czwartek, 12 września 2013

Ostatki lata

Zimno i leje, ale jeszcze kilka dni temu było zupełnie inaczej.
Na drzewach pojawiły się już pierwsze barwy jesieni, ale było jeszcze ciepło i pogodnie, choć wieczory i poranki dość rześkie. Za to „turystyczna stonka” wreszcie odleciała i przestała mącić, wody jezior od razu nabrały krystalicznej przejrzystości, nastała błoga cisza i spokój. Mieszkańcy okolicy odetchnęli z ulgą, nawet ryby przestały się bać i ukrywać. Niestety nie udało mi się zrobić im fotek (za słaby mam sprzęt), ale wierzcie mi na słowo – szczupaki, liny, krasnopióry pozowały jak na pokazie mody. Gwiaździste nocne niebo między koronami smukłych sosen, poranne mgły tworzące się na styku ciepłych jeszcze wód i zimnego po nocy powietrza wprost zachwycające, a przedśniadaniowa kąpiel, gdy jeszcze nie widać różnicy między ziemią, wodą a niebem na horyzoncie – niezapomniana.

























 Spieszmy się uprawiać minibwp, ciepłe dni tak szybko odchodzą... :)

4 komentarze:

  1. Piękna kolekcja słonecznych chwil, Mistrzu :)
    Gratuluję udanego połowu blasków i mgieł oraz celnych foto-strzałów w kierunku grzędy z kormoranami. I w dodatku aparat przeżył na sucho to minibwp! Nie każdemu to się udaje :)

    Ena

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, nasz klimat uczy, żeby cieszyć się chwilą! A te mgły super! Moja babcia miała kolekcję pocztówek z reprodukcjami obrazów takich właśnie mgieł. Wtedy jeszcze nie było fotografii a pocztówki były zapisane czarnym atramentem, pięknie kaligrafowanymi gęsim piórem literami rosyjskimi. Ciepłe dni i mgły powrócą. Kaligrafia już raczej nie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wrzesień ma swój niepowtarzalny klimat. :) Tak jak te zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Eee, te mgły jakieś takie podejrzane. To pewnie woprowcy (poza kadrem) mieli szkolenie z ratowania rozbitków i puścili świecę dymną albo autor zdjęć przypalił obiad na ognisku. Nie ma takich mgieł w przyrodzie, to pewne.
    AG

    OdpowiedzUsuń