piątek, 26 lipca 2013

Jeziora mojego dzieciństwa cz. 3

Głęboczek – najmniejsze, ale najładniejsze z żalskich jezior. Jest malutkie, zaledwie 12 ha i wbrew nazwie niespecjalnie głębokie – do 14 m, średnio 6,5 m.
Miejscowi uważają, że jest inaczej i rzadko się w nim kąpią, boją się, twierdzą, że ma zdradliwe głębie i wciągające wiry z podwodnych źródlisk. I wielu ludzi się w nim utopiło. Wiąże się z nim pradawna legenda – w dzieciństwie opowiadała mi ją Ciocia.

czwartek, 25 lipca 2013

Jeziora mojego dzieciństwa cz. 2

Z J.Kopieckiego prowadzi struga do Jeziora Dużego (niekiedy zwanego – Wielgie). Dlatego nazywają je „duże”, bo jest 10 razy większe od Kopieckiego, choć nie głębsze, linia brzegowa ma ok. 9 km długości. Piechotą, dookoła znacznie więcej, kiedyś obszedłem je całe, zajęło mi to cały dzień i kosztowało integralność pary trampek :)
Z tym jeziorem wiążą się chyba moje najmilsze „jeziorowe” wspomnienia z dzieciństwa. Nad nim miał pole mój dziadek, dojście do wody było bardzo łatwe, inaczej niż teraz. Przy dziadkowym brzegu rozciągała się piaszczysta płycizna, idealna do beztroskich kąpieli i zabaw w wodzie oraz jako miejsce wodowania wujkowego, drewnianego kajaka, którym pływała moja siostra z kuzynką.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Jeziora mojego dzieciństwa cz. 1

J. Kopieckie wzięło swoją nazwę od spłaszczonego wzgórza, które miejscowi „od zawsze” nazywali „Kopiec”. Gdy byłem mały, kojarzyłem sobie nazwę „Kopiec” z „pogrzebową” nazwą miejscowości – Żałe i pogłoskami o wykopaliskach na tym wzgórzu i byłem przekonany, że w kopcu został pochowany jakiś pradawny, pogański władca, może kujawski książę, niczym Krak w Krakowie. Nie jest to wykluczone – łudzę się od lat, ale przekazy historyczne są rozczarowująco banalne.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Ognisko kuchenne, czyli neoluddyzm rozrywkowo-rekreacyjny

Lato, rozpoczęły się wakacje, sezon turystyczny w pełni. W internecie wysyp nowych „survivalowych” stron. Ostatnio najbardziej bawią mnie testy różnych „patentów” na gotowanie w plenerze z użyciem drewna. Istny neoluddyzm rozrywkowo-rekreacyjny :)
Kiedyś w turystyce królowały kuchenki benzynowe (słynne „wybuchowe” ruskie wynalazki), potem gazowe, teraz obserwujemy swoisty renesans drewna opałowego. Skąd to się wzięło?