poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Powinienem już nie żyć

Wedle portalu Medonet właściwie już nie żyję, tyle razy byłem na łące i w lesie, gdzie co krok czyhają na mnie śmiertelne zagrożenia. Dodajmy do tego liczne niebezpieczeństwa na wodzie, na którą często się wybieram – statystycznie niechybnie już nie żyję, więc kto pisze ten tekst?
Od dziecka przyroda jawiła mi się bezpieczniejszym miejscem od miasta, z prostego powodu – trudniej tam spotkać ludzi, którzy sami w sobie plus ich wytwory są największym zagrożeniem na tej planecie. A czym np. spotkanie z nimi grozi:
  1. Mogą cię pobić, czasem śmiertelnie, aby okraść albo z byle powodu np. bo masz długie włosy lub kibicujesz innej drużynie.
  2. Możesz zginąć na drodze, przejściu dla pieszych, bo jakiś debil ma gdzieś zasady ruchu drogowego lub jest pijany albo naćpany.
  3. Mogą cię zatruć (od razu lub długotrwale), bo mają gdzieś toksyczność substancji, których używają lub beztrosko uwalniają do środowiska.
  4. Mogą cię zarazić tysiącem chorób, a te odludzkie są najgroźniejsze.
  5. Podczas leczenia po tym wszystkim też łatwo zginąć, bo konowalstwo w zawodzie lekarskim się szerzy podobnie jak choroby jatrogenne, a w samej medycynie od dawna zysk jest ważniejszy niż zdrowie, a nawet życie.
Mógłby tak jeszcze długo wymieniać, ale chyba wystarczy, aby wykazać idiotyzm Medonetu. Przeczytajcie koniecznie komentarze pod tekstem, które świadczą o tym, że ludzie jeszcze do szczętu nie zgłupieli – w tym nadzieja :)

PS
Bardzo rzeczowy artykuł o kleszczach w Warszawie i mapka, którą tu wstawię, żeby była na zaś nawet gdy wygaśnie u źródła.
Wg autora łatwiej o kleszcza zarażonego boreliozą w warszawskich laskach, niż w mazurskich lasach.

9 komentarzy:

  1. "Od dziecka przyroda jawiła mi się bezpieczniejszym miejscem od miasta,"

    Jest "bezpieczniejsza" tylko z tego wzgledu, ze przebywasz 95 % albo wiecej czasu spedzanego na tym padole poza lasem. Raczej w miescie, w ogrodku, albo w biurze. Gdyby bylo odwrotnie, mialbyc wieksza szanse zalapania boreliozy niz byc potraconym przez tramwaj. O ktore w lesie dosc trudno.

    W gruncie rzeczy wsio rybka.....

    Choc niektorzy popadaja w panike. Np. te jagodki, lisy i bablowiec lisi. Lisy bytuja w wiekszych zageszczeniach na obrzezach terenow zurbanizowanych niz "w srodku lasu".
    (przcietnie 2-3 razy mniejsze arealy osobnicze na "styku z cywilizacja" niz w "naturalnej naturalnosci", duzo intensywniej penetrujac sady, ogrodki etc. niz rozlegle polacie borowki).
    W rezultacie ryzyko zalapania tego pasozyta po konsumpcji truskawek z wlasnego ogrodka
    jest duzo wieksze niz zapychanie sie niemytymi lesnymi jagodami......Na dodatek dochodzi do tego piesek czy kotek, ktory to samo, czym w lesie mamusia straszy w lesie dzieci,hoduje na kolankach szkraba w pokoju dziecinnym,,,,,
    take it easy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem, że jawiła mi się bezpieczniejsza, a nie, że jest (chociaż statystycznie pewnie dałoby się udowodnić, że jest), a poza tym pisałem o przyrodzie, a nie wyłącznie o lesie, którego praktycznie w Polsce już nie ma, nie mylić z plantacją drzew, w której myśliwi hodują zwierzęta rzeźne.
      I nie wsio rybka, bo leczona borelioza nie jest śmiertelna, a wypadki komunikacyjne dość często jednak tak. Gdyby borelioza i inne "leśne" choroby były tak straszne, to pracownicy Lasów Państwowych leżeliby pokotem w szpitalach, a jakoś tak nie jest.

      Usuń
  2. Tobie sie jawi wiele rzeczy. Wiec pozostan przy swoich zajawach,....

    Kogo temat rzeczywiscie interesuje, moze siegnac po literature faktu....:)))
    http://www.imp.lodz.pl/upload/MP_3-14_Kocbach_3885_OF_30-07-14.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że pozostanę przy swoich zjawach, bo nie są gorsze niż zjawy innych. Jeśli uważasz, że docierasz do czegokolwiek innego niż własne zjawy, odsyłam do elementarnego kursu filozofii, temat: realizm naiwny, ewentualnie do szkoły sceptyków np. 10 tropów Ainezydema.
      Zlinkowany artykuł dowodzi rzeczy oczywistych, że pracownicy leśni chorują na boreliozę, w dość słabym zresztą natężeniu biorąc pod uwagę charakter ich pracy, raptem ok. 27% badanej próby, w tym prawie 9% bezobjawowo – trudno wtedy mówić o chorobie. Druga teza, ponoć dowiedziona, (ale słabo przy tak małej próbie, ledwie 322 osoby), że długość stażu pracy zwiększa ryzyko zachorowania na boreliozę. I co z tego, przecież to banał! Więc w czym problem, a może, jak zwykle chodziło o trolowanie? Czy ja gdzieś twierdziłem, że ludzie w ogóle nie chorują na boreliozę, zwłaszcza leśnicy?

      Usuń
  3. Twierdziles cos takiego:

    "I nie wsio rybka, bo leczona borelioza nie jest śmiertelna, a wypadki komunikacyjne dość często jednak tak. Gdyby borelioza i inne "leśne" choroby były tak straszne, to pracownicy Lasów Państwowych leżeliby pokotem w szpitalach, a jakoś tak nie jest."

    Co swiadczy o twoim nawiedzeniu a nie o racjonalnym podejsciu do problematyki.
    Jesli kazda uwaga do twoich uniwersalnych mondrosci jedynie slusznego widzenia tego padolu przez rozowe konskie okulary, jest trolowaniem to cos mylisz i powinienes wylaczyc mozliwosc komentowania........Bo inaczej jak pieprz....szysz nawiedzone glupoty,
    zawsze musisz sie z tym liczyc, ze ktos ci szczerze napisze ze piep...rzysz nawiedzone glupty.
    zdrowia zyczac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Trollu!
      1. Nadal twierdzę, że pracownicy LP nie leżą masowo w szpitalach na boreliozę. Firma dawno by zbankrutowała :)
      2. Naucz się czytania ze zrozumieniem!
      3. Skoro moje mądrości i komentarze ci się nie podobają, to po prostu ich nie czytaj i nie komentuj, to proste. Jeśli masz z tym problem, to w zwalczaniu natręctw zazwyczaj pomaga psycholog.
      4. Dobra rada, nie obrażaj mnie aż tak często, bo sam wychodzisz na chama i głupka.
      5. Do zobaczenia przy kolejnym moim wpisie lub Sławka, bo u Janusza raczej nie, bo bezwzględnie cię kasuje, u nas masz sielankę :)

      Usuń
  4. Zgadzam się z panem , Darku . Jak komuś nie podoba się Twój blog . To niech go nie czyta .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Niestety bezproduktywne trollowanie, to dziś na wielu blogach chleb powszedni.

      Usuń