poniedziałek, 17 czerwca 2013

Cathedral Grove – pamiątka po lasach deszczowych północy

W ubiegłym tygodniu zafundowaliśmy sobie mini wakacje. Mamy nadzieję, że to nie ostatnie tego lata, jeszcze nie wiemy, gdzie się wybierzemy, ale liczymy, że w równie urokliwe miejsce, jak Cathedral Grove (Katedralny gaj). To szczególne miejsce, rodzaj rezerwatu, położony w MacMillan Provincial Park, który jest jedną z łatwiej dostępnych dla turystów ostoi gigantycznych daglezji zielonych (Douglas fir) na wyspie Vancouver
Kiedyś porastały cały ten obszar wspaniałe lasy daglezjowe, ale około 350 lat temu spustoszył je pożar, a dokończyły dzieła zniszczenia poczynania Europejczyków bezwzględnie kolonizujących Vancouver Island od połowy XIX w. Ten proceder trwa nadal, mimo licznych protestów i kampanii w obronie resztek tych dostojnych lasów.
Dzisiaj zwiedzający mogą podziwiać tylko resztki pierwotnego lasu – aczkolwiek wciąż imponujące – spacerując siecią wyznaczonych szlaków w cieniu prastarych, strzelistych jedlin, majestatycznych filarów wieczności – niektóre mają ponad 800 lat. Największe dorastają do 75 metrów wysokości i ponad 9 metrów w obwodzie. W parku tym są również imponujące gaje bardzo starych i olbrzymich drzew cedrowych (Red cedar), które miały ogromne znaczenie dla lokalnych kultur tubylczych (First Nations).
Z tych cedrów robiono m.in. takie maski.
W Nowy Rok 1997 silne wichury zniszczyły wiele szlaków turystycznych, których nie dało się odtworzyć. Sztorm przewrócił setki ogromnych drzew i zniszczył w ten sposób duże fragmenty parku. Na szczęście naturalna regeneracja zaczyna przywracać gajom ich nieskazitelną urodę i różnorodność, powraca światło, przestrzeń, schronienie i pożywienie dla następnych pokoleń roślin, zwierząt i ludzi.
MacMillan Park (Cathedral Grove) znajduje się na wyspie Vancouver, 25 km na zachód od Qualicum Beach i 16 km na wschód od Port Alberni, po obu stronach autostrady # 4, która biegnie przez park. Pobliskie miejscowości to: Port Alberni, Coombs, Qualicum, Parksville. Rozmiar Parku: 301 ha.
Park chroni i zachowuje okazy starodrzewu daglezji zielonej o znaczeniu międzynarodowym, które przetrwały na zachodnim wybrzeżu w strefie Biogeoclimatic Coastal Western Hemlock.
Wśród wielu gatunków dzikich zwierząt, które zamieszkują te lasy, znajdują się jelenie, łosie, czarne niedźwiedzie, pumy, dzięcioły, sowy oraz rzadkie gatunki owadów, gadów i płazów. W rzece Cameron, która przepływa przez park, żyją różne gatunki pstrągów.
Nazwa „Cathedral Grove” po raz pierwszy pojawiła się w korespondencji do samorządu wojewódzkiego w 1920 roku. To romantyczne określenie ostoi okazałych drzew zostało ukute przez ówczesnego gubernatora generalnego Kanady, wicehrabiego Willingdona. W 1944 H. R. MacMillan, znany leśnik, przekazał 136 ha ziemi na użytek publiczny dla podziwiania tego unikalnego drzewostanu. Trzy lata później to miejsce zostało zaklasyfikowane jako park prowincji Brytyjskiej Kolumbii.
Rzeczywiście te drzewa przypominają swoją wspaniałością i majestatem gotyckie katedry. Nazwa „Cathedral Grove” nie najgorzej oddaje nastój zachwytu i podziwu, który wywołuje w tym miejscu odwieczne piękno natury.
Nic dziwnego, że w parku obowiązuje zakaz palenia, jak również obowiązek pozostawania na wyznaczonych szlakach, z których można fotografować do woli ten wspaniały monument natury.
Żadne zdjęcia nie oddadzą tej wspaniałości, po prostu trzeba tam być. Jednak zamieszczę kilka zdjęć dla wyobrażenia sobie klimatu tego niezwykłego miejsca.








 

W Polsce daglezje są raczej ciekawostką przyrodniczą, a jeśli już tu rosną, to znacznie mniejsze niż w swojej ojczyźnie. Gdzie można spotkać najokazalsze egzemplarze można dowiedzieć się tu. Jak wyglądają tu. A jak Wałęsa ochoczo rżnął daglezję tu :)

W Polsce takich lasów już od wieków nie ma, ale piękne, literackie świadectwo czym były i czym mogą być dla nas nawet dzisiaj, dał Stefan Żeromski w „Puszczy Jodłowej rzadkiej perełce rodzimego przyrodopisarstwa:
„Żyj wiecznie, świątnico, ogrodzie lilii, serce lasów! Przeminęły nad tobą czasy złe, zlane ludzką krwią. Ciągną inne, inne. Lecz któż może wiedzieć, czy z plemienia ludzi, gdzie wszystko jest zmienne i niewiadome, nie wyjdą znowu drwale z siekierami, ażeby ściąć do korzenia macierz jodłową na podstawie nowego prawa, w interesie jakiegoś handlu lub czyjegoś niezbędnego zysku. Jakie bądź byłoby prawo, czyjekolwiek by było, do tych przyszłych barbarzyńców poprzez wszystkie czasy wołam z krzykiem: – nie pozwalam! Puszcza królewska, książęca, biskupia, świętokrzyska, chłopska ma zostać na wieki wieków, jako las nietykalny, siedlisko bożyszcz starych, po którym święty jeleń chodzi – jako ucieczka anachoretów, wielki oddech ziemi i żywa pieśń wieczności.
Puszcza jest niczyja – nie moja ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta!”

Wpis gościnny autorki bloga Obrazki z Kanady

2 komentarze:

  1. Pozazdrościć koleżance. Lasy strefy borealnej w Rosji a w Kanadzie to zupełnie inna bajka. Chociaż te 300 ha to trochę mało. Las obok Giżycka ma więcej:) Pierwsza fotka to mój niedościgniony wzorzec jakiego od lat poszukuję w lasach mazurskich. Z tego co się orientuję to wzdłuż wybrzeża można tam spotkać bardzo wyjątkowe lasy z białym niedźwiedziem grizli żyjącym na nadbrzeżnych urwiskach. Chyba będzie to Pacific Rim National Park ale pewien nie jestem.
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję koledze za zainteresowanie się tym tematem. Mam nadzieję,że poniższa odpowiedź zachęci również innych czytelników do rozmowy.

      Biały Niedźwiedź (Ursus americanus kermodei)

      Kermode bear (Ursus americanus kermodei, pron. Kerr-MO-dee), znany również jako Spirit Bear, czyli „niedźwiedź – duch", „niedźwiedź-zjawa”, lub może „duch niedźwiedzia” (?) to podgatunek amerykańskiego Black Bear występującego głównie na Środkowym i Północnym wybrzeżu Brytyjskiej Kolumbii w Kanadzie. Faktem jest że około 1/10 ich populacji ma białe lub kremowe futro. Nie są to albinosy i nie mają żadnego bliższego powiązania z niedźwiedziami polarnymi lub tzw."białymi" niedźwiedziami z Alaski.

      National Geographic szacuje populację "niedźwiedzia-ducha" na 400-1,000 członków.
      Przy okazji warto zauważyc, że Spirit Bear zawdzięcza swoje przetrwanie ochronnym tradycjom Pierwszych Narodów (First Nations) Ameryki Północnej,którzy nigdy nie polowali na te zwierzęta, jednocześnie trzymajac ich istnienie w tajemnicy przd białymi traperami.

      Ze względu na swój wygląd podobny do zjawy Spirit Bear zagościł w ustnych legendach Indian Ameryki Północnej. Poza tym naukowcy odkryli, że czarne niedźwiedzie nie są tak skuteczne w połowach ryb, jak niedźwiedzie białe, bo białe niedźwiedzie są mniej widoczne dla ryb; zwłaszcza w ciągu dnia białe niedźwiedzie są o 30% bardziej skuteczne w połowach na łososia niż ich brązowi bracia. Osobniki męskie tego niedźwiedzia mogą osiągnąć 225 kg (500 lb) lub więcej, osobniki żeńskie są znacznie mniejsze, o maksymalnej masie 135 kg (300 lb).
      Jak prosto staną to mogą osiągnąc 180 cm (6 stóp) wysokości.

      Szacuje się, że jest ich mniej niż 400 sztuk w obszarze wybrzeża, które rozciąga się od południowo-zachodniej Alaski do północnego krańca wyspy Vancouver, a około 120 Spirit Bears zamieszkuje dużą wyspę Princess Royal Island.

      Warto też zauwazyc, że siedliska tego niedźwiedzia są dzisiaj potencjalnie zagrożone przez Enbridge Pipe, północną częśc rurociągu Enbridge, którego planowana trasa przebiega w pobliżu Wielkiego Rainforest. Oczywiście grupy lokalnych Indian ,w tym Gitga'at, sprzeciwiają się temu rurociągowi, ale czy skutecznie - przyszłośc pokaże.

      Myśmy podróżowali z centralno-północnej części wybrzeża Wyspy Vancouver, a dokładnie z Parksville do Port Alberni, po czym wąską i krętą drogą do Ucluelet, na południowym wybrzeżu wyspy.
      Tam właśnie zaczyna się Pacific Rim National Park znany ze swej pięknej trasy przez rain forest aż do Tofino, wymarzone miejsce dla surferów. W tych stronach, tzn. na południu wyspy, Spirit Bear raczej nie bywa. Może kiedyś, w czasach kiedy lasy deszczowe pokrywały całą wyspę.

      Jeszcze raz dziękuję za poruszenie tego fascynującego tematu. Dał mi kolega okazję do poszperania na ten temat, a teraz chętnie się dzielę tym, co znalazłam.

      Pozdrawiam, Bożena


      Usuń