czwartek, 24 grudnia 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 7 i ostatnia

Dla miłych i wytrwałych Czytelników – mam nadzieję, że jeszcze nie odpadli z nudów – w prezencie pod choinkę i z Najlepszymi Świątecznymi Życzeniami ostatni odcinek opisu biebrzańskich peregrynacji :)
Po kilku godzinach ocknąłem się na chwilę i zobaczyłem przed nosem wygaszony czytnik, wtedy zdałem sobie sprawę, jak błyskawicznie i nieprzytomnie zasnąłem. Schowałem czytnik, przewróciłem się na drugi bok i spałem dalej, aż do rana. Gdy się obudziłem, ujrzałem całą okolicę tonącą w srebrzysto-szarej mgle, podświetlonej od strony rzeki światłem wschodzącego słońca, chciałoby się napisać – nieziemski widok, ale widok był jak najbardziej ziemski i nad wodą często spotykany. Opary mgieł na jeziorami lub doliny rzek płynące mlekiem są jednymi z najwspanialszych widoków, jakie można podziwiać na wodniackim minibwp. Są piękne, ale bardzo ulotne.
Oczywiście aparat był daleko, w beczce, w kanu, w szuwarach. Nie jestem fanatykiem robienia „cudnych” fotek, już na pewno nie na tyle, żeby opuścić ciepły śpiwór i przytulną kanapę w chłodny ranek i lecieć po rosie po aparat. Dojrzewałem do wstania z godzinę, podziwiając krajobraz – to jedna z zalet spania „luzem” bez namiotu.
W końcu wstałem, ogarnąłem się, ustawiłem wszystko na gościnnej werandzie, tak jak zastałem i zszedłem na dół do kanu. Nie musiałem się spieszyć, czasu było aż nadto, ponieważ w tej chwili miałem dopiero ruszać z Brzostowa, a umówiony transport powrotny dotrze dopiero po południu. Celebrowałem z namaszczeniem każdą czynność ostatniego dnia spływu, żeby wspomnienia zostały w pamięci na długo. Następny podobny może się trafi dopiero za rok?
Dzień zapowiadał się bardzo pogodny, czyste, błękitne niebo i jasne, energiczne słońce, ale jest jeszcze chłodnawo, dlatego gorąca herbatka z rana będzie jak znalazł. Niespiesznie spożyłem śniadanko, spakowałem się i wypłynąłem w ostatni etap do mostu drogowego na trasie Białystok – Łomża w pobliżu wsi Ruś. Krótki będzie, ok. 10 km, tym bardziej nie należy się spieszyć.




Przy takiej pogodzie widoki na dolinę cudne, Biebrza rozłożysta, niedługo połączy się z Narwią i jeszcze zmężnieje. Prawy brzeg coraz bardziej zagospodarowany, lewy jeszcze nieomal naturalny.
Płynę, prawie nie wiosłując, tyle, tylko aby utrzymać kierunek, moje krótkie kanu ma niestety skłonność do myszkowania po wodzie. Przy samiuśkim brzegu pasą się krowy, podrzucam im jabłka, niech mają chwilę przyjemności w swym ciężkim życiu.
Gdzieś w połowie drogi zatrzymuję się za zakrętem, aby rozprostować nogi, chodząc boso po łące, która aż kusi soczystą trawą. Piaszczysta łacha i miękka trawa to też wspaniały masaż dla stóp.
Sielanka nieśpiesznego spływu z prądem trwa, po lewej mijam wpływ Narwi i geograficznie płynę już Narwią, ale praktycznie mam wrażenie, że płynę nadal Biebrzą. Niebawem na horyzoncie jawi się okazały most – kres mojej wędrówki.





Dopływam powoli, a pod mostem już bardzo ostrożnie, bo brzeg usłany sporymi, ostrymi, kamieniami. Wynoszę na górę beczki i drobiazgi, a na końcu umyte kanu. Wszystko porządkuję i pakuję na drogę. Transport przeuprzejmej Aśki będzie za godzinę, jest jeszcze chwila na relaks. Oglądam z zaciekawieniem tratwę przycumowaną przy brzegu, która na emeryturze robi za pływający pomost dla wędkarzy. Ma na pokładzie szałas kryty trzciną, pewnie takie drzewiej tu pływały.
Dojeżdża koleżanka, pakujemy graty, a na koniec łódkę na dach i żegnaj zielona Biebrzo, mam nadzieję, że nie na bardzo długo, bo wiem, że na pewno tu jeszcze wrócę.

Biebrza nie zawiodła moich oczekiwań, chociaż gdyby tego roku było więcej wody, na pewno prezentowałaby się okazalej. To świetna rzeka dla początkujących wodniaków (przynajmniej te bardziej cywilizowane i urozmaicone odcinki) i do pływania w większym towarzystwie. Woda jest czysta, nie ma przenosek, zwałek, szybkiego nurtu i zdradliwych podwodnych przeszkód.
Początkujących adeptów minibwp mogą nudzić monotonne, czysto trzciniaste odcinki z grząskimi, niedostępnymi brzegami, ale dla miłośników zen-kanu – jak mawia moja znajoma, która wymyśliła ten termin – mogą to być akurat te wymarzone. Trudno znaleźć w Polsce dłuższe odcinki rzeki tak spokojne i oddalone od siedzib ludzkich. Tylko niebo, woda, przyroda i my.
Jedyne czego oczekiwałbym od BPN – praktycznego zarządcy rzeki, to nieco lepsza, co nie znaczy bardziej luksusowa, infrastruktura turystyczna. Czyli skromne, ale dobrze oznaczone (od strony wody), czyste miejsca biwakowe z koszami na śmieci i drożne kanały dopływowe w miejscach startowych. W ramach wcale nie aż tak małej opłaty za pobyt wypadałoby się postarać. I proszę o więcej zaufania do ekologicznie świadomych turystów – nie wszyscy są przyrodniczymi chuliganami i wandalami, a mam wrażenie, że surowe i bardzo drobiazgowe przepisy parkowe z góry zakładają, że tak właśnie jest.

PS.
Spod tego samego mostu gdzie kończyłem, tydzień wcześniej wyruszała na spływ Narwią znajoma ekipa, niewiele brakowało, abym popłynął z nimi, jak im było można przeczytać tu:
Narew – wrzesień 2015

5 komentarzy:

  1. Wielkie dzięki za taki świąteczny prezent. Bardzo przypadły mi do gustu Twoje relacje, tym bardziej, że to klimaty raczej obce mojemu osobistemu minibwp ;) W następnym roku liczę więc na kolejne.

    I też oczywiście rewanżuję się jak najlepszymi życzeniami z okazji Świąt. Pozdrowienia Darku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Darku z prawdziwą przyjemnością, dzięki Twoim relacjom towarzyszyłam Ci w biebrzańskim spływie. Zarówno piękne zdjęcia jak pełen humoru ton Twego opowiadania zapewniły mi ciekawą czytelniczą przygodę. Dziękuję za relaks i za życzenia świąteczne. Życzę Ci następnych wspaniałych wypraw. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam. Wpadlem na tego bloga przypadkiem:) Przeczytalem juz duza jego czesc i jestem mile zaskoczony trescia wpisow, tak rozna od tych z ktorymi spotykalem sie do tej pory. Dzieki Panie Darku :) Pozdrawiam Kamil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że treść się podoba, bo z premedytacją nie piszę pod publiczkę, co oczywiście nie przyciąga czytelników, częściej chyba odstręcza, ale nie o rosnące liczniki kliknięć tu chodzi.
      Pozdrawiam ciepło i zapraszam ponownie :)

      Usuń