wtorek, 2 kwietnia 2013

Powtórka z historii dla „zielonych”

Wiele osób, tak czy inaczej, mających do czynienia z przyrodą, głównie zawodowo, ale też i hobbystycznie, jak myśliwi, utrzymuje, że tylko dzięki ich pracy, wysiłkom, a nawet poświęceniu możemy się nią [przyrodą] po dziś dzień cieszyć. Każde argumenty, że mogło być inaczej, odrzucają z pogardą, nierzadko ze słabo skrywaną wrogością. Oni wiedzą lepiej*. Nie raz się o tym przekonałem, ale nadal uważam, że współczesne idee ochrony przyrody dla niej samej (a nawet i te antropocentryczne) są pokłosiem czegoś zupełnie innego niż myśliwskie hobby lub gospodarka leśna.
Pojawiły się na świecie nie tak dawno temu jako reakcja na eksploatację naszej planety na wielką, przemysłową skalę, której niszczycielskie skutki nas-ludzi (przynajmniej niektórych) po prostu przeraziły. Zmiany społecznej świadomości ku ekologicznej wrażliwości, zapoczątkowały jakieś 50-60 lat temu, jak zwykle, najwrażliwsze i najmądrzejsze jednostki, które z czasem swoją bezkompromisową postawą - sprzeciwu, twórczością intelektualną, artystyczną, działaniami społecznymi pociągnęły za sobą innych. Stosunek do natury gdzieniegdzie zaczął się zmieniać. To oczywiście proces, który wciąż trwa, nie wszyscy jeszcze w pełni pojęli znaczenie tych zmian dla przyszłości rodzaju ludzkiego i innych mieszkańców tej planety, a niektórzy, mam wrażenie, jeszcze w ogóle ich nie zauważyli. Jeszcze inni dostrzegli, ale opacznie pojęli i próbują nadal robić to samo, co przedtem, jakby nic się nie stało, ale już w eko-opakowaniu.
Aby przypomnieć, uświadomić jak było, jak naprawdę ci, co to „zawsze wiedzą lepiej” traktowali przyrodę, krótka, ilustrowana powtórka z historii wyszperana w Internecie.
Więcej...

* - Onych łatwo poznać, zwykle mają mundurki zielone lub khaki, broszki z rogu, kapelusiki z piórkiem, na odzieniu częsty motyw jelenia :)

11 komentarzy:

  1. I ciągle im mało... Pod przykrywką różnych maseczek o dobroduszności dla dobra tej przyrody- robią dziś co tylko zechcą. Po naszych lasach rozbijają się wypasionymi terenówkami i mają czelność pouczać innych, kto ma w nich przebywać ! Wspomnieć należy choćby o rysiach - w Polsce ostało się ich nie więcej jak 200 ... Teraz jakieś programy propagują dla sprowadzania ich z Estonii. Bo już je powybijali. To samo byłoby z wilkami, łosiami- nie tak dawno zresztą nad Biebrzą chciano je wystrzelać. Można by wymieniać- tylko co to da.
    Dla mnie to niedorobione kastraci ze strzelbami i nie wyżyte panienki z hormonami babochłopów .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałeś te fotki, robią wrażenie, co?

      Usuń
  2. Dzięki takim organizacjom jak Forest Stewardship Council możemy mieć wpływ na to jak będą zmieniały się lasy. Świadomość ekologiczna społeczeństwa w kwestii wyglądu lasów z minimalną ingerencją człowieka wymusiła odpowiedź producentów produktów drewnopochodnych do zwracania uwagi na pochodzenie surowca. W praktyce administratorzy lasów przestrzegają zasad które narzuciła im organizacja skupiająca w sobie nie kogo innego jak ekologów i przyrodników właśnie, na równi z ekonomistami i organizacjami dbającymi o prawa ludzi związanych z lasem. Mamy szansę zapewnić lub przywrócić wszystkim terenom leśnym świata ich naturalny, odwieczny rytm życia.
    Nie da się tego uczynić nie robiąc tego samego ze zwierzętami łownymi. Potrzeba zmian w sposobie gospodarowania zwierzętami wyłoni się sama, gdy trzeba będzie przyznać iż żeby osiągnąć homeostazę środowiska należy odstąpić od typowej hodowli zwierząt. Dzisiaj niektórzy myśliwi, leśnicy, pasjonaci łowiectwa i leśnicy już rozumieją że świadomość społeczeństwa rośnie a ich oburzenie wzrasta wprost proporcjonalnie do obnażania i wdeptywania w ziemię tego co uważają za święte i słuszne od zarania dziejów. Odnoszę wrażenie że ostoją myślenia o przyrodzie sprzed pojawienia się na uniwersytetach Europy właściwego zrozumienia dla nauk przyrodniczych i ekologii, jest grono ludzi gospodarujących przyrodą. Czy można tą sytuację porównać do XIX światka naukowców, (zawodowo zajmujących się przyrodą) i ich reakcji na teorię Darwina jaką zaproponował w książce "O powstawaniu gatunków". Czyżby współczesny światek gospodarzy i władarzy kniei nie był w stanie zaakceptować znikomej lub wręcz zbytecznej roli starań człowieka w utrzymaniu przy istnieniu lasów i ich mieszkańców? I w końcu czy "ekoterrorysta" to nie XIX wieczny "darwinowski heretyk" który neguje to co z dawna ustalone i oczywiste? (Wpis przydługi,wiem, w przyszłości się poprawię)
    AG

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe jest zdjęcie z tą piłą pneumatyczną, stworzoną do ścinki najstarszych drzew. Ma chyba z 1,5 m długości
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle te fotki są "odjazdowe", co za czasy :), a może raczej :(

      Usuń
  4. Zdjęcia są przerażające, ale tak samo wyglądają ludzie ze swoimi trofeami zawsze - głupkowaty uśmiech, albo jakaś sztuczna mina. Nie da się ukryć, że coś się spieprzyło...:) A przed rokiem, kiedy BPN wystawił głowę żubra z magazynu na licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w internecie była lawina oburzenia... Co za czasy :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te trofea, obok tego, że budzą grozę, są zarazem jakieś strasznie infantylne.
      Taki przerośnięty, spotworniały dziecięcy pociąg do zbierania żołnierzyków, monet, puszek, kapsli itp., a potem chwalenia się przed kumplami wielkością zbioru, bądź unikatami w kolekcji.

      Usuń
  5. Smutne zdjęcia. Ale trzeba o tym mówić i publikować te dowody ludzkiego okrucieństwa.
    Greenway

    OdpowiedzUsuń
  6. No w końcu trafiłem na swoich, takich samych jak ja. Też lubię długie spacery po lesie i fotografię. Mam o tyle prościej że mieszkam w centrum lasu... nie, nie jestem ani leśnikiem ani nie mam zapędów aby przedłużać swoją męskość za pomocą dwururki. Tak mnie życie rzuciło, i po latach mieszkania w takiej okolicy odkryłem jej piękno, stałem się miłośnikiem przyrody. Będę wpadał na tego bloga.

    J@ceq

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skontaktuj się ze mną, adres w profilu, albo podaj jakiś namiar na siebie. Jest więcej takich jak My, rozsianych po całej Polsce, powoli będziemy tworzyć ekipę bwp. Warto się jakoś poznawać, blisko mieszkający mogą się zgadać i razem wybyć w plener. Oczywiście nic na siłę, pozdrawiam :)

      PS
      Do leśników nic specjalnie nie mam, nawet ich lubię, ale są wyjątki ;)

      Usuń
    2. Też leśnicy nie wpisali się w moją niechęć, ale tylko zaznaczyłem że nie mam nic wspólnego z pracą związaną z lasem. A tym bardziej z myśliwymi, którzy troszkę mi zaszli za skórę. Pozdrawiam

      J@ceq

      Usuń