czwartek, 6 grudnia 2012

Jak to z przyrodą drzewiej bywało...

Wielu ludzi podziela pogląd, że dawno, dawno temu - w złotym, a raczej zielonym wieku -  ludzie żyli bliżej przyrody, kochali ją, szanowali niczym Matkę, a dopiero zły kapitalizm lub nie mniej zły komunizm sprawił, że się od niej oddalili i zaczęli niszczyć, grabić w imię zysku lub realizacji planu 5-letniego + 300% normy. Różnie z tym bywało, nie chciałbym przesądzać, bo temat interesujący sam w sobie i pewnie jeszcze do niego wrócę.
Osobiście skłaniam się jednak ku poglądom, że ochrona przyrody w specyficznym nowożytnym wydaniu zainicjowanym przez problemy ekologiczne jest jednak "wynalazkiem" naszych czasów. Podobnie jak popularność różnych form hobbystycznego i rekreacyjnego obcowania z Naturą tylko dla przyjemności - inne pożytki są tu wyraźnie na dalszym planie i to jest właśnie ta nowość.
A jak to drzewiej bywało w Polsce? Natrafiłem w internecie na bardzo interesujący wpis (i komentarze) na godnym polecenia popularnonaukowym blogu, który daje pewne wyobrażenie jak z tą "miłością" do przyrody było na polskiej wsi u schyłku XIX wieku. Mam osobiste obserwacje dające niejaki wgląd jak traktują zwierzęta i przyrodę dzisiejsi mieszkańcy wsi, delikatnie rzecz ujmując do św. Franciszka im jeszcze daleko :)
Na tym tle jeszcze bardziej budzi podziw "protoekologiczna" postawa sprzed wieku chłopa pańszczyźnianego Jana Raka z Husowa, któremu to poświęcony jest ów wpis, wzmiankowany w nim artykuł i praca etnografa Tadeusza Seweryna "odkrywcy" tej niezwykłej postaci wiejskiego poety i filozofa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz