czwartek, 25 kwietnia 2013

Wiosna?

Dziś wybrałem się w poszukiwaniu wiosennych kwiatków, niestety, mniej niż skromnie, jednak na północy zima późno odeszła. Dobrze, że przynajmniej ciepło było i można już chodzić bez kaloszy, ale przyjemnie :)

piątek, 12 kwietnia 2013

Genealogia „leśnych ludzi”

„O starodawnym, bo jak bór odwiecznym, rodzie mowa tu będzie. Ma on przodków we wszystkich wiekach i tradycję we wszystkich szczepach ludzkości, boć nie ród to ciała, lecz duszy, nie ród lasu mieszkańców, lecz lasu miłośników, przyrody czcicieli.
Z rodu tego był poeta, co w Helladzie wyśpiewał mit Pana i Faunów, i ten, co stworzył Baldura w Skandynawii, i ten ich krewniak duszny, co w obchodzie religijnym Ariom dał Kupalną noc czarowną. I patrona swego ów ród ma, gdy ludzkość weszła w Pana Jezusowego szeregi.
Ich duszę miał, z ich rodu był słońca miłośnik i śpiewak, ptasząt i ryb kaznodzieja, wszelkiego stworzenia przyjaciel, seraficki święty Franciszek. Mędrców i uczonych mają w swym rodzie i pozornie teraz wchłonięci w miliony ludzkości, zachowali przecie odrębność i właściwość swych leśnych dusz. Ogarnęły ich ziemskie przewroty, życie gorączkowe, skomplikowane warunki, materialna walka o byt. Odsunęła ich od przyrody cywilizacja, postęp tak zwany, niszczenie natury przez rozrost przemysłu, straszny ciężar nowoczesnego bytu, nowoczesnych praw i obowiązków.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Wiosenna pogadanka

Przyjemne, „wiosenne” przypomnienie idei Marii Rodziewiczówny, pionierki polskiego przyrodopisarstwa, autorki m.in. Lata leśnych ludzi.

PS
Tak, wiem kim jest autor i z jakim środowiskiem jest wiązany, ale posłuchajcie tej pogadanki bez politycznych konotacji, tak też można.

środa, 10 kwietnia 2013

„Polowanie” na piękno

Już nie raz na blogu dawałem wyraz niechęci do współczesnego myślistwa, które, pomijając nawet ocenę moralną tego procederu, stoi w jaskrawej sprzeczności z filozofią mojego minibwp. Daleko mi wprawdzie do radykalizmu wyrażanego choćby tu:
Ale rozumiem, co motywuje autorów tych witryn i dlaczego są tacy bezkompromisowi.

piątek, 5 kwietnia 2013

Friluftsliv, czyli „na powietrze”

Kiedy byłem mały, mówiło się Mamie – idę „na dwór” i już było wiadomo, o co chodzi. Dzieciaki masowo wychodziły „na dwór” i tam szalały do wieczora. Na podwórkach, w parkach, nad rzeką, po różnych okolicznych chaszczach – i wychodziło im to na zdrowie. W Małopolsce w tym samym celu wychodziło się „na pole”. Do dzisiaj w Polsce trwa spór, która forma jest poprawna.
Swego czasu usiłowano go łagodzić neutralnym „na zewnątrz” lub „na powietrze”, ale, jak mówi prof. Bralczyk (od ok. 5 min.), już problemu nie ma, obie formy są dopuszczalne.
Norwegowie z tym gdzie wychodzą w plener kłopotów nie mają – oni uprawiają friluftsliv, dosłownie: „życie na świeżym powietrzu”.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Powtórka z historii dla „zielonych”

Wiele osób, tak czy inaczej, mających do czynienia z przyrodą, głównie zawodowo, ale też i hobbystycznie, jak myśliwi, utrzymuje, że tylko dzięki ich pracy, wysiłkom, a nawet poświęceniu możemy się nią [przyrodą] po dziś dzień cieszyć. Każde argumenty, że mogło być inaczej, odrzucają z pogardą, nierzadko ze słabo skrywaną wrogością. Oni wiedzą lepiej*. Nie raz się o tym przekonałem, ale nadal uważam, że współczesne idee ochrony przyrody dla niej samej (a nawet i te antropocentryczne) są pokłosiem czegoś zupełnie innego niż myśliwskie hobby lub gospodarka leśna.