piątek, 8 stycznia 2016

Płachtologia stosowana – jaką płachtę biwakową wybrać na minibwp cz. 2

Lubawa próbowała reanimować pałatkę wojskową poprzez zmianę materiału na poliamidowy i dodanie kamuflażu, ale o ile wiem, wojsko nie było zainteresowane tym pomysłem i staromodna pałatka trafiła w końcu do lamusa.

środa, 6 stycznia 2016

Płachtologia stosowana – jaką płachtę biwakową wybrać na minibwp cz. 1

Za oknem tęgi mróz, akurat dobry czas wrócić wspomnieniami do cieplejszych pór ubiegłego roku i podsumować płachciane doświadczenia, te dawniejsze również.
O namiotach już kiedyś pisałem, dobre namioty są łatwe w obsłudze, praktyczne, wygodne, dobrze chronią przed deszczem, wiatrem i męczącymi insektami. Trudno się bez namiotu obejść w plenerze, ale bywają sytuacje – rzadkie, ale jednak – w których płachta biwakowa bywa lepszym wyborem niż namiot.