piątek, 2 maja 2014

Złamana noga, zwichnięty świat

Właśnie ukazał się nowe wydanie magazynu literackiego „Aha!”. Jak poprzednio znaleźć w nim można świetne artykuły Andrzeja Jara, który jak się wydaje jest spiritus movens całego przedsięwzięcia jakim jest to pismo.
Cały numer warto przeczytać, ale w kontekście idei minibwp polecam zwłaszcza tytułowy artykuł Złamana noga, zwichnięty świat oraz Ile mamy misiów?
Wrażliwość Andrzeja Jara zachęciła mnie też mocno do bliższego zapoznania się z myślą Jerzego Nowosielskiego, którego do tej pory kojarzyłem raczej jako cenionego malarza, plastyka, a okazuje się także etycznie bardzo wrażliwy:
"[...] wiem, że w Polsce istnieje chrześcijaństwo i to właśnie chrześcijaństwo jest ślepe na cierpienia zwierząt, czyli istot biologicznie nam najbliższych.
Wiem, że chrześcijaństwo, wywodzące swój rodowód z Biblii, czyli z ksiąg Starego i Nowego Testamentu, w tych księgach znajduje tylko bardzo nikłe bodźce do działania miłosiernego w stosunku do swych najbliższych krewnych. Na tym stoi cała antropocentryczna teologia zbawienia. Ale gdyby tak Biblię przeczytać trochę inaczej, tak jak radzą niektórzy ezoterycy żydowscy, to tam ważne jest to, co napisane, ale jeszcze ważniejsze to, co między literami. A już najważniejsze to, co na obrzeżach tekstu. Co to jest Baranek Boży? Zarżnięty w noc Paschy? Przecież to go musiało boleć. Śmierć przez zarżnięcie jest bólem bólów. A to miało być właśnie obrazem śmierci Chrystusa. Przecież jest jakaś więź między cierpieniem i cierpieniem. Weźmy tekst z Eklezjasty: „Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt. Bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce: Powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca. Któż pozna, czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół do ziemi?” – tak rozmyślał uczony Żyd hellenista w okolicach II wieku przed Chrystusem.
To co napisałem, właściwie już powinno wystarczyć. Zwierzęta cierpią tak jak my, z mocy okrutnego prawa natury, na co nie mamy wpływu, ale cierpią, i to okrutnie, niewyobrażalnie, z naszych ludzkich rąk."
(Cytat za: Ślepota chrześcijan)

Jako rozwinięcie tej tematyki, polecam ciekawy esej ks. Paprockiego, chodzi zwłaszcza o niezwykłą koncepcję Nowosielskiego, która otwiera furtkę dla dowartościowania zwierząt w ramach chrześcijańskiej teologii jako aniołów w stanie kenozy.

PS
A samo pismo "Aha!" dodaję na stałe do linków z boku bloga, bo jest tego warte.

1 komentarz:

  1. Zwierzęta cierpią tak jak ludzie i podobnie jak ludzie...kochają. Zgadzam się z Nowosielskim kiedy mówi, że człowiek w niczym nie przewyższa zwierząt. Nasze poczucie wyższości jest po prostu ...ułudą.

    OdpowiedzUsuń