środa, 6 sierpnia 2014

Dlaczego nasze wody i brzegi są takie paskudne?

 
Niestety większość polskich rzek i jezior nie wygląda tak ładnie, jak szlak Krutyni. Woda w nich jest brudna, przy brzegach czarny, cuchnący muł, aż trudno czasem wysiąść z łódki. Dostęp do linii brzegowej zagrodzony, nierzadko drutem kolczastym lub pod napięciem. Czasem trzeba przejść wiele kilometrów, żeby w ogóle dojść do wody, mimo tego, że grodzenie i utrudnianie dostępu do wody jest w Polsce nielegalne.
Brzegi i krajobraz szpecą tandetne, rozwalające się i niebezpieczne pomosty, jakieś budy, kiczowate dacze nowobogackich – często nielegalnie postawione. W wielu krajach brzegi wód chroni 100 m strefa, w której nie wolno niczego budować bez specjalnych pozwoleń. U nas nie szanuje się nawet mikrej 1.5 m wolnej strefy brzegowej wymaganej polskim prawem.
A skąd taka brudna woda? Płynąc, nie raz widziałem na brzegach zamaskowane, nielegalne ujścia kanalizacji, od lądu ich nie widać, od strony wody żadne służby kontrolne nie zaglądają. Dlatego hulaj dusza, piekła nie ma! W Polsce można traktować praktycznie każdy akwen jak ściek, właściwie zupełnie bezkarnie, byle nie dać się złapać na gorącym uczynku. Do tego przy brzegach mnóstwo „dzikich” wysypisk śmieci.
To często jakieś mało uczęszczane chaszcze, nikt tam nie zagląda, zwłaszcza lokalne władze – zatem to idealne miejsce na lewe wysypisko. A jak śmieci porwie wezbrana woda to jeszcze lepiej, kłopot z głowy. Typowy Polak kombinuje tak – czego nie widać albo daleko ode mnie, to nie szkodzi, dlatego syfi gdzie popadnie, byle nie w swoim obejściu. Do pustej łepetyny mu nie wpadnie, że inne podobne mu pacany robią to samo i w ten sposób wszyscy się nawzajem zaśmiecają i trują.
Skan z NIE nr 30 (1244) 25-31 Lipca 2014
Oczywiście w przyrodzie nic nie ginie i wszystko jest ze sobą połączone, ale skąd może o tym wiedzieć typowy polski brudas i śmieciarz, przecież w szkole go nie uczono czterech praw ekologii Barry Commonera. Nawet nie ma w polskiej wersji Wikipedii hasła w na ten temat. Syfy, które wpuszcza do rzek i jezior, wrócą do niego albo jego dzieci wcześniej czy później, wtedy zapłaci za swe niecne czyny zdrowiem, a nawet życiem. Prawdopodobnie jest zbyt głupi, żeby to zrozumieć, a estetyka krajobrazu jest ostatnią rzeczą, o którą się martwi.
Trudno, mogę to przeboleć, ale oprócz typowego polskiego brudasa istnieją jeszcze władze różnych szczebli, administracja, rozmaite służby i przepisy prawa. To ogromny aparat państwowy utrzymywany z naszych podatków, który w kwestiach stanu wód i brzegów praktycznie nie robi nic, oczywiście poza pobieraniem sowitych pensji. Kontrole NIKu nie pozostawiają w tej kwestii żadnych wątpliwości, jest źle i długo nie będzie lepiej.
Widać marnowanie bezcennych zasobów wody, której mamy mniej niż Egipt lub Hiszpania, brud i szpetota naszego kraju nie interesuje polityków zajętych zwyczajowo bzdurami na swój temat.
Ich nie interesuje, ale Nas powinno, ponieważ woda = życie, nasze życie.

2 komentarze:

  1. Jesteś pierwszą znaną mi osobą, która opisała to, co każdy myślący człowiek widzi od lat... Prywata, tępota, polityczne i urzędasowe pasożytnictwo jest na prządku dziennym. Co gorsza nazywają to postępem. Ale co się tu dziwować- skoro w Polsce złodziej nazywany jest biznesmenem, dziwka i celebrytka damą i wyrocznią, zaś byle partyjny sługus mężem stanu... Rzygać się chce!

    Dziękuję Ci , że miałeś odwagę o tym napisać. Oby Cię nikt nie zaskarżył o naruszenie dóbr osobistych. Bo błazenady Ci u nas dostatek [...]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwszą i nie ostatnią osobą, mam nadzieję :) Im więcej się będzie o tym mówić, im śmielej, tym szybciej problem zostanie zauważony i może coś się zmieni. Polska jest piękna, z tego Polacy są dumni i słusznie, ale mogłaby być jeszcze czysta - tego, że nie jest powinniśmy się wstydzić :(

      Usuń