środa, 30 stycznia 2013

Mazurska perełka

Leśna struga, środkowo-wschodnie obszary lasu
Polecam wszystkim doskonały wpis na forum mazurskim i fotki autorstwa Adriana pt. Las Miejski koło Giżycka jako rezerwat przyrody? oraz całą dyskusję pod nim.
Wprost idealnie wpisuje się w klimaty mojego bloga, a kompetencje przyrodnicze oraz podejście autora do sprawy budzą mój niekłamany podziw.
Na zachętę fotka z tego magicznego miejsca pod Giżyckiem. Więcej na forum oraz wikipedii.
Naprawdę warto przeczytać do końca.

wtorek, 29 stycznia 2013

Myślistwo – jedyna możliwość?

Wzorce zachowań wyznacza kultura, realizacje ludzkich pasji, upodobań muszą zmieścić się w jej ramach. Kiedyś, aby nacieszyć się przyrodą, nie było innych ścieżek kulturowych niż myślistwo, w zasadzie nie było wyboru.

Ilość szpetnych ambon na skraju polskich lasów i  pól jest zatrważająco duża.

sobota, 26 stycznia 2013

W polu - fotorelacja

Żeby sobie z dużą satysfakcją pobytować w przyrodzie nie potrzeba wiele zachodu, wystarczy wolne popołudnie, w miarę sprzyjająca pogoda, dobre buty, dobry humor i w pole.

Początek drogi

piątek, 25 stycznia 2013

Kukri vs siekierka vs piła

W trakcie opisanego poniżej zimowego bytowania postanowiłem poczuć się niczym autor prawdziwego survivalowego bloga i jak na takowego "twardziela" przystało przeprowadziłem test sprzętu. Pretekstem do takich zabaw stał się zwykły przypadek, dzięki któremu w moje łapki wpadła mini maczeta w formie noża kukridzięki Paweł :)
Siekierkę już wcześniej miałem, składaną jak scyzoryk piłę nabyłem jakiś czas temu w Lidlu (na zasadzie – tania, biorę, a nuż się przyda). Sądziłem, sądząc po napisach, że owa Mini Gurkha Light Kukri to produkcja znanej firmy Cold Steel, ale po sprawdzeniu w necie okazało się, że to jednak chińska podróbka do nabycia na Allegro za kilkadziesiąt złociszy.

Zimowa Ziemia Dobrzyńska

Z powodu awarii internetu i spiętrzenia obowiązków zawodowych kolejne sprawozdanie z bytowania zamieszczam z niejakim opóźnieniem. Korzystając z wolnego weekendu i wspaniałej zimowej pogody wybrałem się na przyrodnicze peregrynacje w samym środku Ziemi Dobrzyńskiej. Strony te darzę sympatią, ponieważ wywodzi się stamtąd większa część mojej rodziny. Od wczesnego dzieciństwa obcowałem tam z przyrodniczymi urokami tej rolniczej krainy, mam mnóstwo miłych wspomnień i przy różnych okazjach tam wracam. Tym razem wybrałem się m.in. spenetrować okolice rezerwatu Tomkowo jednego z wielu rezerwatów województwa kujawsko-pomorskiego. Bywałem wcześniej w tej okolicy, ale głównie nad Drwęcą, teraz najciekawszym punktem wycieczki okazały się imponujące polskie modrzewie, co ciekawe, chronione w tej okolicy już od 1930 roku.

czwartek, 17 stycznia 2013

Czy można uprawiać minibwp w domu?

Ależ oczywiście, że można, a nawet trzeba. Ludzie "od zawsze" to robili, sami przecież jesteśmy przyrodą, a swój do swego lgnie :) Chociaż czasem ulegamy złudzeniu, że jest inaczej...
Nie zawsze możemy wyjść w plener, ale zawsze przyroda może przyjść do nas. Jeśli zdrowie nam nie pozwala, a może brak czasu na dalsze eskapady albo mieszkamy w ścisłym centrum, gdzie beton jak okiem sięgnąć musimy sobie jakoś radzić. Najłatwiej chyba hodować rośliny w doniczkach, skrzynkach, na parapecie, na balkonie, jak kto może.

sobota, 12 stycznia 2013

Nauka nie uratuje przyrody...

Ten gatunek nigdy nie wyginie?
Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że nauka nie jest najlepszą instytucją do orzekania o tym, co należy robić, a czego nie, co jest dla nas dobre, a co złe w sensie moralnym? Jak mamy żyć i dlaczego tak, a nie inaczej? Co jest wartościowe, a co wręcz przeciwnie?
Nauka co najwyżej może dostarczyć pewnych danych o świecie, opisu, przybliżonej mapy rzeczywistości, ale decyzję co robić z tą wiedzą, dokąd się udać na podstawie tej mapy musimy podjąć sami. Żyjemy w dziwnych czasach, odpowiedzialność za nasze życie, wizję szczęścia i nawet sam świat scedowaliśmy na garstkę tzw. ekspertów. Bez przerwy mówią nam, co mamy robić, i to tak często i głośno, że boimy się samodzielnie myśleć i podejmować decyzje z obawy, że zostaną uznane za nieprofesjonalne.
Jeżeli chodzi o nasze relacje z przyrodą, także daliśmy się od niej oddzielić naukowym chińskim murem.

Byłem, widziałem...

Wczoraj byłem w Warszawie na konferencji prasowej kampanii Niech żyją!
Dowiedziałem się strasznych rzeczy na temat, jak okrutne i bez sensu (o ile dla kogoś ma sens perwersyjna przyjemność strzelania do żywych rzutek) są polowania na ptaki. Szczegóły, raczej drastyczne, na stronach kampanii. Jest tego sporo, ale najbardziej zbulwersowała mnie informacja, jak wiele chronionych gatunków ginie przypadkowo podczas takich polowań. Jak wynikało ze słów prowadzącego, nawet nasze latające państwowe godło nie jest bezpieczne, od postrzałów ginie kilkanaście orłów rocznie.

środa, 9 stycznia 2013

Pomnik dżdżownicy?

Ledwo zacząłem prowadzić tego bloga, a już się powtarzam (to a propos poprzedniego wpisu i tego też :)
Oczywiście, robię to całkowicie świadomie, żeby nie powiedzieć z premedytacją. Lubię powracać do tematów, które są dla mnie, i mam nadzieję, nie tylko dla mnie ważne.
Stare powiedzenie: „znacie, znamy, to posłuchajcie” jest od wieków aktualne. Nasi starsi i mądrzejsi bracia, ludy tubylcze (First Nations) wiedziały o tym od zawsze, opowiadając przy ogniskach dzieciom i starszym po raz kolejny te same historie. O powstaniu świata, ludzi, obowiązkach wobec Bogów, bliźnich, innych istot, z którymi razem zamieszkujemy ten świat. I o wielu innych ważnych rzeczach.

wtorek, 8 stycznia 2013

Dlaczego rozpęta się piekło?

Podrabiany Indianin
sprzedający dobre rady
Obiecałem sobie, że przynajmniej przez jakiś czas nie będę się tematem tzw. survivalu zajmował, ale chyba nie dotrzymam słowa :)
Zaraz wyjaśnię, dlaczego zmieniłem zdanie.
Zostałem niejako wywołany do tablicy przez kumpla, który podesłał mi recenzję książki Cody'ego Lundina pt. Gdy rozpęta się piekło. Poradnik survivalowy na czas kataklizmu. Cody Lundin jest amerykańską gwiazdą survivalu, może jeszcze nie tak rozpoznawalną jak popularny także w Polsce Brytyjczyk Bear Grylls, ale prawie. Za to Cody bardziej od niego przypomina niedźwiedzia (bear), wygląda jak gwiazda wrestlingu, a przy tym pozuje na Indianina, tak na oko Apacza albo Zuni. Ostatnio za sprawą wspomnianej książki wydanej niedawno w Polsce stał się i u nas popularny. W necie pełno jej recenzji, pojawiły się nawet wzmianki o Codym w czasopismach dla prawdziwych mężczyzn. Jak widać, survival wychodzi z niszy – tylko dla maniaków (tudzież żołnierzy, harcerzy) i powoli staje się elementem popkultury – Bear i Cody to już prawdziwi celebryci.

piątek, 4 stycznia 2013

Witamina BWP

Bytowanie w przyrodzie ma zbawienny wpływ na rozwój dzieci, sadzę, że na samopoczucie dorosłych również. Dobroczynne skutki "podawania" w młodym wieku witaminy "N"-atura lub "P"-rzyroda oraz tragiczne następstwa jej niedoboru opisał Richard Louw, który już w dzieciństwie próbował do tej oczywistej prawdy przekonać dorosłych.
"Jako chłopiec, wyciągnąłem dziesiątki, a może nawet setki palików, w beznadziejnych staraniach, by spowolnić spychacze, które rozjeżdżały mój las, aby zrobić miejsce dla nowego osiedla."

Pocieszające - wilki niedaleko Olsztyna

Z dużym zaskoczeniem, a zarazem satysfakcją przeczytałem dzisiejszą informację o wilkach. 10 km od Olsztyna chadzają sobie wilki, wcale nierzadko, a nie widziano ich tam od lat. Dobrze to świadczy o kondycji przyrody, gdy mogą w niej przeżyć duże drapieżniki - ostatnie ogniwa łańcucha pokarmowego. Dobrze też świadczy o inteligencji i elastyczności samych wilków, które umiały się przystosować do zmieniających warunków, tak, że nawet prace leśne specjalnie ich nie płoszą.
Obawiam się tylko jednego, że zaraz ktoś ogłosi jakim strasznym zagrożeniem są powracające z "niebytu" wilki i wystąpi o pozwolenie na ich prewencyjny odstrzał. Oby nie.


czwartek, 3 stycznia 2013

Śmieszne czy nie?

"Ratusz w miasteczku Concord w stanie Massachusetts wprowadził zakaz sprzedaży wody przechowywanej w plastikowych butelkach – informuje AFP
Zakaz ma przekonać mieszkańców do spożywania kranówki zamiast wody butelkowanej. Dodatkowo ma on na celu ograniczyć produkcję i wykorzystywanie opakowań plastikowych, które zanieczyszczają środowisko naturalne."
Ktoś może pomyśleć, że to śmieszne doniesienie prasowe. Nie, to nie jest śmieszne. Śmieszne, a raczej żałosne (istnieje i taka odmiana śmieszności) jest to, że tak długo mało kto z kręgów władzy na ten problem (wszędobylskich butelkowych śmieci) zwracał uwagę. W Polsce nadal nikt.

Dzikie ptaki – czy musimy do nich strzelać?

Spotkanie z Zenonem Kruczyńskim – byłym myśliwym, autorem głośnej książki „Farba znaczy krew”, obecnie walczącym o życie dzikich ptaków w Polsce. Zenon Kruczyński to publicysta i aktywista ekologiczny. Zawodowo zajmuje się pomaganiem ludziom w obszarach stresu, nauczyciel mindfulness w Instytucie Psychoimmunologii w Gdyni, trenuje mentalnie sportowców wysokiego wyczynu.
KIEDY: 10 stycznia, czwartek, godz. 18.00
GDZIE: Wydział Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, ul. I. Miecznikowa 1, aula 103b. Wydział Biologii jest 10 minut (tramwajem lub np. autobusem 175) od Centrum, na Ochocie. Można też dojść przez Pola Mokotowskie od metra.