poniedziałek, 22 grudnia 2014

Eko-taliban

Taliban słowo pochodzenia pasztuńskiego określające uczniów szkoły koranicznej, liczba mnoga słowa talib — uczeń. W połowie lat 90. grupa kilkudziesięciu takich uczniów pod światłym przewodem mułły Mohammada Omara stworzyła zalążek sunnickiego (islamskiego) ruchu politycznego i wojskowego określanego nazwą taliban lub talibowie, który rychło przejął władzę w Afganistanie tworząc taliban. Cechuje go skrajny fanatyzm religijny, wyjątkowo ortodoksyjna interpretacja szariatu, nietolerancja wobec innych wyznań, nawet szyitów.
W ramach walki z przedstawianiem wizerunków ludzkich w sztuce – czego rzekomo zabrania Koran, 8 marca 2001 r. talibowie wysadzili ładunkami wybuchowymi dwa ogromne starożytne posągi Buddy w dolinie Bamian, będące na liście światowego dziedzictwa ludzkości UNESCO. Wiele innych, równie cennych, lecz mniej znanych zabytków, dzieł sztuki także zniszczono w Afganistanie z podobnych motywacji. Talibowie znani są również z licznych totalitarnych zakazów np. oglądania telewizji, słuchania zachodniej muzyki, używania internetu, nawet prognozowania pogody, ponieważ meteorologię uznają za formę czarnej magii niezgodnej z Islamem. Słyną z wyjątkowej – nawet w świecie islamskim – dyskryminacji kobiet. Dziewczęta, młode kobiety, które nie chcą jej ulec i np. nie noszą burki lub chcą zdobyć wykształcenie, są prześladowane, bite, oblewane kwasem, nierzadko mordowane.
Ze względu na te i inne „zasługi” talibowie stali się na świecie synonimem agresywnego fanatyzmu religijnego, ciemnoty i nietolerancji, a w języku potocznym słowo taliban zaczęło oznaczać pewną formę ustroju państwa totalitarnego, w którym, za pomocą terroru i opresyjnego religijnego prawa, rządzi klika religijnych fanatyków.
Co może zatem oznaczać termin eko-talibanek, którym zostałem uraczony w jednym z niedawnych komentarzy?
Domyślam się, że chodzi, o porównanie mnie i „ekologów” z poprzedniego mojego wpisu do talibów, a to do czego dążą w Polsce, do talibanu. Pewnie bym się tym nie zajmował, gdyby chodziło o jednostkowy komentarz typowego internetowego trolla. Niestety nie raz zetknąłem się z porównaniami „ekologów” do talibów. Warto się zatem zastanowić, o co tu chodzi.
Typowi ekolodzy przed akcją w Puszczy Białowieskiej :)
Eko-talibowie chcący ustanowić w Polsce eko-taliban, czyli kto i co?
Domyślam się, że chodzi jak zwykle o stworzenie pejoratywnego skojarzenia, że aktywiści ochrony środowiska, to jacyś fanatycy parareligijni, którzy chcą przejąć władzę w kraju, żeby ustanowić totalitarny reżim, którego jedynym celem będzie ochrona środowiska. Zamiast szariatu wprowadzą rygorystyczną interpretację pism Arne Naessa, a kobiety zmuszą do chodzenia nago, bo to najbardziej ekologicznie :)
Nawet fajnie by było, zwłaszcza z tymi strojami dla kobiet, gdyby nie prosty fakt, że „ekolodzy” są akurat odwrotnością talibów.
Nie mają Koranu i szariatu, mają za to ekofilozofię i etykę środowiskową, czyli zamiast wiary wyżej cenią racjonalny dyskurs i dobro wszystkich istot, a nie jedynie wybranych, bo pasujących do czyichś religijnych dogmatów jak to się dzieje u talibów, tych katolickich również.
Nie niszczą miejsc światowego dziedzictwa ludzkości, lecz nawołują do coraz lepszej ich ochrony – mam tu na myśli np. Puszczę Białowieską.
Nie zakazują korzystania z internetu i wiedzy naukowej, w tym zwłaszcza ekologii i meteorologii, wręcz przeciwnie, ponieważ ostrzegają przed zgubnymi skutkami antropogenicznych zmian biosfery i klimatu. Polecam zwłaszcza portal naukaoklimacie.pl.
A talibowie z nim walczą :)
Nikogo nie prześladują i nie mordują (najwyżej czasem ośmieszają), przeciwnie, sami są coraz częściej ofiarami przemocy – wspominałem o tym w ostatnich moich wpisach i polecam jeszcze jeden „Zabić zielonych!”.
Nie dyskryminują kobiet, z wielu powodów, m.in. są przekonani, że wypaczony kult męskości jest współodpowiedzialny za niszczenie przyrody. Jednymi z jego najbardziej destrukcyjnych przejawów są właśnie antyekologiczne wzory kulturowe, symbole władczej męskości – myśliwego i drwala. Dwóch archetypicznych twardzieli, którzy muszą okiełzać żywioł natury (zazwyczaj rodzaju żeńskiego) za pomocą żelaza i ognia, aby udowodnić swą męskość – nasuwa się pytanie, po co ciągle muszą to udowadniać, czyżby mieli z nią kłopoty?
Dlaczego męskość ma być lepsza niż kobiecość – też nie mam pojęcia? Można by uznać takie feministyczne analizy za naciągane, gdyby nie obfita ikonografia leśno-myśliwska, która uwiarygadnia tę tezę, a którą drwale i myśliwi sami produkują ku swej chwale. Pisałem już o tym, a świeże okazy zawsze można znaleźć tu 
Na koniec kwestia formy rządów, dość chyba istotna. Polska liczy trzydzieści kilka milionów ludzi. Myśliwych (PZŁ) jest 116 tys., w Lasach Państwowych pracuje 25 tys. (przed chwilą sprawdzałem na stronach tych instytucji). Czyli grupa ok. 140 tys. osób bezpośrednio zainteresowanych eksploatacją, a nie ochroną przyrody, która mając oparcie w prawie, chroni swoje monopolistyczne przywileje, nie dopuszczając postronnych do lasów (w uproszczeniu, przecież przyroda, to nie tylko lasy). Mogą to robić, bo mają mocne polityczne umocowanie, polecam lekturę, chociażby: „Politycy na łowach, czyli polska partia myśliwych”, „Rzeczpospolita Łowczych”, „Polska Partia Myśliwych” i to kuriozum „Parlamentarny Zespół ds. Kultury i Tradycji Łowiectwa”.
„Ekolodzy” na tym tle, to garstka luźno zrzeszonych aktywistów, których państwowe instytucje lekceważą na każdym kroku. Może uzbierałoby się w całym kraju kilka tysięcy takich osób. Na szczęście są jeszcze obywatele tego kraju, którzy w różnych sporach nt. czy i jak chronić przyrodę często stają po stronie „ekologów”, tak było ostatnio z petycjami w sprawie przedłużenia moratorium na zabijanie łosi. Docenił wagę tego „głosu ludu” przed wyborami prezydenckimi nawet Komorowski, oportunistycznie deklarując zamianę flinty na aparat fotograficzny.
Ludzie stają po stronie „zielonych”, bo idee ochrony przyrody są coraz powszechniej rozumiane i akceptowane przez społeczeństwo, jako wyraz troski o dobro wspólne, którym powinna być przyroda, a nie jak to się dzieje dziś – archaiczną enklawą krwawej rekreacji oraz zysku tylko dla „wybrańców”. Nie znam polskich danych statystycznych, ale w USA 70 mln osób uprawia „obserwację przyrody”, a tylko 13 mln poluje. Sądzę, że w Polsce proporcje są podobne, znacznie więcej osób preferuje „nieinwazyjną” rekreację na łonie przyrody niż polowania i wyręb, ale dla nich nie przewidziano tam miejsca. Ich forma obcowania z naturą nie mieści się w systemie wartości „prawdziwych miłośników kniei” – to jakaś aberracja, iść do lasu i nic z niego nie przytargać do chałupy. Przecież „darzbór”, a oni nic nie brać?
Dlatego są traktowani jako zawada, intruzi, mnoży się zakazy wstępu, a mandaty sypią się za byle co. Sam kiedyś o mało nie zostałem postrzelony na polowaniu, ale to ja dostałem za karę mandat, a nie kolesie, którzy szwendają się po lesie z nabitą bronią palną i sami nie bardzo wiedzą, do czego strzelają – przecież to absurd!!!
Podsumowując ten przydługi wywód, mam nieodparte wrażenie, że „ekologom”, jeśli chodzi o polityczną formę ich rzekomo „talibańskich” zapędów, znacznie bliżej do demokracji niż do dyktatorskiej kliki, którą przypominają raczej środowiska „prawdziwych facetów” w zielonkawych uniformach z kapelusikami, broszkami z jelonkiem lub dzikiem, mosiężnymi trąbkami, dubeltówkami i innymi gadżetami rodem z cepelii.
Zakończę więc tradycyjnie pytaniem: kto tu jest talibem, robiącym z Polski Taliban?
Z nimi zawsze jest huczna zabawa :)

13 komentarzy:

  1. Szacunek za oba wpisy Darku. To zaszczyt znać takiego eko-talibka :)
    Rób swoje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale talibów to ja nawet lubię :) Za ich antyhamburgeryzację chociażby. Pierwsza w historii Afganistanu wypożyczalnia płyt z filmami Hollywood oraz porno pojawiła się w Kabulu w roku 2003r. W tym samym roku pozostał po niej tylko pusty krater.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że wysadzają dbając o rodzimą tradycję. Talibowie mają lepsze zabawy np. seksualne niewolnictwo chłopców - nazywa się to baha bazi lub baczczebazi, zależnie od transkrypcji, do tego kilka żon, często prawie dzieci + kozy, owce - po co im porno, to dla mięczaków z zachodu :)

      Usuń
    2. Przypominają mi się motywy z okresu niewolnictwa w USA (wielka posiadłość, samotna żona oficera kawalerii którego wiecznie nie ma w domu, czarny chłopiec- młodzieniec, jako służący w dzień i w nocy) oraz czasy Imperium Brytyjskiego, zwłaszcza wątek indyjski (dyplomata brytyjski-gentelmen ale stary kawaler w ciągłych rozjazdach po kraju i za granicą, przy boku zawsze hinduski niepełnoletni służący, służący nie tylko przy walizkach i w kuchni). Denerwują mnie opinie że Islam to powrót do średniowiecza.

      Usuń
  3. Profesor Josef H. Reichholf z TU Monachium specjalizujacy sie w biologii, zoologii i ekologii byl inicjatorem "Grupy Ekologii" w latach 70 , czlonkiem prezydium WWF Niemcy, jest autorem licznych publikacji z dziedziny ochrony przyrody i ekologii.
    http://de.wikipedia.org/wiki/Josef_H._Reichholf
    Problem ekotalibanizmu ujal bardzo ladnie w publikacji "Stabilna nierownowaga. Przyszlosc
    ekologii"
    http://www.suhrkamp.de/buecher/stabile_ungleichgewichte_26005.html

    "Das Streben nach dem Gleichgewicht stellt zwar eine innere Notwendigkeit für die Körperlichkeit des Menschen dar, aber eine darauf begründete Weltsicht mutiert zum Ökologismus und wird eine Pseudoreligion mit fundamentalistischen Zügen."

    O glebokiej ekologii wypowiada sie w podobnym tonie
    http://en.wikipedia.org/wiki/Murray_Bookchin


    Pseudoreligijnosc i fanatyczny fundamentalizm niektorych odlamow spolecznych ruchow na
    rzecz ochrony srodowiska i przyrody sa zjawiskami juz od dawna na stale wkomponowanymi w to zjawisko.

    Aktualnie brak socjologicznych badan na temat zasiegu tego fenomenu w Polsce, jednak
    on niewatpliwie wystepuje. Trudnosci polegaja na jednoznacznym okresleniu i zdefiniowaniu
    ekotalibana.

    Powszechnie coraz bardziej negatywny wizerunek spoleczny "ekologa", ktory stereotypowo
    przedklada "ptaszki i zabki" nad potrzeby ludzkie sprzyja szufladkowaniu wiekszosci
    osob zaangazowanych w ochrone srodowiska i przyrody jako ekofundamentalistow, zwanych po swojsku "ekooszlomami". Choc w gruncie rzeczy ortodoksyjni talibani "ohrony
    pszyrody" stanowia margines - dosc zroznicowany zreszta. Takie organizacje jak PnRWI (70 czlonkow) czy Klub Gaja (35 czlonkow) licza sie bardziej medialnie niz liczba
    efektywnie dzialajacych pryszczatych pubertujacych gimnazjalistow.

    Ale to sie rozwija - jak widac po powyzszym wpisie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się właśnie kończy, gdy kiepski zoolog bierze się dywagacje na temat klimatu, o którym nie ma pojęcia - w Niemczech już go dawno wyśmiali, a poza RFN nie istnieje. A co do Bookchina to praworządny Niemiec Reichholf pierwszy pogoniłby tego niepoprawnego anarchistę i komucha.
      Razem stanowią samoznoszący się duet egzotyczny - tylko ktoś naprawdę mało rozgarnięty mógłby zestawić ich razem jako merytoryczne poparcie czegokolwiek.
      Tak to jest gdy się dobiera przypadkowe persony do poparcia tezy ad hoc - jak zwykle u dyżurnego trolla - kompromitacją.
      A najzabawniejsze, że religijny fundamentalizm zarzuca komuś miłośnik księży, specjalistów do św. Huberta. Msze przed polowaniem to też norma, u ekologów jakoś nie widziałem, co nawet zrozumiałe, oni nie muszą wzywać bozi po pomoc, a spanikowani ze strachu szkodnicy przyrody i owszem. Czują, że ich czas się kończy i tylko bozia może im pomóc nie trafić do piekła za grzechy takie jak znęcanie się nad jeleniem o czym od paru dni huczy internet, bo sadystyczni durnie nagrali sobie filmik na pamiątkę.

      Usuń
  4. I bardzo dobrze, ze wlasnie z tak krancowych srodowisk pochodza (zgodne zreszta) opinie o pseudoreligijnosci ortodoksyjnych ekofundamentalistow. Zarowno jeden jak i drugi zwiazani sa z ruchem na rzecz ochrony srodowiska - przyrody. Wiedza o czym mowia i pisza. Chyba zeby obu sklasyfikowac jako zakonspirowanych lesnikow. Albo -
    co gorsza - mysliwych.
    Perorujac o mszach wypada zreszta zerknac na logo PnRWI z zawarta tam "ekologiczna" symbolika religijna zerznieta z Bogu (Buddzie) Ducha winnych Azjatow - ktorej naturalnie "jakos sie nie widzi".

    Dyskusje na tym blogu uwidaczniaja ponadto bardzo ladnie konflikt ekotalibanow z grupami
    spolecznymi "niszczacymi przyrode". Autor wypocil powyzej cos takiego:

    "Polska liczy trzydzieści kilka milionów ludzi. Myśliwych (PZŁ) jest 116 tys., w Lasach Państwowych pracuje 25 tys. (przed chwilą sprawdzałem na stronach tych instytucji). Czyli grupa ok. 140 tys. osób bezpośrednio zainteresowanych eksploatacją, a nie ochroną przyrody, która mając oparcie w prawie, chroni swoje monopolistyczne przywileje, nie dopuszczając postronnych do lasów (w uproszczeniu, przecież przyroda, to nie tylko lasy). Mogą to robić, bo mają mocne polityczne umocowanie..............."

    Czyli w mysl darkowej filozofii - raczej wiary - 140 tysiecy "wrogow przyrody i narodu" ciemiezy te trzydziesci pare milionow ludzi i jedna przyrode. Na strazy ktorej stoi Darek z podobnie wyznajacymi kumplami. Gloszac "Swieta Wojne" i Jihad. Odgrywajac "wrogom" przyrody i narodu hymn "boj to bedzie ich ostatni". Przed pierwsza bitwa.

    Tymczasem "wojna" jeszcze sie zaczela. To sa wirtualne gry pryszczatych, pubertujacych
    fanatykow motywowanych dogmatami i manipulacja. Rzeczywistosc w postaci zapotrzebowania owych 30 kilku milionow na trumny dla siebie oraz dziadkow , o chlebie
    i samochodzie naszym codziennym nie wspominajac, dogoni nawet najbardziej zagorzalego fanatyka. Wlacznie z ekotalibem Dareczkiem. Ktory do zaoferowania ma
    tylko ideologie. I nic wiecej.
    take it easy.






    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo „jinteligentne” rozumowanie dyżurnego trolla, prawie na poziomie rozmowy góralek:
      - Wiesz Maryna dupcyłam się z jinteligentem!
      - No i jak było?
      - Ty wiesz on miał penisa!
      - Oo...! a co to takiego?
      - Taki chuj, ino giętki!

      Usuń
  5. Wojna była i toczyła się o Rospudę a raczej o to czym tak naprawdę będzie ochrona przyrody w Polsce przez najbliższe dekady. Proszę posłuchaj mojego wpisu z warsztatów nad tworzeniem PZO dla Ostoi Północnomazurskiej oraz Puszczy Boreckiej. Posłuchaj samorządowców i leśników, ich śmiechu, drwiny oraz targowania się o to jak bardzo będzie można bagatelizować Naturę 2000. Zrozumiesz czym jest skrajność po stronie ekologów i jakie są jej przesłanki. Polska w latach 2007-2014 miała okazję udowodnić że priorytetem w zrównoważonym rozwoju jest Rozwój a nie Równowaga a ekolog jest od jeżdżenia rowerkiem po lesie i oglądania ptaszków przez lornetkę, nie od wtrącania się w czyjeś interesy, zwłaszcza na obszarach przyrodniczo cennych. Ja osobiście prowadzę 4 postępowania przeciwko administratorom obszarów przyrodniczo cennych gdyż widzę śmiech drwiny na twarzach ludzi którzy słyszą słowa Natura 2000, bioróżnorodność, korytarze ekologiczne. Czasem po prostu ekolog kiedy widzi że coś się dzieje nie zgodnie z prawem, zsiada z rowerku, siada przed komputerem i zaczyna działać. Nie ma w tym nic nadzyczajnego. Są do, tego celu odpowiednie instrumenty prawne. Jest to normalny przejaw funkcjonowania spoleczenstwa obywatelskiego. Skrajnoscią ewidentną jest natomiast nienawiść. Tego trzeba się wystrzegać, nie ma w tym nic twórczego i prowadzi jedynie do, destrukcji. Tak jest w przypadku Talibów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy rozroba o Ropspude byla wojna czy bitwa o to mozna sie dlugo i namietnie sprzeczac.
    Warto tez przyjrzec sie WSZYSTKIM aktorom tego przedstawienia i zadac sobie pytanie
    na ile byl to konflikt o charakterze politycznym a na ile "przyrodniczym" ?

    Pajac z poczytnego medium partyjnego przywiazany do sosny w gronie stadka sowicie oplaconych aktywistow jest TEZ symbolem tego "bitwy". Symbolem kojarzonym z wieloma rzeczami ale stosunkowo malo z ochrona przyrody. Ten symbol stal sie tez elementem postrzegania ochrony przyrody, ochrony gatunkowej w Polsce.

    Natura 2000 ? Owszem jest. Z dosc precyzyjnie nakreslonymi celami. W zakresie ekologicznym/przyrodniczym. Czego tam zapomnianio to aspekty ekonmiczne i spoleczno kulturowe. Realizowana przy pomocy NK2 idea ochrony narodzila sie przed cwierc wiekem w zupelnie innych realiach. I to nam wszystkim wyjdzie bokiem. Dzis. Stad sie biora (tez ) konflikty, ktore beda przybierac na sile. A wzraz z nimi rosnac bedzie nienawisc.
    Po obu stronach.

    O ile sie nie stanie jakis cud nad Wisla.

    take it easy.

    (Zaloze sie, ze o ile byc moze wiesz ile kosztowalo opracowanie PZO, o ktorych wspominasz,
    ale wiedza na temat tego ILE bedzie kosztowac ich realizacja , jakie srodki sa konieczne,
    jakie obciazenia (i dla kogo) beda posrednio lub bezposrednio rezultowaly z konsekwentnego wykonania
    zadan ochronnych - to juz masz gleboko w ........ wiesz gdzie ....Nieprawdaz ?.......:)))

    Czy zreszta taka wiedza by Ci cos pomogla ?
    Nic.
    Bo tych srodkow/mozliwosci zrekompensowania strat tych czy innych nie ma.).

    PS. Prawdziwy polski ekolog nie jezdzi rowerkiem tylko wypasionym SUVem z lajfa plus.....:)))))



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obliczu ekologicznej katastrofy na skalę planetarną gadanie o jakichś aspektach ekonomicznych czy społeczno-kulturowych, które wyjdą bokiem (ciekawe komu i którym?) to idiotyzm w stylu:
      Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź, na której siedzi. Przechodzi turysta:
      - Baco spadniecie!
      - Ni, nie spadne!
      - Spadniecie!
      - Ni!
      - No mówię wam, że spadniecie!
      - Eeee, ni spadne!
      Nie przekonawszy bacy, turysta poszedł dalej. Baca piłował dalej, aż spadł. Pozbierawszy się, popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł:
      - Prorok jaki, czy co?

      Usuń
  7. Co do PZO. Niektóre instytucje administrujące tymi obszarami nie mają obowiązku sprawozdawczości z realizacji Zadań Ochronnych co jest jednoznaczne z bojkotem PZO. Tym samym o kosztach nie ma co mówić. Przy obecnym stanie rzeczy nikt nawet nie będzie wiedział jaki rzeczywisty koszt poniesie administrator terenu. Będzie to rozstrzygnięte za zamkniętymi drzwiami poprzez wewnętrzne zarządzenia czyli realizacja Zadań jak najniższym kosztem a produktem końcowym w założeniu ma być Natura 2000 tylko na papierze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zalozenia moga byc inne, ale w praktyce zapewne na to wyjdzie......Rezultaty beda za 10 lat.

    OdpowiedzUsuń