piątek, 22 maja 2015

22 maja dzień śp. bioróżnorodności

Dzisiaj oficjalnie obchodzimy „Międzynarodowy dzień bioróżnorodności”. Mało kto o tym wie, ale to właściwa postawa, bo po co obchodzić dzień czegoś, czego już właściwie nie ma, ewentualnie dogorywa, jak kto woli, dlatego dodałem ŚP. (świętej pamięci).

wtorek, 19 maja 2015

Mądry Rumun po szkodzie


Wspaniałe rumuńskie lasy są po prywatyzacji bezlitośnie wyrąbywane, najbardziej przez „ekologiczne” europejskie firmy. Czy polskie lasy spotka ten sam los, gdy w końcu dojdzie do ich prywatyzacji, o której się od dawna przebąkuje tu i ówdzie?
Poczytajcie i pooglądajcie ku przestrodze:
Rabunkowa wycinka karpackich lasów: od 1989 r. wycięto 6,3 miliona ha
Komorowski i rząd Tuska chcieli sprzedać polskie lasy - czy to tylko plotka?
Rumuni bronią lasów. Tysiące osób wyszły na ulice
Ochrona przyrody w krajach karpackich. Refleksje wędrowca

poniedziałek, 18 maja 2015

Aktywiści

Kiedy u nas doczekamy się takich malowniczych aktywistów ekologicznych, jak widać wiek nie musi być przeszkodą. Moje ulubione kanadyjki też tam zauważyłem :)
O co chodzi i więcej fotek

niedziela, 17 maja 2015

Epikur a minibwp

Epikur to jeden z moich ulubionych filozofów starożytnych, jego życie i przemyślenia od dawna jawiły mi się jako starożytna wersja minibwp. Choć ówcześnie chyba jeszcze bez świadomości problemów ekologicznych. Przynajmniej globalnych, bo lokalne już dotknęły starożytnych, także Greków – zauważył to Platon, pisząc w „Kritiasie”, że po ogołoceniu Attyki z lasów „został tylko chudy szkielet ziemi”, coś „jakby same kości z ciała, które choroba zjadła”.
A może raczej minibwp to nowożytny „zielony” epikureizm z ekologicznym zacięciem? Przekonajmy się sami.

czwartek, 14 maja 2015

Pytania do Bronka

Zamieszczam żeby pokazać, że nie tylko takie "oszołomy" jak ja mają problemy z akceptacją myśliwskich przyjemności, ale także tęgie profesorskie głowy.

A może by tak bezkrwawo :)

piątek, 8 maja 2015

Dawnego Polesia wspomnień czar

O urokach majowego minibwp wpisów z premedytacją nie robię, bo to zbyt banalne. Każdy je docenia, nawet najgorszy lump wybiera jednak park czy lasek, żeby się złomotać na łonie natury jakimś podłym alkoholem mimo śmiercionośnych kleszczy i bolesnych pokrzyw :)
Za to podzielę się wrażeniami z niedawnej lektury pt. Usypać góry. Historie z Polesia autorstwa Małgorzaty Szejnert, zasłużonej polskiej dziennikarki. Radiowy wywiad z autorką bardzo mnie zaciekawił, ale książka okazała się mniej interesująca od opowieści autorki o niej.