wtorek, 4 lutego 2014

Aha - pamiętajcie o ogrodach

Dzięki nieocenionej Siostrze przeczytałem niedawno bardzo dobry artykuł Andrzeja Jara w styczniowym numerze internetowej wersji pisma "Aha", wydawanego w Vancouver przez kanadyjskich polonusów. Ponieważ tekst dość trudno wyłuskać z całego numeru, zamieszczam link do wersji pdf i całość poniżej.
Trzeba otworzyć osobno i powiększyć
albo zapisać na dysku
 To świetny artykuł, bardzo rzeczowy i w stylu, który lubię, nie mogłem się powstrzymać od podzielenia się nim z innymi na blogu. Gazetka chyba dość niszowa, ale warto ją rozpropagować.
Początek (z premierem Harperem) przypomina mi znaną historyjkę, istnieje wiele wersji, tę znalazłem kiedyś w sieci:
“…Pewien niezwykle bogaty biznesmen jeżdżąc do pracy swoją limuzyną, codziennie mijał mostek na niewielkiej rzeczce. Zawsze kiedy tamtędy przejeżdżał, widział bardzo skromnie ubranego Indianina, który łowił ryby. Przedsiębiorca był człowiekiem wrażliwym i bardzo żal mu było biedaka. Pewnego razu nie wytrzymał, zaparkował limuzynę obok mostu i zszedł do Indianina.
- Dlaczego tak się męczysz z tą wędką – zagaił. – Przecież mógłbyś pożyczyć sieć.
- Ale po co? – spokojnie zapytał Indianin, nie odrywając oczu os spławika.
- Bo wtedy nałowiłbyś więcej ryb i mógłbyś je sprzedać.
- Ale po co? – dopytywał się Indianin.
- Bo za zarobione pieniądze mógłbyś kupić trzy własne sieci.
- Aha. – Pokiwał głową wędkarz. – Ale po co?
- Bo jakbyś miał trzy sieci – tłumaczył biznesmen – mógłbyś zacząć łowić na morzu.
- Ale po co?
- Bo w morzu jest więcej ryb. I gdybyś ciężko pracował, po jakimś czasie stać by cię było kupić własny trawler.
- Ale po co? – nie dawał za wygraną Indianin.
- Bo ten trawler w krótkim czasie zarobiłby na następne trzy statki i ani byś się obejrzał, a
byłbyś właścicielem całej flotylli.
- Ale po co?
- Bo dzięki zyskom mógłbyś kupić bank, wybudować hotel, otworzyć kasyno, uruchomić linię lotniczą, wejść na giełdę – biznesmen był w swoim żywiole.
- Pewnie tak, ale po co? – powtarzał jak papuga Indianin.
- Bo wtedy nareszcie miałbyś już tyle kasy, że mógłbyś robić to, co chcesz.
Indianin leniwie oderwał wzrok od spławika, spojrzał na biznesmena i z niezmąconym spokojem powiedział:
- Ja właśnie robię to, co chcę”.
Krzysztof Czarnota “Niosąca radość”
(to chyba źródło, ale powiastka jest powszechnie znana w wielu wariantach) 

Od lat prześladuje mnie przesłanie tej historyjki, nawet ten blog jest tego wyrazem, ale cóż, większość ludzi wokół mnie myśli raczej jak ten biznesmen :(

1 komentarz:

  1. Bezpieczny rurociąg nie istnieje, więc mieszkańcy obdarzonej piękną naturą Brytyjskiej Kolumbii będą postawieni w sytuacji wyboru: może zorganizują referendum, by zdecydowanie większością głosów odrzucic rurociąg Kinder Morgan, którym - w przeciwnym razie - na pewno popłynie najbrudniejsza ropa, bo odzyskiwana z piasków bituminicznych położonych w sąsiadującej prowincji, Albercie, albo zostaną przekupieni petro-dolarami, mając nadzieję, że nigdy nie dojdzie do katastrofy ekologicznej, nawet jak rurka pęknie i bitumin zaleje najpiękniejsze, ciągle dziewicze, tereny B.C.. Póki co chcą wysłac list otwarty do ludności Chin, by ta stanęła w obronie zagrożonego rozlewem ropy 'spirit bear'? Good luck! Chińczycy przecież nie obronili nawet własnej natury przed katastrofę ekologiczną. Im jest potrzebna energia, dużo energii, a nie jakiś tam 'spirit bear', nawet jeśli jest tak samo rzadki i piękny jak chińska panda.

    OdpowiedzUsuń