wtorek, 30 grudnia 2014

Na Hawajach mają gorzej :)

 
Tak dziś wyglądają hawajskie plaże, a ja się przejmuję śmieciami na bałtyckich plażach, czas się odzwyczaić od tej niezdrowej ekscytacji i cieszyć tym co mamy.
Tu oryginalny filmik, niezła jakość, a tu w polskim tłumaczeniu.
A tu ładny zimowy filmik, moja okolica o tej porze wygląda podobnie. Śmieci litościwie przykrywa śnieg i wtedy nawet Hawaje się nie umywają do naszej przyrody :)

PS
Ten wpis miał w założeniu lekki, żartobliwy charakter, żeby poprawić sobie i innym humor w krótkie zimowe dzionki, ale komentarz trochę sprowadził mnie na ziemię, dlatego jako uzupełnienie tematu bardzo ciekawy film:

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Eko-taliban

Taliban słowo pochodzenia pasztuńskiego określające uczniów szkoły koranicznej, liczba mnoga słowa talib — uczeń. W połowie lat 90. grupa kilkudziesięciu takich uczniów pod światłym przewodem mułły Mohammada Omara stworzyła zalążek sunnickiego (islamskiego) ruchu politycznego i wojskowego określanego nazwą taliban lub talibowie, który rychło przejął władzę w Afganistanie tworząc taliban. Cechuje go skrajny fanatyzm religijny, wyjątkowo ortodoksyjna interpretacja szariatu, nietolerancja wobec innych wyznań, nawet szyitów.

środa, 17 grudnia 2014

Hipokryzja ekologów

Aktywistom społecznego ruchu ochrony środowiska, nazywanym tyleż uporczywie co błędnie „ekologami” często zarzuca się hipokryzję, ponieważ żyją niezgodnie z głoszonymi przez siebie ideami. Krótko mówiąc, uprawiają „dulszczyznę”, ponieważ krytykują wycinanie lasów, a przy tym używają papieru lub krzesła, a nawet mieszkają w drewnianych domach i palą w piecu drewnem. Albo jedzą mięso, a zarazem krytykują myśliwych, tudzież sprzeciwiają się budowie obwodnicy, a przecież jeżdżą samochodami. Tego typu „argumentów” naczytałem się, nasłuchałem już setki, a może tysiące i co z tego wynika?

czwartek, 11 grudnia 2014

Wycinanie życia

Jeden obraz mówi więcej niż 1000 słów - wycinając las, każdy las, praktycznie dekapitujemy zamieszkujące go istoty.
Choć kampania dla której powstały te grafiki dotyczy lasów tropikalnych, to dokładnie to samo dzieje się w polskich lasach, tyle że na obrazach powinny się znaleźć głowy rysi, niedźwiedzi, wilków, dzięciołów i tysięcy małych stworzonek, o których nawet nie mamy pojęcia.
Więcej obrazków z tekstem tutaj, a  tu oryginały w dużej rozdzielczości.

wtorek, 9 grudnia 2014

Polowanie z nagonką się zaczęło...

Apel o wsparcie, znaleziony na facebooku link do źródła
Prokuratura Białystok północ „młotkuje” założyciela ruchu „ludzie przeciw myśliwym
Kochani spełnia się najczarniejszy scenariusz jaki mogliśmy sobie wyobrazić. Wielokrotnie ostrzegaliście, że ujawnianie przestępstw myśliwych narusza interesy uprzywilejowanej kasty, ludzi wpływowych tworzących swego rodzaju sojusz. Ludzi, których łączy pasja zabijania, posiadających władzę wynikającą z zajmowanych stanowisk. Mieliście rację. W środę na zlecenie prokuratury przeszukana została siedziba stowarzyszenia Dom na Młynowej "Trzyrzecze", które w naszym imieniu składało doniesienia o przestępstwach myśliwych. Na wtorek wezwano do prokuratury Białystok- Północ jako podejrzanego założyciela LPM - Rafała Gawła. W piątek zablokowano jego konto bankowe pozbawiając całkowicie środków do życia i środków niezbędnych do opłacenia pomocy prawnej.
Rafał Gaweł powołując do życia LPM zmienił odbiór społeczny myśliwych, ujawnił opinii publicznej setki przestępstw. W ostatnim czasie dzięki niemu cała Polska dowiedziała się o przekrętach myśliwych o wartości kilkudziesięciu milionów złotych, skutecznie zmierzał do wprowadzenia zmian w prawie łowieckim.
Od roku docierały do nas sygnały, że prokuratura zarzuciła sieć, sprawdzano jego dawne miejsca pracy, przepytywano znajomych, sprawdzano każdą możliwą informację dzięki której można by było znaleźć na niego "kwity". Z tego wszystkiego ulepiono absurdalny akt oskarżenia składający się z dziesiątków drobnych przewinień. Jak wygląda dowiemy się we wtorek. Pikanterii w całej sprawie dodaje fakt, że to właśnie Rafał Gaweł skompromitował rok temu prokuraturę Białystok- Północ ujawniając uzasadnienie jednego z pracujących tam prokuratorów, który uznał swastykę znajdującą się na jednym z białostockich murów za "hinduski znak szczęścia".
Prosimy udostępniajcie tą wiadomość bo tylko nagłośnienie sprawy może ostudzić działania prokuratorów, które wydają się być zemstą za działalność Rafała.
Jeśli macie Państwo taką możliwość prosimy też o wpłaty nawet bardzo drobnych kwot na pomoc prawną. Liczy się każdy grosz. Nie pozwólmy zamknąć nam ust.

Wpłaty prosimy dokonywać na następujące dane:

Stowarzyszenie - Trzyrzecze
ul Młynowa 19
15-404 Białystok
BGŻ 36 2030 004 5111 0000 0039 11370
tytuł: pomoc prawna

lub poprzez Pay Pal (przycisk do systemu PayPal znajduje się na stronie www.trzyrzecze.pl )

niedziela, 30 listopada 2014

Leave No Trace na odwyrtkę :)

"Ognisko musi być widoczne z gołym okiem z kosmosu! Inaczej się nie liczy. Chłopaki z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej muszą wiedzieć, że bawisz się lepiej niż oni! Warto też połamać kilka świeżych drzew. Odrobina maskowania ogniska zielonymi liśćmi i dużo dymu jeszcze nikomu nie zaszkodziły. A! Rozpalonego i opuszczonego ognia nie zasikujemy, nie zalewamy wodą, ani nie zasypujemy ziemią. Zwłaszcza na torfowiskach. Trzeba zostawić po sobie jakiś ślad dla przyszłych pokoleń.
Cały czas pamiętaj o śmieceniu. Dookoła wypalonej ściółki porozrzucaj w równomiernych odstępach puszki i butelki, a torebki foliowe porozwieszaj na krzakach. Część śmieci możesz wrzucić do ognia, ale uważaj, żeby się nie spaliły za bardzo, bo ktoś mógłby pomylić Cię z harcerską hołotą."
To był fragment krótkiego kursu jak być mendą w lesie, znaleziony jak zwykle przypadkiem przy szukaniu czegoś zupełnie innego. Inne wpisy autora równie zabawne, w ogóle cały blog "Pieczenie w dupie" wart uwagi, choć zapewne styl może niektórych razić, mnie akurat bawi :)

sobota, 22 listopada 2014

Złudny optymizm

I znów będę się powtarzał i nudził, ale taki to już urok tego bloga i życia w ogóle – brak fajerwerków, powtarzalność i cykle są jego chlebem powszednim.
Pisałem już o tym tu i tu, że technologicznych cudów ratujących świat rodem z literatury SF już nie będzie i trzeba się w końcu przyzwyczaić do życia na tej siermiężnej i pełnej ograniczeń Ziemi. Mnie osobiście to wcale nie martwi, wręcz przeciwnie, pasjami lubię naszą planetę, tym bardziej że przy odrobinie dobrej woli może być prawie rajem – dlaczego nie jest, to zupełnie inna kwestia i pewnie jeszcze nie raz do niej powrócę.

środa, 19 listopada 2014

Zaginione plemię - mistrzowie minibwp

Czytałem tę książkę z premedytacją tak długo. W małych porcjach, nieśpiesznie i z namaszczeniem, bo jest po prostu świetną lekturą, którą w odróżnieniu od wielu innych można się delektować, a bytowanie w pierwotnym lesie, choćby na skrzydłach wyobraźni jest wartością samą w sobie.

wtorek, 11 listopada 2014

niedziela, 9 listopada 2014

Światełko w plastikowym tunelu

Polska ustami Małgorzaty Szymborskiej, dyrektorki departamentu gospodarki odpadami w Ministerstwie Środowiska, poparła nowe europejskie przepisy ograniczające użycie wstrętnych foliowych "reklamówek", które szpecą nasze lasy i wody oraz zagrażają zwierzętom.

poniedziałek, 20 października 2014

Nie ma to jak dobra zabawa

Hubertus 2014 w Spale. Jak się bawić to się bawić, myśliwi nie przepuszczą żadnej okazji żeby pochwalić się swoim krwawym procederem. Zwróćcie uwagę ile tam dzieciaków. Wprawdzie dzień św. Huberta dopiero 3 listopada, ale dlaczego nie zabawić się już dziś.
Co ciekawe św. Hubert został świętym właśnie dlatego, że zrezygnował z polowań - zwłaszcza na jelenie, dlaczego zatem myśliwi obrali go za swego patrona pozostaje dla mnie wielką zagadką.
Jak podaje Wikipedia: "W tradycji ludowej św. Hubert czczony jest także jako patron lunatyków i chorych na epilepsję.", może to coś wyjaśnia?

środa, 15 października 2014

Wzór może zawieść

"Można się jednak nauczyć rozpoznawania zamaskowanych zwierząt, a zwłaszcza określonych typów kamuflażu - twierdzą naukowcy z University of Exeter i University of Cambridge. Przeprowadzili oni badanie, w którym rolę drapieżników odegrali ochotnicy. Angażując się w specjalną, komputerową grę - szukali oni na monitorze zamaskowanych ciem.

niedziela, 12 października 2014

Nie świń w lesie!

  
 
 

Atak Scorpiona, czyli wielka wtopa z UCP

Uniwersalny wzór kamuflażu UCP (Universal Camouflage Pattern) okazał się spektakularną porażką amerykańskich służb mundurowych. Do dzisiaj nie wiadomo, dlaczego zainwestowano 5 mld $ w program zmiany wzoru maskującego na taki, który od początku wyglądał na bubel. W 2009 sprawa trafiła nawet do kongresu i ma to wyjaśnić specjalna komisja na wysokim szczeblu.

środa, 8 października 2014

Flecktarn – mój ulubiony kamuflaż

Dlaczego akurat flecktarn, trudno powiedzieć, jak większość Polaków z powodu zaszłości historycznych nie przepadam za Niemcami, a flecktarn to źródłowo niemiecki kamuflaż. Na pewnym forum rozgorzała nawet dyskusja – czy wypada Polakowi doszywać do munduru w tym kamo polską flagę. Moim zdaniem przypisywanie kompozycji plam i kolorów konotacji narodowych to naditerpretacja. Owszem flecktarn kompozycyjnie odwołuje się do wzorów niemieckich kamuflaży z lat II wojny światowej, ale bez przesady, nie symbolizuje w ten sposób nazizmu. A jeśli nawet tak się komuś kojarzy, to co powiedzieć o polskich grupach rekonstrukcyjnych, które paradują w niemieckich, ss-mańskich mundurach, hełmach, czapkach bez najmniejszej żenady? Także tych, które odtwarzają oddziały partyzanckie, zwłaszcza powstańców warszawskich.

poniedziałek, 6 października 2014

Jesienne słońce

Ostatnimi dniami spacery w pobliskim lasku sprawiają mi nadzwyczajną przyjemność, ponieważ o tej porze roku zieleń przełamują kolory jesieni, przede wszystkim żółcienie i pomarańcze, za chwilę dołączą do nich czerwienie i brązy. Bardzo lubię tę porę roku, słońce jeszcze jest mocne i cudownie prześwietla kolorowe liście.

środa, 1 października 2014

Szemrzące minibwp

Wracając z wyjazdu służbowego miałem w końcu okazję odwiedzić Roztocze. Z dawna słyszałem o przyrodniczym pięknie tej krainy, ale jakoś nie było okazji tam zawitać.

wtorek, 16 września 2014

Schyłek lata

Koniec lata ma w sobie wiele uroku, kończy się wakacyjno-urlopowy zgiełk, przyroda może odpocząć od hord turystów i zregenerować się, zanim zadepczą i zaśmiecą ją ponownie.

sobota, 6 września 2014

Z wizytą u Newerlego

O Igorze Abramowie Newerlym już pisałem, trudno dodać coś więcej, zamiast kolejnych dywagacji na jego temat zachęcam do lektury jego książek zanim znikną z bibliotek ich ostatnie zużyte egzemplarze. Nowych wydań nie należy się rychło spodziewać, bo tacy pisarze dzisiaj nie są w modzie, a szkoda.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Wykrakałem :(

Dopiero co pisałem o bezkarnym zanieczyszczaniu i zatruwaniu wód w Polsce i proszę, rzeka nad którą się wychowałem zatruta na odcinku 8 km :(
To jakaś czarna seria, najpierw mazut w Wiśle, potem ścieki w Zatoce Puckiej, teraz wytrute ryby, a nawet żaby w Nysie Kłodzkiej.
Czy Polacy oszaleli? Wydaje im się, że będzie można żyć bez czystej wody? Dlaczego kary za takie czyny są tak śmiesznie niskie, podobnie jak za wywożenie śmieci lasów itp - 500 zł mandatu. To po prostu kpina.
Poniżej tego skażonego odcinka Nysy Kłodzkiej są dwa sztuczne jeziora (zbiorniki retencyjne), gdzie są ośrodki wypoczynkowe i kąpieliska. Czy kąpiel będzie bezpieczna? Czy w ogóle ktoś to sprawdzi? Sanepid od tego roku już nie ma obowiązku badania wody w kąpieliskach, robi to na zlecenie i koszt organizatora kąpielisk, zwykle władz gminy. Gminy oszczędzają i badanych kąpielisk jest już w Polsce znikoma ilość np. na Warmii i Mazurach, gdzie są setki (tylko tych większych) jezior jest raptem 13 zbadanych kąpielisk!!!
Nie ma kontroli stanu wód, nie ma problemu dla lokalnej administracji - a jak się zatrujecie, to wasz problem frajerzy.

sobota, 9 sierpnia 2014

Wodniackie minibwp od kuchni

Spływ to nie tylko ładne widoczki, zamieszczam je zwykle, bo znajomi proszą i miło popatrzeć, a ponadto jeden obrazek wart 1000 słów, jeśli chodzi o przedstawienie uroków przyrody. Jednak poza widoczkami jest jeszcze tzw. proza życia, która w minibwp jest nie mniej ważna niż wrażenia estetyczne. W minibwp chodzi właśnie o bytowanie w przyrodzie, które jest wartością samą w sobie. Ono nas kręci najbardziej. Dziś kilka migawek z minimalistycznej codzienności na spływie.

piątek, 8 sierpnia 2014

Etyka bytowania w przyrodzie - Leave No Trace

W jednym z moich pierwszych wpisów napisałem tak:
„Wszelakiego sprzętu i wyposażenia turystycznego jest tyle, że każdy może je sobie stosunkowo niewielkim kosztem skompletować, tak aby po jego bytności w przyrodzie zostały tylko ślady na trawie, piasku, ewentualnie wypalony krąg jakiegoś małego ogniska. Więcej w dzisiejszych czasach naprawdę nie wypada, dajmy pożyć roślinom i zwierzętom, dość już im zabraliśmy.”
Dziś wiem, że są na świecie ludzie, którzy nie zostawiają nawet wypalonego kręgu małego ogniska, ponieważ używają misy ogniowej.
Odkryłem to gdy znalazłem w internecie informacje o amerykańskiej inicjatywie Leave No Trace. Outdoor Ethics.

środa, 6 sierpnia 2014

Dlaczego nasze wody i brzegi są takie paskudne?

 
Niestety większość polskich rzek i jezior nie wygląda tak ładnie, jak szlak Krutyni. Woda w nich jest brudna, przy brzegach czarny, cuchnący muł, aż trudno czasem wysiąść z łódki. Dostęp do linii brzegowej zagrodzony, nierzadko drutem kolczastym lub pod napięciem. Czasem trzeba przejść wiele kilometrów, żeby w ogóle dojść do wody, mimo tego, że grodzenie i utrudnianie dostępu do wody jest w Polsce nielegalne.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Szlak Krutyni – uroki czystej biofilii

Dzisiaj nietypowe sprawozdanie z bytowania, nie będzie szczegółowej relacji, ponieważ opisów szlaku Krutyni w internecie pełno, każdy znajdzie bez trudu potrzebne wskazówki praktyczne.
W zamian garść refleksji po w sumie kilkunastu dniach i prawie 300 km wiosłowania po tych uroczych wodach.
Moja przygoda z Krutynią zaczęła się ponad rok temu, kiedy w końcu udało się zorganizować kilkudniowy wypadzik na tę piękną i czystą rzekę, o której marzyłem od lat.

niedziela, 6 lipca 2014

W końcu coś pozytywnego

Ktoś w Elblągu wpadł na mądry pomysł:
„Samorząd Elbląga przy współpracy z miejską spółką i urzędem pracy powołał ekopatrole, które m.in. lokalizują w mieście dzikie wysypiska śmieci i uczą mieszkańców sortowania odpadów. […]

niedziela, 8 czerwca 2014

Lasy i mądrość

Dzisiaj na wyspie...
Na jednym z moich ulubionych blogów pojawił się dziś świetny wpis na temat lasu – bardzo się ucieszyłem, że także inni niemalże tak samo jak ja czują, rozumieją las i przyrodę w ogóle, a także bardzo podobnie widzą rolę i miejsce człowieka na tym świecie. Na zachętę do lektury kilka cytatów:
„Lasy – najwspanialsze złożone, splecione ze sobą wspólnoty – posiadają pewną postać mądrości. Wiem, że nie jestem osamotniona w swojej regularnej tęsknocie za zanurzeniem w ich wielobarwnej, tajemniczej plątaninie. Być może ten impuls ma pierwotne korzenie. Wywołują we mnie trwogę i podziw te potężne sieci istot, trwające wspólnie w dynamicznej równowadze poprzez niezliczone, doskonale dopasowane, ekologiczne relacje wewnętrzne; współbrzmiące we wzajemnie ewoluującej symfonii współpracy w czasie i przestrzeni.[…]
Cywilizacja i lasy mogą niemal uchodzić za wzajemną antytezę; cywilizacja to przejaw naszych linearnych obsesji, rozdzielonych linii życia i śmierci, wtłoczonych siłą w świat nad- i podziemny – rezultatem powstrzymania ich naturalnej zamiany jest nierównowaga i kataklizm. Z drugiej strony lasy ucieleśniają niekończące się, kołowe cykle życia i śmierci, są depozytariuszami naszego strachu przed przegraną na ich rzecz, a zatem miejscami, które bez skrupułów niszczymy wraz ze swoistą wiedzą i mądrością, jakie skrywają. […]
Mam nadzieję, że cel niniejszej argumentacji staje się jasny: musimy zaakceptować i poddać się cyklicznej naturze rzeczy oraz uczestnictwie w częściach cyklu odpowiadających zarówno za śmierć, jak i życie. Aby wywołać taką kulturową zmianę, musielibyśmy zaakceptować nasz strach. Strach wyprowadził nas z lasu, ale nie możemy wyciąć go maczetą; będzie wyrastał za nami. Musielibyśmy zawrócić i uznać go z miłością, pokorą i odwagą; złączyć się z nim i wszystkim, co skomplikowane i niepoznawalne, ponieważ jest częścią nas. […]”

czwartek, 5 czerwca 2014

Czy minibwp ma coś wspólnego z polityką?

Oczywiście, że ma, choć na pierwszy rzut oka może  się to wydawać niedorzeczne. Co łażenie, siedzenie w chaszczach i szuwarach, kontemplowanie kwiatków, żab i robali, może mieć wspólnego z polityką? 
W dzisiejszych czasach niebywałego zagęszczenia ludzi na tej planecie i niesłychanej antropopresji praktycznie wszystko, co robimy ma polityczne znaczenie.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Old Town Guide 160 – sprawozdanie z używania

O tym dlaczego kanu już pisałem, a dziś bliżej czym konkretnie pływam, czyli jak się sprawuje Old Town Guide 160.
Używam tego modelu już prawie rok, wiele jezior i kilka rzek zaliczyło, zatem już mogę pokusić się o mini recenzję. Nie mam wielkiego wodniackiego doświadczenia, ale na kilku różnych typach kanu pływałem, łącznie ze składanym i pneumatycznym. W porównaniu z innymi Guide 160 wyróżnia się potężną stabilnością i ogromną ładownością.

sobota, 31 maja 2014

Majowa Omulwia cz. 2

Z miejscem na nocleg na tym odcinku rzeki nie jest tak łatwo, dookoła same mokradła albo niezbyt przyjazne pokrzywowe chaszcze, jedyna miejscówka dogodna do lądowania, sucha i w miarę równa okazała się miejscem podjazdu dla organizatorów spływów. Perspektywa rozjechania namiotu z rana przez zaspanego kierowcę z przyczepą kajaków, ewentualnie pobudka w postaci hałaśliwej ekipy niedzielnych kajakarzy jakoś nam się nie uśmiechała.

piątek, 30 maja 2014

Moskitiera i płachta – zawsze się przyda

W czym bytować, nocować na dłuższym minibwp? Najwygodniej w dobrym namiocie, ale jak dopisuje pogoda, to znacznie przyjemniej bez, ale niestety przez większą część cieplejszej pory roku komary dają popalić, dlatego moskitiera bardzo się przydaje. Deszcz też lubi sobie u nas popadać, nawet w lipcu, więc coś na moskitierę by się przydało. Najbardziej uniwersalna, choć niekoniecznie najwygodniejsza jest prosta płachta biwakowa, występuje też pod nazwą tarp, basha, celta, a nawet parapluch :)

Majowa Omulwia cz. 1

Dwa lata temu zauroczyła mnie Omulwia, może dlatego, że spokojny sierpniowy spływ, u schyłku lata, sprzyjał miłym, nostalgicznym nastrojom. Kilka dni temu udało się zorganizować minibwp na Omulwi jeszcze raz. Upalny majowy weekend rzadko się zdarza, a jeszcze rzadziej w taki weekend udaje się wyrwać z nawału codziennych obowiązków na łono natury. Przy okazji dobra rada: nie czekajcie na lepszą okazję, łudząc się, że obowiązków ubędzie, a pogoda innym razem dopisze. Z doświadczenia wiem, że kierat codzienności nigdy nie przestaje się kręcić, a pogoda w Polsce z reguły bywa gorsza niż lepsza. Gdy piszę te słowa, siąpi deszcz, a za oknem ledwo naście stopni, w nocy ma być kilka, a tydzień temu były prawie 30-stopniowe upały, ciepłe noce i żadnego deszczu.

Wyzwanie - reblogged z "kapelusików"

Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie skopiować z Podejmujemy wyzwanie rzucone przez Siostrę Dajrotę! Kto następny? :)

czwartek, 29 maja 2014

Razem czy osobno

 Mnóstwo ludzi rusza w plener, sprzyja temu ciepła wiosna i ładna pogoda, na spacerach z psem co chwila kogoś mijam. Myślę sobie – przyjemniej byłoby wyruszać na minibwp w towarzystwie, zwłaszcza na dłuższe wyprawy, milej, bezpieczniej i w ogóle jakoś tak raźniej. Niestety nie jest to takie proste, ponieważ większością grup, które udają się na łono przyrody, kierują zgoła inne motywacje niż moje.

sobota, 10 maja 2014

Kukri raz jeszcze

Kukri to dziwny nóż, wabi kształtem, ale i odstrasza egzotyką. Do czego komu w Polsce takie cudactwo? Czy nie lepsza zwykła finka i jakaś nieduża siekierka, żeby „opędzić” biwakowe potrzeby?
Ponieważ kukri mi się od dawna podobało, to nie dawało spokoju pytanie: dlaczego cieszy się na świecie taką popularnością, wręcz sławą? Czy chodzi li tylko o szpan fikuśnym ostrzem?

piątek, 2 maja 2014

Złamana noga, zwichnięty świat

Właśnie ukazał się nowe wydanie magazynu literackiego „Aha!”. Jak poprzednio znaleźć w nim można świetne artykuły Andrzeja Jara, który jak się wydaje jest spiritus movens całego przedsięwzięcia jakim jest to pismo.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Dzisiejszy spacerek

 
A co tam, na prośbę czytelników zamieszczam fotki z dzisiejszej „codzienności”. Wydawało mi się, że wiosna to tak banalnie ładna pora roku, że robienie jej fotek, a tym bardziej zamieszczanie ich na blogu, to pretensjonalna pospolitość i nuda na dodatek, ale skoro ktoś lubi sobie popatrzeć na moje „pstrykanie”, to proszę bardzo :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Moc życia

Wiosna w pełni, dziś takie fotki są banalne, ale ponad trzy tygodnie temu taki ładny i ciepły dzień był wyjątkowy. To widoczki z okolic rzeczki Ruziec, która podobno jest spławna od jeziora żalskiego Dużego. Chciałem to naocznie sprawdzić, bo marzę, żeby kiedyś sobie nią spłynąć i okazało się, że to możliwe. Malutka rzeczka ciągnąca się wśród pól, taka mini, w sam raz na kolejne minibwp :)

piątek, 21 marca 2014

Wiosna

Od wczoraj mamy wiosnę, ale pierwsze oznaki wiosny były wyraźne już tydzień temu, a żaby i bez kalendarza wiedzą co robić ;)
Przy okazji warto poczytać na Przypiecku jak rozbudowane były jare święta u naszych przodków. My już nie potrafimy się tak cieszyć wiosennymi zmianami w przyrodzie.

sobota, 8 marca 2014

Lutówka na Łynie

Jedni płyną na majówkę inni wolą lutówkę :)
A tak w ogóle, to w tamten weekend mieliśmy testować zimowe biwakowanie, a przede wszystkim śpiwór zimowy. Ale co ja poradzę, że zima była taka kiepska, a luty niczym marzec lub kwiecień. Biwakowe babranie się w mokrym śniegu i błocie jakoś słabo mi się uśmiechało, wobec tego szybka decyzja – robimy spływ.

środa, 26 lutego 2014

Zimowa Drwęca - dalszy ciąg zimowych wspomnień

I pomyśleć, że płynąłem tędy w maju i sierpniu, jakże wtedy było zielono i złociście, teraz okowy lodu nie dają większych szans na spływ, choć nie ukrywam, że przez chwilę miałem chętkę, aby choć kawałek popłynąć. I dobrze, że nie doszło do realizacji pomysłu, na fotkach akurat tego nie widać, ale na zakrętach przewężonych drzewami i lodem nurt robił się bardzo wartki, wciągał łapczywie w głębinę spore kawały kry, kto wie, co zrobiłby z łódką?

sobota, 22 lutego 2014

Pocztówki z krainy mrozu

Za oknem już prawie wiosna, dobry czas, aby powrócić do zimowych wspomnień. W największe styczniowe mrozy udało mi się oderwać od codzienności i wyskoczyć na łono zimowej natury.
Natura, jak zwykle okazała się estetycznie najciekawsza na styku wody i lądu – czyli tam gdzie najbardziej lubię buszować. Tym razem zamiast kanu bardziej przydałyby się łyżwy, ale akurat nie było pod ręką, to poślizgałem się na butach, co przywołało nostalgiczne wspomnienia dzieciństwa i różnych zimowych wypraw na stawy, glinianki i jeziorka.

wtorek, 4 lutego 2014

Aha - pamiętajcie o ogrodach

Dzięki nieocenionej Siostrze przeczytałem niedawno bardzo dobry artykuł Andrzeja Jara w styczniowym numerze internetowej wersji pisma "Aha", wydawanego w Vancouver przez kanadyjskich polonusów. Ponieważ tekst dość trudno wyłuskać z całego numeru, zamieszczam link do wersji pdf i całość poniżej.
Trzeba otworzyć osobno i powiększyć
albo zapisać na dysku
 To świetny artykuł, bardzo rzeczowy i w stylu, który lubię, nie mogłem się powstrzymać od podzielenia się nim z innymi na blogu. Gazetka chyba dość niszowa, ale warto ją rozpropagować.

niedziela, 2 lutego 2014