środa, 28 listopada 2012

Co to znaczy minimalistyczne?

Dla każdego coś innego. Dla jednego tak jest w sam raz:
dla innego tak:
dla mnie coś pośrodku, np. tak:
ale przeważnie tak:
 choć zabawniej (nie wiem czy wygodniej) byłoby tak:
Wiele zależy od pogody, pory roku i środka lokomocji. Per pedes raczej płachta lub lekki namiot i minimum biwakowego sprzętu, rowerem, kajakiem można zabrać nieco więcej, kanu lub samochodem, to już pełen luksus, można zabrać większy namiot i pełnowymiarowe wyposażenie.
Odróżniam wyraźnie minimalizm od ascezy. Wyprawa w plener ma być przyjemnością, a nie wyrzeczeniem, cierpieniem - moknięciem, marznięciem, głodówką. To zapewne też nam się przydarzy, choćbyśmy się jak najlepiej przygotowali, ale wtedy będzie to element przygody, a nie masochistyczna uciecha :)
Zaplanowany skrajny minimalizm, który nadrabiamy na miejscu czerpiąc rabunkowo z otaczającej przyrody, tak jak to czynią niektórzy zwolennicy tzw. survivalu, tym bardziej mi nie odpowiada. Dość już zdewastowaliśmy świata, aby zapewnić sobie wygodne życie, żeby to czynić jeszcze teraz dla zabawy, a nie w obliczu absolutnej konieczności. Wszelakiego sprzętu i wyposażenia turystycznego jest tyle, że każdy może je sobie stosunkowo niewielkim kosztem skompletować, tak aby po jego bytności w przyrodzie zostały tylko ślady na trawie, piasku, ewentualnie wypalony krąg jakiegoś małego ogniska. Więcej w dzisiejszych czasach naprawdę nie wypada, dajmy pożyć roślinom i zwierzętom, dość już im zabraliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz