piątek, 5 kwietnia 2013

Friluftsliv, czyli „na powietrze”

Kiedy byłem mały, mówiło się Mamie – idę „na dwór” i już było wiadomo, o co chodzi. Dzieciaki masowo wychodziły „na dwór” i tam szalały do wieczora. Na podwórkach, w parkach, nad rzeką, po różnych okolicznych chaszczach – i wychodziło im to na zdrowie. W Małopolsce w tym samym celu wychodziło się „na pole”. Do dzisiaj w Polsce trwa spór, która forma jest poprawna.
Swego czasu usiłowano go łagodzić neutralnym „na zewnątrz” lub „na powietrze”, ale, jak mówi prof. Bralczyk (od ok. 5 min.), już problemu nie ma, obie formy są dopuszczalne.
Norwegowie z tym gdzie wychodzą w plener kłopotów nie mają – oni uprawiają friluftsliv, dosłownie: „życie na świeżym powietrzu”.
Wyjaśnienie czym to dokładnie jest, wcale nie jest takie proste, jak bowiem pisze Svein Loeng:
Nie podobna opisać friluftsliv jako przedmiotu lub rzeczy. „Proceduralna i deklaratywna nauka” nie jest wystarczająca, aby oddać ten fenomen. Friluftsliv jest czymś więcej niż „duchem” i „uczuciem”. Jest „wartością aktywności”, a nie „nauką o aktywności”. Friluftsliv jest „życiem w”, nie „nauczaniem o”. Jakość ta może być opisana jako „doznanie” – nie do zaobserwowania, lecz do „wyczucia”. W całości friluftsliv jest „sentymentem do natury”. […]
Dla pewnych osób friluftsliv jest ściśle związane z wędkarstwem, myślistwem lub zbieraniem jagód. Dla innych te aktywności są tylko „wymówką”, aby zaangażować się w friluftsliv. Ich użyteczność to swoiste alibi. Sądzą oni, że nie powinni się wybierać „na powietrze” bez wskazania żadnego pożytku, oni po prostu nie mogą tam iść i „nic nie robić”. Dlatego też biorą wędkę, strzelbę lub kosz na jagody, tylko jako „pretekst”. A ich zadaniem jest właśnie „nic nie robić” – doznać ciszy, spokoju i wspaniałości natury – doświadczyć czegoś „większego” niż oni sami.
Bardzo mi się podoba ten właśnie opis friluftsliv, pasuje znakomicie do tego, co już niejednokrotnie pisałem, tłumacząc, czym jest moje minibwp. Okazuje się, że nie wiedząc o tym, od lat uprawiam sobie friluftsliv, które jest uznawane w Norwegii za szacowną narodową tradycję, a to miła niespodzianka :)
Więcej na ten temat w poniższych linkach:

4 komentarze:

  1. Tak. Tam na północy ludzie żyją inaczej. Norwegowie to jedno z najszczęśliwszych społeczeństw na świecie. Czy to zasługa czystego powietrza, nocy polarnych, jasnowłosych dziewcząt i ich rumieńców? To na pewno przez te czyste powietrze. Transgraniczna emisja u nich nie występuje, i żyją zdrowiej oraz dłużej.
    AG

    http://www.prosperity.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprawiają friluftsliv, bo są szczęśliwi i bogaci, czy tacy właśnie są, bo uprawiają friluftsliv? Oto jest pytanie ;)

      Usuń
  2. Właśnie "doświadczyć czegoś większego niż my sami", jeżeli tak odbiera się Naturę to wkracza się na ścieżkę niezwykłej radości z życia.:)
    Greenway

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi :)

      Usuń