piątek, 4 stycznia 2013

Witamina BWP

Bytowanie w przyrodzie ma zbawienny wpływ na rozwój dzieci, sadzę, że na samopoczucie dorosłych również. Dobroczynne skutki "podawania" w młodym wieku witaminy "N"-atura lub "P"-rzyroda oraz tragiczne następstwa jej niedoboru opisał Richard Louw, który już w dzieciństwie próbował do tej oczywistej prawdy przekonać dorosłych.
"Jako chłopiec, wyciągnąłem dziesiątki, a może nawet setki palików, w beznadziejnych staraniach, by spowolnić spychacze, które rozjeżdżały mój las, aby zrobić miejsce dla nowego osiedla."

 "[...] Może mieć coś wspólnego z tym, co profesor E. O. Wilson nazywa hipotezą biofilii, zgodnie z którą ludzie z natury są przyciągani przez przyrodę: od strony biologicznej wciąż jesteśmy łowcami i zbieraczami, i jest w nas coś, czego w pełni nie rozumiemy, a co sprawia, że potrzebujemy od czasu do czasu bliskiego kontaktu z przyrodą. Wiemy jednak, że gdy ludzie mówią o braku kontaktu pomiędzy dziećmi a przyrodą – jeżeli mają wystarczająco dużo lat, by pamiętać czasy, gdy zabawa na dworze była normą – niemal zawsze opowiadają o swoim dzieciństwie: o domku na drzewie lub o forcie, o szczególnym lesie lub rowie, o strumyku lub łące. Wspominają je jako „miejsca inicjacji”, jak to określił przyrodnik Bob Pyle, gdzie po raz pierwszy poczuli z zachwytem wielkość świata, zarówno tego, który jest widoczny, jak i tego, który jest niewidoczny[...]."
"A jeśli masz kontakt z naturą, najprawdopodobniej tym, co wnika w głąb ciebie, nawet jeśli marzniesz czy jest ci bardzo niewygodnie, jest coś znacznie większego niż ty sam. Szanse, że jako istota ludzka będziesz wówczas podatny na swą własną arogancję, zmniejszają się. W książce cytowałem D. H. Lawrence’a na temat stanu ludzkiego umysłu, kiedy wydaje ci się, że wiesz wszystko. Sądzę, że jest to jedno z największych zagrożeń dla człowieka, przekonanie o nieomylności ludzkiego umysłu. Kiedy wydaje ci się, że znasz świat i wszystkie jego przejawy, i stajesz się przez to cyniczny, odcinasz się od niego. Ostatecznie, nie jest to zadowalający stan rzeczy."

"Popadamy w gorączkową nadaktywność. Zamiast po prostu być. Z łagodnością dostrzegać rzeczy i przyjmować takimi, jakimi są. Tego uczy przebywanie wśród przyrody, którą zaczynamy zauważać, doświadczać wszystkimi zmysłami i podziwiać."

"Chorujemy na zespół deficytu natury – twierdzi amerykański pisarz Richard Louv. Ukuł ten termin w 2005 roku, by w książce „Ostatnie dziecko w lesie” opisać pogłębiającą się przepaść między współczesnymi młodymi Homo sapiens a przyrodą. Tak zdefiniował nową dolegliwość: „zanikająca świadomość, osłabienie zdolności do odnajdywania sensu w przejawach życia, które nas otacza”. Louv odkrył, że kiedy zabierzemy dzieci do lasu, osłabiają się u nich objawy zespołu deficytu uwagi, współczesnej plagi najmłodszych."
Można jeszcze zajrzeć tu: Zespół deficytu natury

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz