wtorek, 24 marca 2015

Witając wiosnę...

W sobotę było jeszcze bardzo ciepło, zapobiegliwie zabrany polar, czapka, rękawice okazały się zbędne. Wiosna ku memu zdziwieniu przyszła do Puszczy Białowieskiej wcześniej niż w moje strony, wschód okazał się łagodniejszy niż północ. Wprawdzie pierwszą wiosenną nocą wróciła zima, ale śnieg i mróz szybko przegrały ze słońcem, już silnym po zaćmieniu i równonocy, którą uczciliśmy pradawnym słowiańskim zwyczajem, przy zacnym piwie w słusznej ilości na głowę :)
W Puszczy tracę wenę i chęć do robienia fotek, gdzie nie spojrzę coś ładnego i nie wiadomo co wybrać. W przeciętnym lasku, parku, rzadziej spotyka się coś godnego uwagi, a gdy już coś się trafi, to nie można się powstrzymać przed zrobieniem fotki. Dlatego paradoksalnie w naszym „najdzikszym” polskim lesie zawsze robię znacznie mniej fotek niż gdzie indziej, lepiej go chłonąć inaczej – wszystkimi zmysłami.
 
Po drodze lokalne klimaty kulturowe, od razu widać,
że wjeżdżamy w nieco inny świat.


















A jak ktoś chce więcej fotek, zwłaszcza puszczańskich olbrzymów, polecam zaprzyjaźniony blog. Tam zawsze najświeższe wieści z Puszczy i mnóstwo fotek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz