niedziela, 17 marca 2013

W poszukiwaniu wiosny u źródeł - errata :)

Errata, czyli wykaz błędów dostrzeżonych już po publikacji. Dwa tygodnie temu wybrałem się na poszukiwanie wiosny u źródeł i jak nieco później się okazało, znalazłem zimę nie wiosnę :)
Niniejszym naprawiam błąd poprzedniej publikacji i zamieszczam „poprawione” obrazki z prawie tych samych miejsc. To oczywiście żart :)
Prawdziwą intencją tego wpisu jest ilustracja nieunikania powtarzalności, czyli tej cechy, którą opisywałem w ostatnim akapicie dawniejszego wpisu, a która odróżnia moje minibwp od typowej turystyki. Dlatego też starałem się wczoraj o podobne do poprzednich fotki. Czy zatem minibwp jest tym samym lepsze od turystyki a la PTTK lub Pamiętniki z wakacji? Wcale tego nie twierdzę, jest po prostu trochę inne. Dla mnie oczywiście lepsze, ale dla innych może być np. śmiertelnie nudne albo w ogóle frajerskie, taki „sport” dla emerytów czy coś. Ich problem ;)
Podobno, jak wynika z cytowania mądrych ludzi na stronie We Are Wildness, do prawdziwie odkrywczej wycieczki potrzebne są nie tyle nowe miejsca, co nowe oczy. Prawie to samo mówi polski filozof.
A teraz obiecane fotki. Kolega mnie pyta dlaczego ich tyle zamieszczam, on jest „oszczędny” na swoim blogu i nie rozpieszcza czytelników. Odpowiadam, ja rozpieszczam, a dlaczego by nie? Po co fotki mają się „kisić” na twardym dysku. Już tyle natury zmarnowaliśmy na technologiczne gadżety, niech będzie z nich chociaż jaki taki pożytek. Choćby tych kilka fotek z „cyfraka” ku uciesze gawiedzi. A nuż ktoś musi siedzieć w domu, w pracy, nie może wyjść w plener np. jest chory, niepełnosprawny, a niechże sobie zerknie przez to komputerowe okno na świat. Cudów tu nie zobaczy, nie mam ani foto-talentu, ani artystycznych ambicji, ani dobrego sprzętu, tak cykam sobie a muzom. Może się tym pocieszy, uśmiechnie, nabierze ochoty na spacer. I już jakiś pożytek dla niego jest, choćby lepsze samopoczucie, zdrowie albo zadowolenie jego pieska, który czekał na spacer, a teraz będzie miał okazję zrobić wreszcie długo wstrzymywanego siura :)



















Brzóz smoleńskich ci u nas dostatek :)












Uwielbiam te trzciny, zwłaszcza ich  „kity” i te kolory - rudości i beże.


Żóto-zielenie porostów i beże trzcin, super zestawienie.
Trójca święta.


Ślad Dziadka Mroza :)


Połowa musi zginąć, żeby pozostałe urosły...

A ta tabliczka mnie rozbawiła i zmartwiła zarazem, do czego to doszło, że trzeba wskazywać ludziom „nasz” krajobraz, a nuż ktoś by go nie zauważył?

3 komentarze:

  1. Mam swoją chwilę radości i oddechu, fajne zdjęcia. Świat bez ludzi jest piękny. :) Uściski dla sympatycznego pieska, towarzysza wypraw. :)
    Greenway

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcel Proust był oczywiście świetnym obserwatorem i skrupulatnym reporterem zachowań ludzkich w różnorodnych relacjach. Jego pasją było więc mini BwL ;-))
    Ta fotka "Trójca Święta" jest bardzo udana. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Janusz Korbel19 marca 2013 07:18

    a propos strzałki do punktu widokowego to przypomniało mi się, jak Marek Styczyński opowiadał mi, że kiedy prowadził wycieczkę szkolną w czerwono-jesiennym Beskidzie Sądeckim w pewnym momencie zatrzymał się na szczycie jakiejś góry z otwartym widokiem i wyrwało mu się: "Ale tu pięknie!" Młodzież otoczyła go i jeden przez drugiego dopytywali się: "Gdzie?! Gdzie?!" "Pan pokaże!"

    OdpowiedzUsuń