czwartek, 3 stycznia 2013

Śmieszne czy nie?

"Ratusz w miasteczku Concord w stanie Massachusetts wprowadził zakaz sprzedaży wody przechowywanej w plastikowych butelkach – informuje AFP
Zakaz ma przekonać mieszkańców do spożywania kranówki zamiast wody butelkowanej. Dodatkowo ma on na celu ograniczyć produkcję i wykorzystywanie opakowań plastikowych, które zanieczyszczają środowisko naturalne."
Ktoś może pomyśleć, że to śmieszne doniesienie prasowe. Nie, to nie jest śmieszne. Śmieszne, a raczej żałosne (istnieje i taka odmiana śmieszności) jest to, że tak długo mało kto z kręgów władzy na ten problem (wszędobylskich butelkowych śmieci) zwracał uwagę. W Polsce nadal nikt.

 Wielokroć w lesie czy na wodzie się nad tym zastanawiałem – dlaczego (nie skąd, to akurat wiem, przybył prostak, wypił i wyrzucił) tu tyle śmieci? Dużą ich część stanowią właśnie plastikowe butelki, popularne, niezniszczalne PET-y. Wniosek płynący z tych rozważań jest nieodwołalny, większość ludzi nie dorosła do pewnych technologii, dlatego lepiej z nich zawczasu zrezygnować, ponieważ wychowanie, edukacja, odwoływanie do „sumienia ekologicznego” na nic się nie zdadzą. Będą śmiecić, bo taka ich prostacza natura, zjeść, wypić, wyrzucić opakowanie tam gdzie się siedzi, stoi i bezrefleksyjnie pójść dalej. Tak jak czynili ich przodkowie w paleolicie po posiłku, tak jak czynią to wszystkie zwierzęta. Tylko że one mogą sobie na to pozwolić. Natura bowiem nie zna śmieci. Każda łupinka, skorupka, resztka po posiłku natychmiast staje się pokarmem dla jakiegoś innego stworzenia. Po strawieniu, rozłożeniu wraca do przyrodniczego obiegu materii. Nigdzie nie zostaje na setki lat, nie syfi, nie truje, nie zalega, rażąc oczy swą brzydotą. Tematu oddziaływania na ekosystemy i ludzkie zdrowie w skali globalnej rozpadających się na mikrodrobiny plastików, a następnie rozkładających się chemicznie, nie chcę tu poruszać – to oddzielne, dramatyczne w skutkach zagadnienie. Chodzi mi teraz o zwykłe, banalne śmiecenie, które jest zmorą polskich lasów, pól i wód. Nie tylko polskich, ale tam przynajmniej próbują sprzątać.
Gdyby te hordy nieodpowiedzialnych, bezmyślnych, pozbawionych wyobraźni, paleolitycznych rodaków nie dostały do swych łap (ręce mają ludzie, Homo sapiens, w tym przypadku o sapiens-rozumności nie ma mowy) tak wyrafinowanych technologii, jak butelka PET, puszka aluminiowa, butelka szklana, to nie byłoby problemu.
Ale dostali i problem jest, i rośnie!
Dlatego uważam, że władze miasteczka Concord w stanie Massachusetts, które wprowadziły ten zakaz, są po prostu mądre, a nie śmieszne.

2 komentarze:

  1. Czyż to nie miasteczko skąd wywodzi się H. D. Thoreau ? Jeśli tak, to przynajmniej tam doszli rozumem do głowy.
    Problem śmieci narastać będzie bo nikt w naszym kraju nawet o tym nie myśli ,aby go zlikwidować, nie mówiąc już o tym, ażeby poczynić jakieś legislacyjne kroki. Cóż, pseudo ekonomia zbiera żniwo pośród głupców. I tak zapewne pozostanie zanim góry śmieci nie dojdą do ich wspaniałych rezydencji, domków letniskowych i działeczek rekreacyjnych. Wówczas staną się zagorzałymi obrońcami przyrody.

    Dziękuję za ten tekst...

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, to miasto urodzenia i życia Thoreau. Może dlatego wrażliwsi na takie sprawy są?

    OdpowiedzUsuń