wtorek, 29 stycznia 2013

Myślistwo – jedyna możliwość?

Wzorce zachowań wyznacza kultura, realizacje ludzkich pasji, upodobań muszą zmieścić się w jej ramach. Kiedyś, aby nacieszyć się przyrodą, nie było innych ścieżek kulturowych niż myślistwo, w zasadzie nie było wyboru.

Ilość szpetnych ambon na skraju polskich lasów i  pól jest zatrważająco duża.

Kto wybierał się do lasu, musiał uzasadnić przed rodziną, jakie to pożyteczne, ile mięcha z niego przyniesie, jak to się wszyscy najedzą itp. Tak po próżnicy, sobie a muzom, łazić po leśnych ostępach nie uchodziło. Chociaż już wtedy taka motywacja nie była ludziom obca, pierwsze wrażenia czysto estetycznego zachwytu nad przyrodą odnajdujemy już u Petrarki. Te oficjalnie zadeklarowane, inne na pewno były o wiele wcześniejsze, zapewne w głębokiej starożytności. Jednak aż do naszych czasów, z bliżej nieustalonych względów, taka „próżniacza” motywacja przyrodolubstwa była społecznie nieakceptowana. Arystokratom, i to jedynie niektórym, to jeszcze uchodziło, ale zwykłym ludziom w żadnym wypadku, obyczaj zabraniał takiego „marnowania” czasu i energii.
Dlatego kiedyś, ale raczej już nie dziś, można było zasadnie powiedzieć, że: „mój wspaniały dziadek, ojciec, wuj, stryj lub brat był myśliwym, ponieważ kochał przyrodę”. Teraz trudno obronić takie stanowisko, jest dziś tyle „bezkrwawych”, a zarazem kulturowo akceptowanych sposobów na „lubienie” przyrody, że naprawdę nie trzeba wybierać się do lasu z flintą, strzelać, hałasować tam pojazdami i urządzać rzeźni. To nie tylko wręcz sprzeczne z deklarowaną miłością do przyrody, ale w dzisiejszych czasach zwyczajnie aroganckie wobec innych jej pasjonatów i fatalne ekologicznie.

Nęcisko przy ambonie to parodia selekcji naturalnej.
M.in. dlatego niemieckie prawo już zabroniło dokarmiania zwierzyny leśnej,
a u nas panuje "pójście na strzelecką łatwiznę" i radosna hodowla "śródleśna".
Skutkiem jest sztuczna nadpopulacja zwierzyny, którą potem "trzeba" wybić.
Nie dość, że "dokarmiają", to jeszcze śmiecą,
plastikowe worki po paszy walają się tu i ówdzie.

Dzięki ekologii właśnie uświadomiliśmy sobie, że życie lasu nie sprowadza się do prostych relacji drapieżnik-ofiara, a mechanizmy homeostazy leśnych ekosystemów są czymś dalece bardziej złożonym niż „regulacja pogłowia” w wykonani „braci łowieckiej”. A nadal jeszcze niewiele o tym wszystkim wiemy, a jeszcze mniej rozumiemy. Ponadto dzisiejsza przyroda to już zupełnie inny świat, o wiele bardziej kruchy, delikatny niż niegdyś – ledwo dyszący pod naporem 7 mld ludzi i artefaktów ich materialnej pożądliwości.
Dlatego dajmy jej odrobinę wytchnienia, spokoju. Wybierzmy się na ciche, bezkrwawe łowy wrażeń, ona nam się wtedy odwdzięczy i na pewno pozwoli odczuć, przeżyć, zobaczyć więcej...

7 komentarzy:

  1. W miejscach gdzie są wilki polowanie przez ludzi jest dodatkowo wtrącaniem się do cudzego stołu. W Puszczy Białowieskiej wilki zabijają ok. 650 jeleni rocznie. Myśliwi ok. 200, zabierając drapieżnikom ich pożywienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. W pierścieniu dookoła Płocka w odległości do 10 km. naliczyłem 20 ambon myśliwskich. Usytuowane są na skrajach lasów, nieopodal łąk i pól, blisko otwartych przestrzeni. Nie omijają terenów jezior i bagien.
    Tych, co wykładają zanętę powinno się związać przy truchle zwierzyny i pozostawić na kilka nocy. Zaś pozostałych ''twardzieli'' wyczekujących na ambonach gotowych do łatwego strzału- wyłapać a potem wysłać w góry Alaski. Potem wypuścić bez broni i z dala od siedzib ludzkich i zostawić niedźwiedziom!!! Ciekawe ilu z nich przeżyje jako potencjalna ofiara?
    Oto mój pomysł. Bo cóż innego pozostaje na głupotę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby to tylko glupota...niestety tu dominują pierwotne instynkty żądzy krwi i poczucia dominacji...no trzeba przecież udowodnic sobie i innym, że się jest "prawdziwym mężczyzną", bo się umie zabijac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sporo w tym racji, ale nie wrzucałbym wszystkich myśliwych do jednego wora z napisem "macho-men". Różnie z tym bywa, większość poluje, bo nie widzi w tym nic złego. Tak robili ich ojciec, dziadek, taka tradycja, obyczaj, typowe zajęcie na wsi. Problemem jest to, że czasy się zmieniły i nasza wiedza o lesie niepomiernie wzrosła. W tym kontekście, to tzw. tradycyjne zajęcie jest szkodliwym dla przyrody anachronizmem. Mniej więcej tak jak wylewanie ścieków do rzeki bez oczyszczania, kominy fabryczne bez filtrów, czy karanie gejów więzieniem lub "obrzezanie" kobiet, praktyki niegdyś powszechne, w których nie dostrzegano nic złego, wręcz przeciwnie.

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o łowiectwo mam mieszane uczucia, z jednej strony mam obiekcje co do metod, z drugiej dostrzegam jednak to, ze taka hodowla zwierząt jest jednak bardziej humanitarna oraz daje lepszy ( dla mnie ) "produkt"

    OdpowiedzUsuń
  5. Porównanie łowiectwa do obrzezania kobiet, świedczy o bezkresnej niewiedzy piszącego. Indoktrynacja animalistyczna. Ukochanie zwierząt bardziej niż ludzi i robienie z ludzi hipokrytów. Mam prawo do polowania. Lubie mięso i mam prawo hodować i strzelać. Jest to w zgodzie z naturą, taką naturą jaką teraz mamy - zaludnioną przez miedzyinnymi pseudoekologów koniecznie muszących mieszkac w lesie. Zresztą, w dobie dzisiejszych lasów( fabryk desek) inne mamy pojęcie natury. Ale jeśli polowanie jest złe to czym jest wielkofermowy chów zwierząt? To jest ok. Bo nie widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łowiectwo jest zrytualizowaną praktyką kulturową jak każda inna, dla niektórych może być równie odrażająca moralnie, jak „obrzezanie kobiet” albo dręczenie zwierząt np. w aranżowanych walkach (już penalizowane nawet w Polsce). O wymiar moralny tu chodzi i trzeba mieć naprawdę ciasny umysł, żeby porównywać to wprost i niby jak?
      I dlaczego indoktrynacja, nie możesz zrozumieć, że ktoś samodzielnie myśli i ocenia świat?
      Prawo do polowania masz, jest legalne jeszcze, choć są już kraje na świecie, które łowiectwo zdelegalizowały. W kilku innych poważnie się nad tym dyskutuje.
      Etycznie już czujesz, że robisz coś złego, bo się tłumaczysz i usprawiedliwiasz, zastanawiasz, ważysz racje, proces będzie się pogłębiał i mam nadzieję, że w końcu porzucisz to podłe hobby i twoje wnuki nie będą musiały się wstydzić za dziadka, wyrywać niektórych fotografii z rodzinnego albumu, a może dodasz tam inne – żywych, pięknych istot zamiast ich trupów?
      Oczywiście, że przemysłowy chów zwierząt jest złem, ale w żaden sposób nie usprawiedliwia myślistwa. Cudza zbrodnia nigdy nie wybiela naszych postępków.

      Usuń