piątek, 25 stycznia 2013

Kukri vs siekierka vs piła

W trakcie opisanego poniżej zimowego bytowania postanowiłem poczuć się niczym autor prawdziwego survivalowego bloga i jak na takowego "twardziela" przystało przeprowadziłem test sprzętu. Pretekstem do takich zabaw stał się zwykły przypadek, dzięki któremu w moje łapki wpadła mini maczeta w formie noża kukridzięki Paweł :)
Siekierkę już wcześniej miałem, składaną jak scyzoryk piłę nabyłem jakiś czas temu w Lidlu (na zasadzie – tania, biorę, a nuż się przyda). Sądziłem, sądząc po napisach, że owa Mini Gurkha Light Kukri to produkcja znanej firmy Cold Steel, ale po sprawdzeniu w necie okazało się, że to jednak chińska podróbka do nabycia na Allegro za kilkadziesiąt złociszy.
Cold Steel 35GKS Mini Gurkha Light Kukri
Cold Steel takiego, ani nawet zbliżonego modelu, nie produkuje. Produkuje podobne: Gurkha Kukri oraz Kukri Machete, ale znacznie większe i lepiej wykonane. Obok rozmiarów różni je od testowanej przede wszystkim szlif i grubość ostrza, i oczywiście jakość stali. Oryginały są znacznie cieńsze, lżejsze i prawdopodobnie ostrzejsze (łatwiejsze do naostrzenia i utrzymania w tym stanie) niż testowana przeze mnie kukri, która ma aż 6 mm grubości głowni. Waży aż 630 gram, z pochwą 700 g.
Siekierka to klasyczny model Fiskarsa, Handy 600, już nieprodukowana. Waga 520 gram. Zastąpił ją toporek X5, który przy zbliżonej wadze ma jednak krótszą i przez to mniej wygodną rączkę. Ewentualnie za następcę można uznać siekierkę X7, która jest jednak nieco cięższa. Ciekawy test porównawczy obu modeli można zobaczyć tu:
Wygrała wprawdzie X7, ale miała fory, jest jednak cięższa i droższa niż stara 600-tka.
Piła zaś, to jakiś model no name za 15 zł, co jakiś czas pojawiający się w marketach Lidl. Jest bardzo lekka, ma wygodny, gumowany uchwyt, ale i jeden mankament, dość cienkie i przez to łatwo wyginające się ostrze. Trzeba uważać, żeby go nie wygiąć lub złamać przy zbyt gwałtownym piłowaniu, zwłaszcza wilgotnego czy żywicznego drewna.
Zawodnicy na starcie
Zawodnicy w zbliżeniu, tuż przed akcją
Test był bardzo prosty, usiłowałem przeciąć tymi narzędziami średniej grubości gałęzie brzozy. Brzoza była już powalona (nie maltretowałbym z tak błahego powodu żywego drzewa), ale jeszcze względnie świeża i dobrze zmrożona, przez to twardsza niż zwykle. Jak się spisze piła i siekiera z grubsza wiedziałem, zagadką była sprawność kukri. Ostrza tego typu nigdy wcześniej nie używałem, a opisy znalezione w necie były zachęcające. Jak się okazało na wyrost. Przecięcie gałęzi piłą zajęło ok. 10 sekund, siekierka dała radę w ok. 15, a kukri męczyłem się blisko minutę.
Słowiańska masakra piłą ręczną ;)
Pociachane tym i owym
Mimo że świeżo naostrzona i w sumie cięższa od siekierki odbijała się od zamarzniętego drewna i bardzo kiepsko cięła testową gałąź. Nawet biorąc poprawkę na mój brak wprawy w posługiwaniu się tym azjatyckim wynalazkiem i ogólną słabą jakość podróbki, wyraźnie odstawała od tradycyjnych narzędzi. Prawdopodobnie firmowa kukri lepiej by się spisała, ale i tak na naszym twardym, spoistym drewnie pewnie szybko by się stępiła, zaś przy innych bytowych pracach noża raczej nie zastąpi. Piły żadne z tych narzędzi nie zastąpi, a jej użycie niezwykle ułatwia uzyskanie zgrabnych szczapek na ognisko.
Pobojowisko po teście
Podsumowując, może w ciepłych krajach gdzie roślinność jest zielona, miękka i pusta w środku kukri daje radę, ale u nas lepiej do lasu zabrać siekierkę i piłę, a do precyzyjnych prac i przyrządzania jedzonka jeszcze nóż. Może w sumie będzie to cięższy zestaw, ale na pewno w naszych okolicznościach przyrody zdecydowanie skuteczniejszy.
Ubocznym, ale miłym efektem zabawy w testowanie „sprzętu przetrwania” była skuteczna rozgrzewka na mrozie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz