poniedziałek, 16 lutego 2015

Śpiwór modułowy (modularny) – uzupełnienie

Niedawno, uzupełniając ekwipunek, przyjrzałem się w demobilowym sklepie dokładniej amerykańskiemu śpiworowi modularnemu MSS i odkryłem, że w poprzednim wpisie popełniłem błąd.
Odwrotnie niż uprzednio napisałem, większy rozmiarami jest jednak śpiwór letni - Patrol Bag (zielony lub szary) ok. 230 cm długości i ok. 90 cm szerokości), do którego wchodzi mniejszy od niego śpiwór jesienny - Intermediate Cold (czarny lub  ciemnoszary) ok. 220 cm i ok. 88 cm, a oba razem okrywa dopasowany goreteksowy pokrowiec w kamuflażu woodland (lub UPC - nowsza wersja). W rezultacie w śpiworze jest znacznie ciaśniej, niż mi się dotychczas wydawało na podstawie opisów i zdjęć.
Za to jest prawdopodobnie cieplej, a tzw. punkt rosy wypada tam, gdzie powinien, tzn. poza najgrubszym i najcieplejszym śpiworem jesiennym. To bardzo ważna sprawa przy nocowaniu na mrozie. Gdy śpiwór jest za gruby punkt, w którym para wodna, wydobywając się z naszego ciała, zamienia się w krople wody, a potem w lód (na dużym mrozie) wypada gdzieś w zewnętrznych warstwach ocieplenia. Można sobie wyobrazić, jak bardzo negatywnie wpływa to na ciepłotę śpiwora, który jest stale wilgotny, a nawet zmrożony. Czytałem, że niektóre śpiwory wyprawowe mają specjalne zewnętrzne suwaki, przez które można dostać się do ocieplenia i wyjąć, wykruszyć tworzące się kawałki lodu, aby śpiwór lepiej dosuszyć. Optymalnym rozwiązaniem są właśnie dwa śpiwory zamiast jednego grubego, ale tak dobrane, aby punkt rosy wypadał między nimi. Taki efekt chciano prawdopodobnie osiągnąć, projektując MSSa.
Na rynku pojawił się też długo oczekiwany polski śpiwór wojskowy wzór 729a/MON, ten modułowy z moskitierą. Link do specyfikacji z wymiarami itp.
wz 729a/MON
letni
jesienny
spakowane razem
Niestety, mimo nowoczesnej koncepcji modularnej (jednak bez goreteksowego pokrowca w komplecie) i świetnego wypełnienia Primaloft śpiwór zbiera słabe opinie. Przede wszystkim jest za ciasny, o kilkanaście centymetrów mniejszy w obwodzie na wysokości ramion niż poprzednik (wzór 729/MON), nadmierną długością też nie grzeszy. Ocieplenie jest za gęsto pikowane, co je niepotrzebnie zbija i obniża termikę śpiwora. Do tego moskitiera w śpiworze letnim przylega do twarzy – nie wróży to dobrze ochronie przed komarami. Cena też wysoka (ok. 300-400 zł), chyba nieadekwatna do jego walorów, lepiej poszukać czegoś turystycznego z wyższej półki jakościowej.
jednoczęściowy wz 729/MON
Przy okazji zbadałem bliżej stary model (wz. 729/MON), który do tej pory znałem tylko z opisów i recenzji. Otóż zewnętrzna warstwa pokrycia, mimo że dobrze zaimpregnowana (testowałem pod prysznicem), nie jest tak „pancerna” jak sądziłem i śpiwór spokojnie nadaje się jako element śpiwora modularnego „zrób to sam”. Problem stanowi jedynie dokupienie odpowiednio obszernego śpiwora letniego, do którego zmieściłby się ten wojskowy jesienny. Po dłuższych poszukiwania znalazłem jeden model marki Wehnecke, pewnie są też i innych firm. Należy szukać rozmiarów XL, a nawet XXL, rzadko, ale bywają takie.
Taki samodzielnie skompletowany śpiwór może być nawet lepszy niż amerykański MSS, który dla wyższych lub tęższych osób jest zwyczajnie za ciasny. Ponoć istnieją większe wersje MMSa, rozmiar x-long, ale z nimi jest jak z Yeti, wszyscy słyszeli, ale nikt nie widział :)
Zatem, uwzględniając ceny i rozmiarówkę MMSa, tym bardziej warto kombinować samemu, zwłaszcza gdy ma się spore gabaryty. Do 185 cm wzrostu, można śmiało kupować MSSa, powyżej już bym się zastanawiał, przy ponadstandardowej wadze również.
Dlatego na bazie polskiego wojskowego śpiwora (wz. 729/MON) lub porządnego turystycznego zrobienie własnego „modułu” ma sens. Brakować będzie tylko jednego szczegółu, oryginalny MSS ma specjalne zatrzaski (napy) spajające poszczególne elementy w całość tak, aby nie przesuwały się względem siebie.

Trudno w domowych warunkach wprost skopiować ten pomysł bez prucia powłok śpiworów, ale można go jakoś naśladować, tasiemkami, rzepami lub naszywanymi zatrzaskami z pasmanterii. Bez tych nap też da się spać w dwóch śpiworach, ale odrobina luksusu nie zawadzi :)

4 komentarze:

  1. Dla odmiany trochę babskiego gadania.
    Pozornie fajny sprzęt, ale ma jedną wadę - nie słychać w nim bicia serca drugiego człowieka.
    Może to tylko kolejny gadżet, żałosna afirmacja samotności?

    Czy minibwp zakłada z góry samotną kontemplację przyrody?
    Ena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zmieszczą dwie osoby to słychać, zdecydowanie cieplej też jest :)
      To po prostu budżetowy śpiwór na mrozy, gadżety inaczej wyglądają i kosztują. Obecnie praktycznie wszystkie firmy robią tak śpiwory, że można łączyć lewy (suwak) z prawym i podwójne spanie gotowe.
      Minibwp preferuje kontemplowanie przyrody w większym, zgranym gronie, ale nie zawsze jest to możliwe, bo zwolenników minibwp jest niestety bardzo malutko:(

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o 729a/MON, to miało być nowocześnie, a wyszło jak zawsze... :-/
    Niezły miszmasz, jeden śpiwór ma zamek z boku, drugi na środku... Już widzę naszych dzielnych wojaków, dziarsko mocujących się z zamkami, podczas alarmowego wyskakiwania z takiego śpiworka ;-)
    Kolejna sprawa to brak worka biwakowego, co praktycznie dyskwalifikuje ww. zestaw do spania poza namiotem.
    A przecież można prościej, wzorując się na sprawdzonych rozwiazaniach. Na przykład tak, jak to zrobił Snugpak w swoim systemie Special Forces:
    http://www.snugpak.com/military/special-forces-complete-system
    Do tego oczywiście Bivi Bag:
    http://www.snugpak.com/military/special-forces-bivvi-bag

    Szkoda, że u nas wyważa się otwarte drzwi nie korzystając ze sprawdzonych rozwiązań... :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, a przy tym 729a jest mniejszy od poprzednika, a na wojnie często śpi się w mundurze, tu raczej będzie ciasno :)
      Znacznie lepszy jest desantowy 25/DWS:
      http://mountainwarfaregear.blogspot.com/p/spiwor-nieprzemakalny-z-wkadka-puchowa.html
      Niestety też bivi bag w komplecie nie ma :(

      Usuń