niedziela, 12 października 2014

Atak Scorpiona, czyli wielka wtopa z UCP

Uniwersalny wzór kamuflażu UCP (Universal Camouflage Pattern) okazał się spektakularną porażką amerykańskich służb mundurowych. Do dzisiaj nie wiadomo, dlaczego zainwestowano 5 mld $ w program zmiany wzoru maskującego na taki, który od początku wyglądał na bubel. W 2009 sprawa trafiła nawet do kongresu i ma to wyjaśnić specjalna komisja na wysokim szczeblu.

Przed erą kamuflażu uniwersalnego amerykańska armia ubierała się głównie tak:

Dwa wzory, leśny i pustynny, może nie idealne, ale na pewno lepsze od dziwnej piżamy, która je zastąpiła. Piżama ma tylko jedną przewagę - widać na niej wzorek także w podczerwieni, ale tylko dlatego, że starych kamuflaży nie drukuje się nowymi, wrażliwymi na podczerwień farbami. Gdyby to zrobić, pewnie zawstydziłyby UCP także w nocy :)
Dość zabawnie cały proces zmian opisał nasz rodak służący w US Army.
Mutacją lotniczą UCP są cyfrowe tygrysie paski (tiger stripes), czyli ABU, a w marynarce granatowo-szare piksele, czyli Navy Working Uniform.
ABU - cyfrowy tygrys :)
Testowy, marynarski woodland :)
Finalny marynarski UCP - NWU
 W tych rodzajach wojsk nieskuteczny wzór kamo mało szkodzi, bo tam rzadko trzeba się kryć przed wrogiem w polu, za to bardziej chodzi o lans, o który lotnictwo i marynarka wszystkich armii zawsze dbały.
Żołnierze nie są od myślenia, lecz od wykonywania rozkazów przełożonych, ale nawet oni dość szybko zorientowali się, że coś tu nie gra.
Nie chcąc być żywą tarczą strzelniczą z powodu groteskowego kamo i hałaśliwych rzepów, zaczęli się domagać zmiany kamuflażu, który, jak to barwnie określił jeden z amerykańskich generałów służący w Afganistanie, maskował skutecznie jedynie w dole ze żwirem.
  Ewentualnie na kanapie :)
W trybie awaryjno-ratunkowym próbowano dodawać do UCP inne kolory, zwłaszcza coyote brown, chodziło o oszczędności, ponieważ za wykorzystanie MultiCama trzeba płacić opłaty licencyjne. W końcu powstało takie cudo, nazywane czasem UCP-Delta, lecz nie od jednostek specjalnych Delta, które na zdrowy rozum jako pierwsze mogły wyfasować takie mundury.

Po lewej zwykły UCP
Efekty nie powalają elegancją, ani efektywnością, a MultiCam lepiej maskuje, a żołnierze w UCP-D nadal wyglądają brzydko i workowato.
Na misjach bojowych UCP został wyparty ostatecznie przez MultiCam i MARPAT, także w wersji pustynnej. Do tego doszły sporadycznie używane nowoczesne kamo z firmy A-Tacks i innych. Sytuacja chwilowo została opanowana, przynajmniej w jednostkach walczących, bo reszta armii nadal paraduje w piżamach, których są chyba ogromne zapasy.
Jednak po tych wszystkich wpadkach UCP nie ma już przyszłości i prowadzone są intensywne prace nad wdrożeniem nowego uniwersalnego wzoru kamuflażu, który nie powieli błędów poprzednika. Wiele wskazuje, że będzie to OCP (Operational Camouflage Pattern), podobno nawet w kilku odmianach, na pewno leśnej i pustynnej. Jest to wariant kamuflażu Scorpion, kolejnej ewolucji MultiCamu, ale ponoć tańszy w produkcji.
Kształtem plamek nawiązuje nieśmiało do stareńkiego woodlanda, ale inspiracje flecktarnem też dostrzegam. Został już wyfasowany w jednostkach w Afganistanie, ale zanim trafi do Polski pewnie miną jeszcze ze 2 lata, wtedy będzie można powiedzieć coś konkretnego
Wracając do UCP, mi osobiście się nawet ten wzorek podoba, pod warunkiem, że nie traktujemy go jako maskujący w plenerze, ale jako ubranko na co dzień w mieście, do pracy na działce itp., wtedy wydaje się całkiem praktyczny. Osobiście nie mam nic w UCP, choć widziałem i macałem go wielokrotnie na żywo, ale mam spodnie ABU (to tygrysie UCP) i są pancerne, a kolorystycznie idealne na polską szaro-burą zimę.
Kontraktowe sorty mundurowe (ACU) oraz wyposażenie (np. plecaki, torby, akcesoria) w UCP wyglądają na mocne i trwałe, będzie je można nosić latami.

Są niestety drogie, prawie jak każdy amerykański szpej, ale jak ktoś lubi piksele, można się skusić. Ja akurat nie lubię, o tym, dlaczego napiszę przy kolejnej okazji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz