środa, 26 lutego 2014

Zimowa Drwęca - dalszy ciąg zimowych wspomnień

I pomyśleć, że płynąłem tędy w maju i sierpniu, jakże wtedy było zielono i złociście, teraz okowy lodu nie dają większych szans na spływ, choć nie ukrywam, że przez chwilę miałem chętkę, aby choć kawałek popłynąć. I dobrze, że nie doszło do realizacji pomysłu, na fotkach akurat tego nie widać, ale na zakrętach przewężonych drzewami i lodem nurt robił się bardzo wartki, wciągał łapczywie w głębinę spore kawały kry, kto wie, co zrobiłby z łódką?
Przymusowe nurkowanie podlodowe nie należy do moich ulubionych sportów, ale zimowe włóczęgi wzdłużrzeczne jak najbardziej. Tanie, przyjemne i zdrowe – polecam uprawianie, samemu lub w grupach :)



Miejsce sierpniowego wodowania kanu.



















Choinkowo

 A powiadają, że dęby gubią liście jesienią?
Po kilku godzinach zimowej łazęgi buty nabierają charakteru :)

Wszędzie te kury, a sio! ;)

2 komentarze:

  1. A u nas we Wrocławiu śnieg to ledwie wspomnienie :) Słoneczna aura sprzyja zwierzętom, lecz nie ich obserwatorom. Ciężko wypatrzyć bażanta wśród zarośli. Pozazdrościć spotkania takiej "kury".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, u nas też przedwiośnie, to styczniowe fotki :)

      Usuń