sobota, 10 maja 2014

Kukri raz jeszcze

Kukri to dziwny nóż, wabi kształtem, ale i odstrasza egzotyką. Do czego komu w Polsce takie cudactwo? Czy nie lepsza zwykła finka i jakaś nieduża siekierka, żeby „opędzić” biwakowe potrzeby?
Ponieważ kukri mi się od dawna podobało, to nie dawało spokoju pytanie: dlaczego cieszy się na świecie taką popularnością, wręcz sławą? Czy chodzi li tylko o szpan fikuśnym ostrzem?
Postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę zapoznania się z tym narzędziem oraz gruntowniej niż poprzednio przegrzebałem ten temat w Internecie. Najlepsza strona na ten temat jest chyba ta www.kukriblades.com.
Obiektem ponownego testu był ubiegłoroczny model maczety firmy Cold Steel o nazwie Royal Kukri Machete. Niech „królewska” nazwa nikogo nie zmyli, to budżetowa taniocha za kilkadziesiąt dolarów, prawdziwe noże kukri tej firmy i innych są o wiele droższe. Jednak się skusiłem, bo w odróżnieniu od wcześniejszych modeli kukri-maczet Cold Steela kształt wreszcie mi się spodobał – estetyka jak zwykle przeważa u mnie nad intelektem ;)
Czytałem też zachęcające opinie testerów i chciałem w końcu się przekonać, jak to z tym kukri naprawdę jest – tylko marketingowa ściema, czy jednak jakieś zalety?
Na sponsora testów nie mam co liczyć, zatem sprzedałem to i owo na Allegro i sprawiłem sobie własnego kukrasa. Po rozpakowaniu nie zachwycał, widać, że producent oszczędzał na czym się tylko dało. Z tego powodu przez chwilę nosiłem się nawet z zamiarem zwrotu, ale pomyślałem, że skoro już jest, to zanim odeślę, pójdę chociaż na chwilę do lasku i sprawdzę, jak się sprawuje to „cudo” Made in South Africa w praktyce.

Oto wnioski z testu i internetowej kwerendy
Kształt kukri (nawet tak budżetowego) to jednak nie tylko pic i lans. Zwłaszcza dobrze dobrany kąt zakrzywienia głowni i wyważenie zmniejsza, a nawet eliminuje dodatkowy ruch nadgarstka przy zamachu, a przy tym ręka się mniej męczy. Działa to mniej więcej tak samo, jak wygięcie dobrze wyprofilowanego styliska toporka.
Dzięki temu kukri pasuje do pracy w pozycji na siedząco, w kucki itp. Do pracy na stojąco lepsza chyba jest maczeta wygięta w drugą stronę, typu latino, golok, parang itp.
W swojej ojczyźnie kukri jest nożem uniwersalnym, służy jako maczeta, siekierka, tasak do tuszy, siekania mięsa, warzyw, duży nóż kuchenny oraz broń – zakrzywiony mały miecz, którym można dźgać, a nawet odrąbać głowę jednym zamachem. Opisał to nawet Melchior Wańkowicz, który podziwiał waleczność Gurkhów w bitwie pod Monte Cassino.
We wszystkich tych zastosowaniach kukri sprawdza się nieco gorzej niż dedykowane do danej czynności narzędzie. M.in. dlatego oryginalne kukri zawsze mają w pochwie kieszonkę na mały nożyk, który nosi się jako uzupełnienie dużego ostrza do precyzyjnych prac. Zaś do tych najcięższych robót używało się po prostu topora jak wszędzie na świecie – Gurkhowie kochają i czczą kukri, ale nie są idiotami i gdy trzeba, zastępują kukri czymś bardziej stosownym.
Pewne niedostatki kukri, które wynikają z uniwersalności tego narzędzia, niweluje wprawa, z jaką posługują się nim rodzimi użytkownicy, mają czas się wyćwiczyć, zaczynają bowiem go używać już w wieku kilku lat.
Europejczykowi trudno tak sprawnie posługiwać się kukri, ponieważ kulturowo przyzwyczajony jest do innych ostrzy, ale i nasi miłośnicy kukri też potrafią dokonywać nim cudów zręczności. To tylko kwestia wprawy i dobrego modelu tego noża. Większość dostępnych w handlu noży i maczet określanych mianem kukri ma z kukri tylko wspólną nazwę i jakieś ogólne zarysy kształtu. Wyważenie, szlif głowni, wymodelowanie rękojeści dalece odbiega od oryginału i efekty pracy takim narzędziem są po prostu marne, można się nawet zniechęcić. Wiem coś o tym, bo już próbowałem. Gdy wpadła mi w łapki przyzwoitsza wersja kukri od razu poczułem, że to narzędzie nie od parady. Przy rąbaniu nie odbiega wiele skutecznością od siekierki o zbliżonej wadze.
A poza tym można tym zakrzywionym ostrzem wykonać wiele prac obozowych, a nawet kuchennych, których siekierką nie da się zrobić albo będzie to niewygodne.
Jeśli kogoś nie pociąga kształt kukri lub nie lubi eksperymentować, to niech sobie odpuści i używa tradycyjnie toporka, noża i ewentualnie klasycznej maczety ze sklepu ogrodniczego. Ale gdy kogoś kuszą nietypowe kształty, chce się pobawić, poćwiczyć nadgarstek i nauczyć ciało nowych ruchów, to kukri dostarczy sporo interesujących wrażeń i wraz z nabywaniem umiejętności w posługiwaniu się tym nepalskim ostrzem może stać się naprawdę użytecznym narzędziem, a nawet groźną bronią.
Tym wpisem przywracam honor kukri, które rok temu tak niezasłużenie zjechałem z powodu swojej ignorancji.


PS
Jak się pewnie domyślacie, po powrocie z lasku zmieniłem zdanie i Cold Steel Royal Kukri Machete zostaje, za to dotychczasowa maczeta wylądowała na Allegro :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz