niedziela, 1 marca 2015

Wczoraj nad Wisłą…

Opis przyrodniczo-literacki zrobił już Sławko, czuję się zwolniony z tego obowiązku :)
Za to z mojej strony więcej fotek. W ogóle zrobiliśmy ich mnóstwo, ale jak można się powstrzymać w tak malowniczej okolicy? Nie sposób. Przyległości naszych większych rzek są zwykle zróżnicowane krajobrazowo, a do tego mało zagospodarowane lub wcale. Rzeki bronią swej wolności, a tak dużej rzeki, jak Wisła nie sposób okiełznać.
I dobrze, przyroda w jej pobliżu może się plenić bez ludzkiego kompulsywnego nadzoru i kontroli. Chaszcze, bagienka, rozlewiska, rozmaite zakamary mają się tam znakomicie, a w nich tętni życie, czasem jawnie, częściej skrycie (rym niezamierzony :)
I te kolory, zwłaszcza beżowo-czerwono-złote połacie suchych traw, trzcin, bylin, sąsiadujące z nastrojowym starodrzewiem i morzem zielonych skrzypów. Wszystko oprawione w siną poświatę nieba i wody – takie widoki tylko nad przedwiosenną Wisłą. (lipcowa ma inne uroki)
 


Ciekawe czy spał, czy trafiłem w mrugnięcie?






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz