środa, 9 stycznia 2013

Pomnik dżdżownicy?

Ledwo zacząłem prowadzić tego bloga, a już się powtarzam (to a propos poprzedniego wpisu i tego też :)
Oczywiście, robię to całkowicie świadomie, żeby nie powiedzieć z premedytacją. Lubię powracać do tematów, które są dla mnie, i mam nadzieję, nie tylko dla mnie ważne.
Stare powiedzenie: „znacie, znamy, to posłuchajcie” jest od wieków aktualne. Nasi starsi i mądrzejsi bracia, ludy tubylcze (First Nations) wiedziały o tym od zawsze, opowiadając przy ogniskach dzieciom i starszym po raz kolejny te same historie. O powstaniu świata, ludzi, obowiązkach wobec Bogów, bliźnich, innych istot, z którymi razem zamieszkujemy ten świat. I o wielu innych ważnych rzeczach.
Repetitio mater studiorum est – mawiali starożytni i mieli rację. Wszystko, co ważne nie jest jednorazowe, przemijające – dobrze wiedział o tym Platon, a ponoć cała zachodnia filozofia jest tylko przypisami do jego dzieł.
Dlatego, nie lubię tej nowoczesnej pogoni za „nowością”, „świeżością”, „oryginalnością”, która przy bliższym zbadaniu i tak prawie zawsze okazuje się odgrzewanym kotletem – niesmacznym na dodatek. Jest zwyczajnie fałszywa i mamiąca. Dlatego zwracam się ku przyrodzie, ona owszem eksperymentuje, ale w sprawach najważniejszych stawia na stare, sprawdzone, powtarzalne rozwiązania. Weźmy takie owady, mają co najmniej 400 mln lat i mimo ludzkich wysiłków ich zgładzenia na wszelakie sposoby nadal przewyższają nas swoją biomasą. Nie wymyśliły survivalu, a jestem przekonany, że prędzej my wyginiemy niż one. A istnieją przecież znacznie starsze formy życia, odpowiedzialne za najważniejsze bytowe kwestie życia na tej planecie – bakterie, glony, grzyby, bezkręgowce. Bez nich nie mielibyśmy tu co robić, pomijając oczywistość, że w ogóle by nas tu nie było. A jak my je traktujemy? Wystarczy obejrzeć reklamę Domestosa czy podobnego środka.
Gdybym żył w normalnym kraju zamiast niezliczonych pomników JPII itp. z błyszczącym Megajezusem ze Świebodzina na czele, stawiano by pomniki np. dżdżownicom – tyle dobrego robią w glebie lub Lactobacillus, a już na pewno drożdżom, najlepiej obok pomnika bitwy pod Grunwaldem 1410.
To tylko przykłady tych najbardziej znanych dobrodziei ludzkości, o milionach innych przeciętny człowiek nie ma zielonego pojęcia. A szkoda, bo może gdyby miał, to zupełnie inaczej spojrzałby na świat i przewartościował swoje miejsce na Ziemi.

1 komentarz:

  1. Świetny pomysł z tym Pomnikiem Prawdziwych Dobrodziei Ludzkości. Należy Im się nasze uznanie i podziękowanie, za ten dar, którym jest nasz życiodajny system ekologiczny, bez którego przecież nie przetrwalibyśmy ani chwili. Należy Im się równiez za to, że korzystamy z Ich naturalnych umiejętności dla zysku. Proponuję więc pomnik Jedwabnika Morwowego w trzech etapach transformacji:kokon, gąsienica i zbierajacy się do odlotu nocny motyl. Pragnę byśmy, patrząc na ten pomnik, zastanowili się nad tym olbrzymim wysiłkiem jaki natura twórczo wkłada w proces współistnienia, a następnie zadali sobie pytanie: a ja?

    OdpowiedzUsuń