środa, 1 października 2014

Szemrzące minibwp

Wracając z wyjazdu służbowego miałem w końcu okazję odwiedzić Roztocze. Z dawna słyszałem o przyrodniczym pięknie tej krainy, ale jakoś nie było okazji tam zawitać.
Ode mnie to jednak bardzo daleko, co czyni wyprawę dość kosztowną, a tym samym mało minimalistyczną. Delegacja to jednak co innego. Czasu nie miałem za wiele, w zasadzie jeden dzień, cała okolica Roztoczańskiego Parku Narodowego kusi, ale co tu wybrać? Po dłuższym grzebaniu w necie zdecydowałem się na Susiec i „Szlak szumów”. Wydawało mi się, że będzie to kwintesencja Roztocza – uroki tej krainy w pigułce. Nie wiem, czy tak jest istocie, ale miejsce bardzo mi się podobało. Nie ze względu na urokliwą rzeczkę, las i okolicę, ani nawet atrakcyjne wizualnie, słynne przełomy/progi zwane przez miejscowych szumami, szypotami, sopotami lub porohami. Bywają w Polsce ładniejsze i czystsze rzeczki, ciekawszy, „dzikszy” las, ale nigdzie nie spotkałem tego kojącego dźwięku szemrzącej wody. Owszem zdarza się na kamienistych bystrzach, zwalonych kłodach, ale nie jest tak przyjemny dla ucha, jak na tym odcinku Tanwi gdzie gada” ze sobą wiele progów na raz. Można tam spacerować, siedzieć godzinami i wsłuchiwać się w „szumy”.
Uczucie podobne do tego, którego zaznajemy na morskim brzegu, jednostajny, usypiający szum/łoskot fal. Nad Tanwią jest chyba jeszcze przyjemniej, bo morze potrafi być groźne i to słychać, a tu mamy jedynie kojącą łagodność i spokój.
Szlak wiedzie samym brzegiem rzeki, jeśli ktoś nie może pływać kajakiem lub kanu (z różnych względów np. wiek, zdrowie) może się poczuć prawie jak na wodzie. Rzeczka wydaje się dość czysta, choć miejscami kożuchy żółtawej piany mogą niepokoić, jednak piaszczyste łachy zachęcają do zdjęcia butów i brodzenia. Odważniejsi mogą spróbować przejść na drugi brzeg po skalnych progach.
Niedaleko jest najwyższy w okolicy wodospadzik na rzeczce, potoku raczej, Jeleń.
Ma raptem nieco ponad metr wysokości, ale to nie szkodzi, szemrze bardzo sympatycznie, a dalsza część szlaku wiodącego wzdłuż Jelenia też całkiem ładna.

Zachęcam do odwiedzin tych okolic poza sezonem turystycznym, wczesną jesienią lub wiosną może jest chłodniej, ale równie ładnie, za to jest cisza i spokój. A to ważne w tym miejscu, bo hałaśliwe grupy turystów (to dość popularna okolica) mogą zepsuć cały urok. Ja spotkałem tylko jakąś wycieczkę szkolną gimbusów, o dziwo, nawet przyzwoicie się zachowującą, szli po drugiej stronie rzeki w przeciwną stronę. Szybko ich minąłem, a dalej już nikogo, dzięki czemu moje kolejne minibwp naprawdę się udało :)
Tym razem dotarłem tam z Suśca wypożyczonym rowerem, ale gdybym miał więcej czasu, to chciałbym dopłynąć do początku rezerwatu kajakiem (są wypożyczalnie w pobliżu), co jest chyba najfajniejszym sposobem.
Fotek tym razem nie robiłem, po prostu zapomniałem aparatu, za to w necie ich sporo, choćby tu:
http://zizi123.blogspot.com/2013/07/szumy-rezerwatu-nad-tanwia.html

2 komentarze:

  1. Czyż nasz kraiczek nie jest piękny?
    Gdybyśmy zadbali o krajobraz dla przyszłych pokoleń -byłbym spokojny.
    Myślę, że jednak należymy do ostatnich, którzy takie piękne miejsca ujrzą jeszcze wolne od syfilizacji Potem nastaną slumsy rezerwatowe i tłumy spragnionych wizualnego piękna.

    Zazdroszczę, że imciowi się to udało... Oby więcej.

    pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, proszę tam nie zapraszać! Im mniej turystów tym lepiej! Tak, jestem niegościnna.

    OdpowiedzUsuń