środa, 30 grudnia 2015

Idzie nowe-stare...

"Inną nowością są przewidziane na dziesiątki milionów złotych dopłaty z budżetu do łowieckiego hobby. Obecny projekt podobnie jak wcześniejsze i stara ustawa łowiecka sankcjonowały coś, co sami myśliwi nazywali najszybszą prywatyzacją. Zwierzęta w stanie wolnym stanowią własność skarbu państwa i wszystkich obywateli, ale "po pozyskaniu" przechodziły na własność dzierżawcy obwodu, czyli myśliwych. Obrazowo wytłumaczyć można to tak, że zwierzę żywe, stojące na czterech łapach albo lecące, jest nasze, po czym jak dostanie kulę i spadnie lub upadnie - już jest prywatne."
 
Szczegóły tego koszmarnego projektu ustawy wyjaśnia Wajrak.

wtorek, 29 grudnia 2015

Cd. - kronika eko-zbrodni, indolencji i głupoty

Nadal monitoruję sprawę zatrucia Warty, tak jak obiecałem.
Tak jak przypuszczałem, sprawa się niemiłosiernie ślimaczy, a pewnie w końcu zostanie zamieciona pod dywan, jak wszystko co ważne w tym kraju. W zamian zafunduje się nam za nasze pieniądze jakiś odwracający uwagę spektakl z miernotą i barachłem w roli głównej np. igrzyska sportowe albo sejmowo-medialny teatrzyk polityczny.
Firma podejrzana o zatrucie Warty wciąż milczy
Truciciel Warty nie przyznaje się do winy
Syf na "lewo" płynie sobie do Warty

"Generalnie pozwolenia wodnoprawne wydaje prezydent miasta lub starosta. Nie można jednak nikogo zmusić, aby ktoś, kto takiego pozwolenia nie ma, a odprowadza coś do rzeki, je wyrobił."

Czyli "róbta co chceta" i syf swobodnie i legalnie płynie do naszych rzek, sądzę, że w innych miastach wcale nie jest lepiej, można się załamać :(

Zobaczymy co będzie dalej...

czwartek, 24 grudnia 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 7 i ostatnia

Dla miłych i wytrwałych Czytelników – mam nadzieję, że jeszcze nie odpadli z nudów – w prezencie pod choinkę i z Najlepszymi Świątecznymi Życzeniami ostatni odcinek opisu biebrzańskich peregrynacji :)

niedziela, 20 grudnia 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 6

Obudziłem się jak zwykle dość wcześnie, niebo było mocno zachmurzone, ale już nie padało. Poza skrawkiem suchej trawy pod płachtą i pod kanu wszędzie było bardzo mokro.

czwartek, 17 grudnia 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 5

Ranek nie zachwycał pogodą, nadal było dość ciepło, ale pochmurno, najważniejsze, że nie padało – na razie. Szybko zjadłem śniadanie i spakowałem do wyruszenia w drogę.

niedziela, 13 grudnia 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 4

Noc była zimnawa, ale nie zmarzłem. Tropik namiotu, jak to po chłodnej nocy bardzo mokry, ale szybko wysychał w słońcu, co dawało nadzieję na rychły start w dalszą drogę.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

sobota, 28 listopada 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 3

Długo nie pospałem, bo w środku nocy zaczął wiać nieprzyjemnie zimny południowy wiatr. Akurat od strony głowy, nawet czapka już nie pomagała (nauczka na zaś – zabierać kominiarkę nawet latem) i trzeba było przekonstruować schronienie. Wstałem i za pomocą szpilek namiotowych rozpiąłem płachtę na kanu, tak aby dotykała ziemi od strony nawietrznej, a z drugiej była wyżej, na wysokość kanu. Wczołgałem się do tak urządzonej norki, owinąłem szczelnie śpiworem i dospałem spokojnie aż do rana.

wtorek, 17 listopada 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 2

Nad ranem, kiedy było jeszcze ciemno, obudziłem się, drżąc z zimna. Czułem, że miałem lekką gorączkę, jednak wczoraj się za lekko ubrałem i chyba podziębiłem. Nakryłem śpiwór bluzą i spodniami, aby było, choć odrobinę cieplej i próbowałem jeszcze zasnąć – udało się, bo na dobre obudziłem się, dopiero gdy zrobiło się jasno, gdzieś około szóstej. Ubrałem się we wszystko, co miałem pod ręką i wypełzłem ostrożnie z namiotu, tak aby się nie zmoczyć za bardzo, bo tropik był bardzo mokry od środka i od zewnątrz. Podobnie trawa od porannej rosy. Powitał mnie słoneczny, ale bardzo chłodny poranek oraz wspaniałe widoki na mokradła i rzekę spowite podświetlonym słońcem woalem mgły. Słońce dopiero wzeszło.

środa, 11 listopada 2015

Wrześniowa Biebrza cz. 1

Czy jest coś piękniejszego od pierwszego dnia spływu, kiedy człowiek odrywa się od własnego życia, by zacząć wiązać pędy jakiegoś nowego bytu, dziwacznie rosnącego spod piór kajaka?
„Na tropach Smętka” – Melchior Wańkowicz
Na spływ Biebrzą miałem chrapkę już od dawna, ale zawsze stawało coś na przeszkodzie.A to brak pieniędzy, a to brak transportu, a to brak czasu lub towarzystwa. W tym roku niewiele brakowało, aby znów się nie udało, ponieważ w ostatniej chwili zabrakło towarzystwa (wiadomo, zawsze coś wyskoczy: praca, rodzina, obowiązki – samo życie).

niedziela, 8 listopada 2015

Na tropach Smętka

W końcu wziąłem się do czytania „Na tropach Smętka” (1935) Melchiora Wańkowicza, aż wstyd, że z błahych powodów tyle lat zwlekałem z lekturą tej zasłużonej klasyki polskiego reportażu, ale lepiej późno niż wcale.

piątek, 6 listopada 2015

W obronie nudy

Nuda jest, by tak rzec, oknem na czas, na te jego cechy, które zwykle lekceważymy, najczęściej za cenę utraty równowagi psychicznej. Krótko mówiąc, jest oknem na nieskończoność czasu, to znaczy, na naszą w nim znikomość. Z niej chyba rodzi się strach przed samotnymi, nużącymi wieczorami, fascynacja, z jaką niekiedy obserwujemy pyłek kurzu wirujący w promieniu słońca, gdy gdzieś tam cyka zegar, dzień jest upalny, a nasza siła woli równa się zeru.

Plastik w wodzie

Poranna lektura prasy nie nastraja optymistycznie, zaśmiecenie (zanieczyszczenie też, ale to trochę inna bajka) wód Europy osiąga poziom krytyczny:
Ekolodzy alarmują: stan zanieczyszczenia Morza Śródziemnego jest krytyczny

środa, 4 listopada 2015

poniedziałek, 2 listopada 2015

Kilka dni na Podlasiu cz. 6

Jest około godziny 22, wpływamy ostrożnie pod prąd Rospudy, tu jeszcze prawie niewyczuwalny. Otoczenie przywodzi na myśl film „Czas apokalipsy”. Próbuję zrobić jakieś fotki, ale się poddaję, robi się już całkiem ciemno.

niedziela, 1 listopada 2015

Kilka dni na Podlasiu cz. 5

Za oknem jesienne mgły, a ja po raz piąty wracam wspomnieniami na upalne augustowskie jeziora.
Noc była spokojna, spaliśmy jak susły i wreszcie wyspaliśmy się do syta, dzień zapowiadał się piękny.

wtorek, 27 października 2015

Preppersi itp. – czyli jak zarobić na strachu

Moda na preppersów dotarła wreszcie pod polskie strzechy. Od lat ta osobliwa subkultura rozwija się na całym świecie, ale chyba najliczniejsza jest w USA z racji pewnych tamtejszych uwarunkowań historycznych i kulturowych.

niedziela, 25 października 2015

sobota, 24 października 2015

Kilka dni na Podlasiu cz. 4

Intensywne poranne słońce obudziło mnie wcześniej niż zwykle, wygramoliłem się z namiotu w samej koszulce i gatkach, pewien, że poranny chłód i rosa ostudziły krwiożercze zapędy owadzich hord, które tak dały nam się we znaki wczoraj. Zrobiłem kilkanaście kroków w kierunku skraju lasu i oddałem się zmysłowej przyjemności opróżniania pęcherza, podziwiając przy okazji grę świateł i dźwięków budzącego się po nocy lasu, ale nie dane mi było dokończenie w spokoju tego porannego rytuału. Jusznice i komary zaatakowały znienacka, a przy tym masowo i bezwzględnie. Nie pomogło żadne opędzanie się, zresztą trudno to robić w takiej sytuacji :)

poniedziałek, 19 października 2015

Wywiad z Wajrakiem przeraża

W gazecie.pl ukazał się obszerny wywiad z Adamem Wajrakiem. Wywiad jak wywiad, poglądy Wajraka znam od lat, większość sam podzielam, nic specjalnie nowego, może poza informacją o dzikim chomiku w Polsce tam nie znalazłem. Wywiad jednak jest godny uwagi z innego względu, mianowicie komentarzy. Są straszne, przerażające, pokazują tragiczny stan świadomości ekologicznej Polaków, mimo ogromnego wysiłku państwa i wydanych milionów na edukację ekologiczną już od przedszkola.

niedziela, 18 października 2015

Jesień - znalezione w sieci

"Nie ma piękniejszego światła, od światła jesieni. Nigdy nie było. A gdy odkryłem to wiele lat temu, miało to dla mnie ten sam posmak, ten sam wydźwięk i unikalny charakter co dziś. Bo w istocie to bezczas. Magia zaklętych w barwy minut, godzin i dni. Wymiar absolutny, w którym mądrość całych pokrytych kurzem wiekowych manuskryptów, miesza się z dopiero co wypowiedzianym naprędce szeptem.
Taka jest jesień.
A ja już nigdy nie rozwiąże tej zagadki. Dlatego tylko ślepo kocham i...celebruję."

Dodam od siebie, że ja również :)
Polecam cały wpis o jesieni z arcyciekawego bloga "Coś więcej".

czwartek, 8 października 2015

Namiot Quechua 2 Seconds Easy 2 – recenzja subiektywna

O tym, jaki namiot wybrać na minibwp już kiedyś pisałem, po wakacjach mogę podzielić się wrażeniami z testowania popularnej „keczuły” w survivalowej wersji kolorystycznej. Od innych wersji tego modelu niczym poza kolorem się nie różni. Wszystkie wymiary oraz informacje producenta są pod tym linkiem.

niedziela, 4 października 2015

Sposób na plastiki

Nareszcie coś pozytywnego w sprawie paskudnych plastików. Okazało się, że w końcu coś je zjada.
Mącznik młynarek wcina styropian, a bakterie w jego jelitach go rozkładają.

Nie do końca i niezbyt wydajnie, ale dobre i to na początek. Oby więcej takich robali i bakterii wzięło się za plastik, bo na rozsądek człowieka nie ma co liczyć, nie spocznie, zanim nie zaśmieci całego świata.
Więcej na ten temat tutaj >>


TAZ 83 - niedoceniany jesienny „szwajcar”

 
Z kamuflażem szwajcarskiej armii zetknąłem się przypadkiem kilka lat temu, gdy kupiłem bluzę w tym kamo, spraną używkę za grosze, ale oryginalny wzorek przypadł mi do gustu, a bluza okazała się bardzo wygodna, praktyczna i trwała. Wtedy zainteresowałem się bliżej Alpentarnem(Alpenflage), bo tak najczęściej się nazywa ten kamuflaż wywodzący się jeszcze z niemieckiego, wojennego Leibertanrmustera.

piątek, 2 października 2015

Kilka dni na Podlasiu cz. 3

Drugi dzień na rzece wita nas palącym słońcem, ale też cieniem, ponieważ pierwsze kilka kilometrów wiedzie przez nieduże laski. Później znów napotykamy trzciny, szuwary, rozlewiska niczym na Biebrzy, ale i ten odcinek szybko się kończy i zaczyna się typowa polska nizinna rzeka płynąca przez las łęgowy. Od czasu do czasu pojawiają się zabudowania, małe mostki i wyższe brzegi, mamy wrażenie, że były tam dawne grodziska. I za Budą Ruską (znaną z tego, że ma tam domek letniskowy ex-prezydent) znów wpływamy do lasu, który będzie nam towarzyszył przez wiele kilometrów, z krótkimi przerwami (na trzcinowiska i pola) w zasadzie do końca biegu rzeki.

środa, 9 września 2015

Kilka dni na Podlasiu cz. 2

Tak, cisza i spokój są na minibwp najważniejsze, coraz trudniej o te „luksusy” w Polsce. Nietypowe to dobra – bezcenne, a wystarczy nic nie robić, żeby je mieć. Szkoda, że tak mało ludzi to rozumie i z zapałem godnym lepszej sprawy odbiera je sobie i innym razem ze zdrowiem.
Czarna Hańcza zaczyna się jak ciut węższa Krutynia (o której tu nie raz pisałem), ale od razu widać różnicę, woda jest chłodniejsza i bardziej przejrzysta. Krutynia uchodzi za b. czystą rzekę, ale wody Hańczy niosą jeszcze mniej cząstek stałych, widać to najwyraźniej na podwodnych roślinach.

środa, 2 września 2015

Kilka dni na Podlasiu cz. 1

Wreszcie udało nam się spełnić marzenie – popłynęliśmy czystymi wodami Podlasia. Wigry, Czarna Hańcza, Kanał Augustowski, a nawet kawałek Rospudy i pół Blizny. Wyprawa tym razem bez specjalnego przygotowania, planowania, studiowania szlaków itp. Ogólny zamysł gdzie chcemy płynąć, stara turystyczna mapa Suwalszczyzny i w drogę. Witaj przygodo :)

niedziela, 14 czerwca 2015

Słowiański wyraj

W taki dzień jak wczoraj znów uświadomiłem sobie, że My-Polacy żyjemy w raju.
Tak, w raju – przyrodniczym, klimatycznym, geologicznym raju, którego zalet nie doceniamy, czy aż tak nam spowszedniały?
Chociaż nazwa raj kojarzy się z katolickim czy żydowskim edenem (paradise), to jest jak najbardziej swojska. Pochodzi od słowiańskiego Raju-Wyraju, czyli mitycznej krainy, z której przylatywały ptaki na wiosnę i do której odlatywały na zimę. Wyraj jako synonim bajkowej krainy szczęśliwości, „krainy mlekiem i miodem płynącej” lub indiańskiej „krainy wiecznych łowów” jeszcze występuje w polszczyźnie, choć dziś kojarzy się bardziej z odpoczynkiem, wytchnieniem, przyjemnością, rekreacją, wczasami.

niedziela, 7 czerwca 2015

sobota, 6 czerwca 2015

Majowa Krutynia i Bełdany

Kiedyś pod urokiem pierwszego spływu Krutynią zamarzyłem sobie w duchu, że dobrze by było wracać tam co roku. Najlepiej o różnych porach, żeby kontemplować sezonowe zmiany rzeki i jezior na szlaku. Że zamysł się powiedzie, pewności nie miałem żadnej, jak to w życiu, tyle spraw może stanąć na przeszkodzie, ale jak na razie się udaje. Nie planuję tego specjalne, jakoś tak samo wychodzi, że co roku trafiam na krutyński szlak.

piątek, 22 maja 2015

22 maja dzień śp. bioróżnorodności

Dzisiaj oficjalnie obchodzimy „Międzynarodowy dzień bioróżnorodności”. Mało kto o tym wie, ale to właściwa postawa, bo po co obchodzić dzień czegoś, czego już właściwie nie ma, ewentualnie dogorywa, jak kto woli, dlatego dodałem ŚP. (świętej pamięci).

wtorek, 19 maja 2015

Mądry Rumun po szkodzie


Wspaniałe rumuńskie lasy są po prywatyzacji bezlitośnie wyrąbywane, najbardziej przez „ekologiczne” europejskie firmy. Czy polskie lasy spotka ten sam los, gdy w końcu dojdzie do ich prywatyzacji, o której się od dawna przebąkuje tu i ówdzie?
Poczytajcie i pooglądajcie ku przestrodze:
Rabunkowa wycinka karpackich lasów: od 1989 r. wycięto 6,3 miliona ha
Komorowski i rząd Tuska chcieli sprzedać polskie lasy - czy to tylko plotka?
Rumuni bronią lasów. Tysiące osób wyszły na ulice
Ochrona przyrody w krajach karpackich. Refleksje wędrowca

poniedziałek, 18 maja 2015

Aktywiści

Kiedy u nas doczekamy się takich malowniczych aktywistów ekologicznych, jak widać wiek nie musi być przeszkodą. Moje ulubione kanadyjki też tam zauważyłem :)
O co chodzi i więcej fotek

niedziela, 17 maja 2015

Epikur a minibwp

Epikur to jeden z moich ulubionych filozofów starożytnych, jego życie i przemyślenia od dawna jawiły mi się jako starożytna wersja minibwp. Choć ówcześnie chyba jeszcze bez świadomości problemów ekologicznych. Przynajmniej globalnych, bo lokalne już dotknęły starożytnych, także Greków – zauważył to Platon, pisząc w „Kritiasie”, że po ogołoceniu Attyki z lasów „został tylko chudy szkielet ziemi”, coś „jakby same kości z ciała, które choroba zjadła”.
A może raczej minibwp to nowożytny „zielony” epikureizm z ekologicznym zacięciem? Przekonajmy się sami.

czwartek, 14 maja 2015

Pytania do Bronka

Zamieszczam żeby pokazać, że nie tylko takie "oszołomy" jak ja mają problemy z akceptacją myśliwskich przyjemności, ale także tęgie profesorskie głowy.

A może by tak bezkrwawo :)

piątek, 8 maja 2015

Dawnego Polesia wspomnień czar

O urokach majowego minibwp wpisów z premedytacją nie robię, bo to zbyt banalne. Każdy je docenia, nawet najgorszy lump wybiera jednak park czy lasek, żeby się złomotać na łonie natury jakimś podłym alkoholem mimo śmiercionośnych kleszczy i bolesnych pokrzyw :)
Za to podzielę się wrażeniami z niedawnej lektury pt. Usypać góry. Historie z Polesia autorstwa Małgorzaty Szejnert, zasłużonej polskiej dziennikarki. Radiowy wywiad z autorką bardzo mnie zaciekawił, ale książka okazała się mniej interesująca od opowieści autorki o niej.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Powinienem już nie żyć

Wedle portalu Medonet właściwie już nie żyję, tyle razy byłem na łące i w lesie, gdzie co krok czyhają na mnie śmiertelne zagrożenia. Dodajmy do tego liczne niebezpieczeństwa na wodzie, na którą często się wybieram – statystycznie niechybnie już nie żyję, więc kto pisze ten tekst?

piątek, 24 kwietnia 2015

Quadowcy dali kolejny popis

Dwaj bandyci jeżdżący na quadach pobili człowieka na oczach jego dzieci jedynie dlatego, że zwrócił im uwagę. Relacja z filmikiem.
I tak miał szczęście, prawie 4 lata temu w podobnych okolicznościach zginęła kobieta, śledztwo i proces ślimaczy się latami, bo zamożny sprawca miga się od odpowiedzialności jak może, w czym mu sprzyjała od początku policja, a potem kolejne kombinacje jego prawników.
Quady, motocykle i samochody terenowe to istna plaga, niszczą przyrodę, szlaki turystyczne, smrodzą spalinami i potwornie hałasują. Nie rozumiem dlaczego poruszania się tego typu pojazdów na terenach przyrodniczych nie można zwyczajnie zdelegalizować poza prywatnymi działkami  i specjalnie przygotowanymi torami ? Tak się dzieje na świecie.
W ogóle ich masowa produkcja poza napędzeniem zysków koncernom nie ma większego sensu, Jedyne uzasadnienie użytkowe mają ewentualnie dla wojska, straży granicznej, służb ratunkowych i nielicznych niszowych zawodów np. pasterze, może geodeci?
Jako rodzaj rozrywki, a raczej prostackiej formy odreagowywania stresów, są czymś wyjątkowo toksycznym dla otoczenia. Na dobre maniery użytkowników takich pojazdów, zwłaszcza w przyrodzie nie ma co liczyć, zawsze, podkreślam - zawsze zachowują się okropnie.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Jurij Gagarin

Mniej więcej taką Ziemię widział Jurij Gagarin podczas swojego pionierskiego lotu 54 lata temu. Napisał po nim:
Obleciawszy Ziemię na statku-sputniku widziałem, jaka piękna jest nasza planeta. Ludzie, chrońmy i pomnażajmy jej piękno, nie niszczmy go!
Ten dzień uznaje się za narodziny planetarnej świadomości ekologicznej, szkoda, że tak niewielu zwłaszcza polityków o tym pamięta np. w kontekście refleksji takich jak ta: Kiedy zapada zmrok.

sobota, 11 kwietnia 2015

Żabie gody

 Wybrałem się jak co roku zerknąć na żabie gody, a przy okazji ileż rozmaitych stworzonek można spotkać. Tylko cytrynka nie udało się sfotkować, zbyt ruchliwy był dzisiaj jak dla mnie. Temperatura prawie letnia, nic tylko dziś spacerować i spacerować :)

wtorek, 24 marca 2015

Witając wiosnę...

W sobotę było jeszcze bardzo ciepło, zapobiegliwie zabrany polar, czapka, rękawice okazały się zbędne. Wiosna ku memu zdziwieniu przyszła do Puszczy Białowieskiej wcześniej niż w moje strony, wschód okazał się łagodniejszy niż północ. Wprawdzie pierwszą wiosenną nocą wróciła zima, ale śnieg i mróz szybko przegrały ze słońcem, już silnym po zaćmieniu i równonocy, którą uczciliśmy pradawnym słowiańskim zwyczajem, przy zacnym piwie w słusznej ilości na głowę :)

czwartek, 19 marca 2015

Czekając na wiosnę...

A wiosny wciąż nie ma, północ, to jednak północ. O tej porze roku nie mogę się napatrzeć na wszelakie odcienie beży, brązów i burości. Nieliczne plamy zieleni tylko dodają tym pierwszym uroku. Za miesiąc będzie już zielono i kolorowo, ale przedwiośnie ma swój styl niekrzykliwej przyrodniczej elegancji, który bardzo lubię, a jeszcze bardziej moje oczy zmęczone ekranem monitora.